Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzynki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzynki. Pokaż wszystkie posty

5.04.2015

Świąteczna pascha. Tradycyjny deser wielkanocny

U mnie w domu nigdy nie było tradycji przygotowywania paschy na wielkanocny stół. Nie wiem więc, czy pyszność, którą wyprodukowałam, jest kanoniczna, ale wszystko wskazuje na to, że pierwsza próba okazała się idealną! Przepis Pawła Małeckiego z Kuchni Lidla - wybrany ze względu na brak surowych jajek w środku, których jedna członkini mojej rodziny nie toleruje psychicznie :) Do proponowanego przeze mnie deseru używamy żółtek ugotowanych na twardo. Pascha jest obłędnie pyszna - bogactwo bakalii, wanilii i najlepszego na świecie sera białego z bazarku na Kole (pozdrawiam Panią Mleczarkę) :) W tym roku przepis już się nie przyda, ale na przyszłą Wielkanoc polecam z pełnym przekonaniem. Wesołych Świąt!

Przygotowujemy:
1 kg tłustego sera białego
200 g najlepszego masła
6 ugotowanych na twardo żółtek jaj od kur z wolnego wybiegu
200 g cukru pudru
15 g cukru z prawdziwą wanilią (lub 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego)
300 g bakalii (u mnie płatki migdałów, żurawina, daktyle, rodzynki, orzechy włoskie i laskowe, domowa skórka pomarańczowa)

Żółtka najłatwiej jest pozyskać po prostu z jajek ugotowanych na twardo lub ugotować je na sitku na parze. 
Ser biały mielimy trzykrotnie. Jest to bardzo ważne dla kremowej konsystencji deseru. Miękkie masło miksujemy z żółtkami, cukrem waniliowym i cukrem pudrem na gęstą, żółtą masę. Dodajemy do zmielonego twarogu i miksujemy do gładkości. Dodajemy posiekane bakalie - rodzynki, żurawinę i daktyle moczyłam wcześniej we wrzątku (można w ulubionym alkoholu, np. rumie). Przekładamy paschę do naczynia z dziurkami w dnie (u mnie doniczki :)) lub na sito. Pascha przyjmie kształt naczynia. Jeśli nie dysponujemy specjalną foremką, można odsączyć paschę na sicie wyłożonym gazą, a potem przełożyć do miski lub foremki, obciążyć i wstawić do lodówki na całą noc.





10.05.2014

Keks znakomity. Najlepszy :)

Podobno gust i kubki smakowe zmieniają się co kilka (siedem?) lat. Moje nie tak często, ale jeśli już - to radykalnie. W ubiegłym roku pokochałam smażoną skórkę pomarańczową, której nie cierpiałam przez całe (długie) życie, a także keks. Może moja antypatia do tego ciasta kiedyś wynikała ze sztucznych dodatków, owoców kandyzowanych napakowanych siarką i bez smaku - nie wiem. Teraz keks uwielbiam i na wszystkie święta musi być. Odkopałam stary przepis z książki, którą dostałam bardzo dawno temu od pierwszego chłopaka: Obiady u Kowalskich Jadwigi Kłossowskiej, z dedykacją, w której wyrażał nadzieję, że te obiady będą mu smakować :) :) :) ech, stare czasy. W każdym razie w tej oto książce znalazłam przepis zatytułowany Keks znakomity. Skoro znakomity, nie ma co się wahać. Keks jest rzeczywiście przepyszny i, co ważne, z dnia na dzień zyskuje na mocy smaku, jeśli tylko nie damy mu nadmiernie wyschnąć. I jeśli przetrwa. Upieczony z okazji sprzątania szuflady z bakaliami. No nie dało rady inaczej :)

Przygotowujemy:
25 dag miękkiego masła 
25 dag mąki
5 dużych jaj od kur z wolnego wybiegu
25 dag cukru (dałam nieco mniej)
skórka otarta z cytryny
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 laski wanilii (dałam łyżeczkę pasty waniliowej)
2 łyżki koniaku lub innego alkoholu (pominęłam)
po 5 dag różnych bakalii (w sumie 25-30 dag): smażonej skórki pomarańczowej, rodzynek, owoców kandyzowanych i suszonych, orzechów, migdałów - co kto lubi
2 łyżki mąki ziemniaczanej do obtoczenia bakalii

Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 200 stopni. Przygotowujemy bakalie: rozdrabniamy, jeśli to konieczne i mieszamy z dwoma łyżkami mąki ziemniaczanej (dzięki temu bakalie nie opadną a dno). Masło ucieramy, dodajemy po jednym jajku, po trochu cukru i mąki wymieszanej z proszkiem. Jeśli używamy alkoholu, dodajemy go na końcu - ja nie używam :) Ciasto musi być bardzo gęste. Jeśli jest zbyt rzadkie, dosypujemy trochę mąki, bo inaczej wszystkie bakalie opadną na dno. Dodajemy bakalie, lekko mieszamy i przekładamy ciasto do przygotowanej foremki - keksówki, wysmarowanej tłuszczem i wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy około 40 minut - do suchego patyczka. I teraz tak: keks jest lepszy następnego dnia, więc warto zaczekać, ale u mnie w domu nikomu nie da się tego wytłumaczyć (ciepłe jest najlepsze, mamo), więc jem też pierwszego dnia. Kolejnego mogłabym się nie załapać. A to w sumie największy komplement.



8.12.2012

Sernik pieczony z kratką

U mnie w domu jest tak, że czasem tradycja natrętnie puka do drzwi i domaga się wpuszczenia. Po miesiącach eksperymentów ciastkarskich, nowości, wszystkich wspaniałości, które upiekłam, domownicy nagle przestępują z nogi na nogę, jedzą nowinki chętnie, ale jakoś tak mniej... a zapytani, o co chodzi, mówią: upiekłabyś coś takiego zwyczajnego. Na przykład sernik z kratką, na zwykłym kruchym spodzie, nie na ciasteczkowym. No to wyzwanie :) Znalazłam taki sernik u WhitePlate, z opisu bardzo obiecujący - tzw. krakowski. Na zdjęciach wyglądał na ciężki, mięsisty, taki jak bardzo lubię. Cóż, mój wyszedł kompletnie inny. Lekki jak puch, żółciutki, z twardszą podstawą z kruchego ciasta. Ten sernik jest naprawdę pyszny, choć nie odważyłabym się go nazwać krakowskim :) Oryginalnie przepis pochodzi bowiem od Pierre'a Herme'a. Nazwałam go zatem sernikiem z kratką i polecam gorąco. Jest pyszny i inny od nowojorskich, które ostatnio pasjami trenowałam i testowałam.

Przygotowujemy:
Ciasto
250 g mąki
125 g cukru pudru
ziarenka z 1 laski wanilii (lub łyżeczka ekstraktu z wanilii)
125 g masła
1 jajko
Masa serowa
1 kg twarogu trzykrotnie mielonego (lub z wiaderka, bez żadnych dodatków)
8 jajek
100 g miękkiego masła+250 g cukru pudru

3 łyżki cukru z prawdziwą wanilią (dałam łyżeczkę pasty waniliowej)
3 łyżki mąki ziemniaczanej (dałam budyń waniliowy)
100 g rodzynek (dałam chilijskie, duże, jasne, mięciutkie)
1 żółtko, roztrzepane do smarowania kratki
Lukier
200 g cukru pudru + mleko

Z podanych składników szybko zagniatamy ciasto. Im krócej, tym lepiej. Moje niestety potwierdza regułę, że zbyt długo miętoszone ciasto po upieczeniu jest twarde. Następnym razem zagniotę na stolnicy, tradycyjnie, mikser robi to dłużej. Zawijamy ciasto w folię i odkładamy do lodówki na pół godziny. Wyciągamy 2/3 ciasta, wałkujemy w prostokąt wielkości blaszki, wykładamy do formy wysmarowanej tłuszczem i wyłożonej papierem do pieczenia, nakłuwamy widelcem i podpiekamy przez 10-15 minut, do zrumienienia.
Przygotowujemy masę serową. Oddzielamy żółtka od białek. Masło ucieramy z 200 gramami (!) cukru i wanilią na puch. Dodajemy po 1 żółtku i po 1 łyżce sera na przemian, wciąż ucierając masę. Dodajemy rodzynki (jeśli są twarde, wcześniej trzeba namoczyć) i budyń. Białka ubijamy na sztywną pianę, dodajemy resztę cukru i ubijamy, aż masa stanie 
się gładka, sztywna i lśniąca. Przekładamy trochę masy białkowej do sernika i mieszamy energicznie, aż stanie się trochę lżejsza. Wtedy lekko łączymy pozostałą pianę z masą serową i wylewamy ja na podpieczony spód.Z pozostałego ciasta wycinamy paski radełkiem lub nożem i układamy z nich kratkę na masie serowej.
Uwaga: masa jest dość rzadka i bardzo puszysta. Paseczki lekko się zapadają, tworząc raczej żłobienia w serniku niż prawdziwą, wystającą kratkę. Wygląda to uroczo, ale dlatego ponownie nie nazwę tego sernika krakowskim :) Przekładamy blachę do wciąż gorącego piekarnika i pieczemy 50-60 minut. Ja po 35 minutach zmniejszyłam temperaturę do 170 stopni, bo sernik zaczynał się przypiekać zbyt mocno. Wyciągamy, studzimy. Najlepiej w lodówce do następnego dnia. I lukrujemy, kto lubi. Ja uwielbiam :) Wsypujemy cukier puder do miseczki i po łyżce dodajemy tyle mleka (wody, soku z cytryny - co kto lubi), żeby osiągnąć odpowiednią konsystencję. W tym przypadku gęstej śmietany. Żeby lukier porozpływał się kusząco po całej powierzchni. Można udekorować skórką pomarańczową
z tego przepisu :)




21.05.2012

Boskie ciasteczka owsiane z syropem klonowym i rodzynkami

Po ciasteczkach z musli na bogato przyszedł czas na kolejne słodycze, nie budzące moich wyrzutów sumienia. Tym razem ciasteczka owsiane z dodatkiem syropu klonowego i rodzynek. Mieszanka doskonała. Naturalnie słodkie - następnym razem dam jeszcze mniej cukru, rozkosznie chrupiące i nieco ciągnące w środku, a ten smak owsiany, który uwielbiam... Wspaniałe jako przekąska do pracy czy szkoły - natychmiastowa energia gwarantowana. Przepis własny, trochę na oko :) muszę przyznać, że niezwykle udany - ciasteczka są oszołamiające, zarówno na ciepło, jak i po przestudzeniu.

Przygotowujemy (proporcje na 25 ciastek):
2 szklanki płatków owsianych
1 i 1/2 szklanki mąki razowej (pszennej lub orkiszowej)
1 szklanka rodzynek
3/4 szklanki cukru trzcinowego
2 łyżki syropu klonowego
1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
200 g masła
2 jajka

Masło ucieramy z cukrem. Dodajemy po jednym jajku, potem mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia, syrop klonowy. Ciasto będzie dość gęste, dodajemy płatki owsiane i rodzynki i mieszamy. Formujemy kuleczki łyżką do lodów i delikatnie je spłaszczamy. Układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Ciasteczka trochę się rozleją podczas pieczenia. Pieczemy ok. 15 minut - do zrumienienia. Chwilę czekamy ze zdjęciem ciasteczek z blachy, gdyż początkowo są miękkie, później delikatnie twardnieją.




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...