Pokazywanie postów oznaczonych etykietą CIASTA Z OWOCAMI. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą CIASTA Z OWOCAMI. Pokaż wszystkie posty

8.10.2015

Tarta gruszkowo-migdałowa zwana tartą normandzką

Gruszki w cieście to taka złota, słoneczna jesień, nie szarugi i kałuże, tylko czerwone liście i kasztany. Samymi gruszkami, przyznam, nie objadam się nadmiernie, ale w cieście zawsze uwielbiam. No i któregoś dnia moja młodsza córka przywiozła karton dzikich konferencji, gruszek twardawych, nieco za suchych, takich do jedzenia nie bardzo, ale do pieczenia... Przepis z mojej ulubionej książki Step-by-step Baking, autorstwa Caroline Bretherton. Zapachów w czasie pieczenia nie mogłam podziwiać, bo katar mnie zmógł, ale sądząc z okrzyków rodziny warto było :) No i patrząc po zdjęciach - tartę upiekłam późnym wieczorem, a następnego dnia rano... brakowało jednej czwartej. Chociaż piekłam z półtorej proporcji w dużej formie...


Przygotowujemy:
Ciasto
175 g mąki pszennej
3 żółtka
60 g drobnego cukru
75 g masła
1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
3-4 dojrzałe gruszki

Masa migdałowa
125 g blanszowanych migdałów
125 g masła
100 g drobnego cukru
1 żółtko + 1 całe jajko
kilka kropli ekstraktu migdałowego (opcjonalnie)
2 łyżki mąki pszennej

Wysypujemy na stolnicę mąkę, robimy dołek, wlewamy żółtka i wsypujemy cukier. Dodajemy masło i nożem siekamy całość, a potem szybko zagniatamy gładką kulkę. Owinięte folią spożywczą, wkładamy na 30 minut do lodówki.
Schłodzone ciasto wyciągamy, wałkujemy na koło o średnicy 5 cm większej niż forma. Natłuszczamy foremkę i wykładamy nią ciasto. Wkładamy do lodówki.
Rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni. W tym czasie przygotowujemy masę migdałową.
Migdały mielimy / blendujemy na proszek. W oddzielnym pojemniku miksujemy masło z cukrem na miękką puszystą masę, dolewamy po troszku jajko roztrzepane z żółtkiem, dobrze miksując po każdym dolaniu. Na końcu wsypujemy zmielone migdały i mąkę. 
Obieramy gruszki, wykrawamy gniazda nasienne i kroimy na plasterki. 
Wyjmujemy formę z ciastem z lodówki. Na dnie rozsmarowujemy masę migdałową, a na niej układamy koncentrycznie plasterki gruszek. 
Wkładamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy 12-15 minut, po czym redukujemy temperaturę do 180 stopni i pieczemy kolejnych 25-30 minut. Na wierzchu masa migdałowa musi się przyrumienić.
Tarta jest pyszna zarówno na gorąco, jak i następnego dnia. Choć uczciwie ostrzegam, że może nie dotrwać :)





22.09.2015

Karmelowo-cynamonowa szarlotka vel torta di mela po liftingu :)

Tak. Chciałam upiec szarlotkę, ale inną, nie taką zwyczajną. Długo szukałam inspiracji, aż znalazłam przepis na German apple cake w książce Step-by-step. Baking. Mojej ulubionej, bo rozmaitości tam pełno i wszystko wychodzi jak na obrazku. No sami powiedzcie - zdjęcie oryginału na samym dole :) A więc ta szarlotka to jest taka torta di mela, tylko z dodatkiem cukru muscovado, zamiast zwykłego... U mnie trochę grubsza warstwa ciasta, bo zrobiłam z podwójnej proporcji, znając możliwości mojej rodzinki. Szarlotka jest niezwykła, bo dzięki dodatkowi cukru light muscovado smakuje czystym karmelem, choć nie jest za słodka. Kwaskowate antonówki śmietankowe oraz cynamonowa kruszonka dopełniają rajski smak. Ona jest po prostu obłędna. Antonówki w pełni swoich możliwości, a długo to nie potrwa, więc spieszcie się, bo to jest must tego sezonu :) Poniższe proporcje są na tortownicę o średnicy 20 cm, ja zrobiłam z podwójnej proporcji w tortownicy 23 cm.



Przygotowujemy:
Ciasto:
175 g miękkiego masła
175 g jasnego cukru muscovado
skórka otarta z ekologicznej cytryny
3 jajka, lekko roztrzepane
175 g mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
3 łyżki mleka
4 jabłka, najlepsze kwaśne jak antonówki, renety
Kruszonka:
115 g mąki pszennej
85 g jasnego cukru muscovado
2 łyżeczki cynamonu
85 g masła

Zaczynamy od przygotowania kruszonki. Mieszamy w misce suche składniki i rozcieramy z nimi masło, aż masa uzyska konsystencję mokrych okruchów. Zbijamy je w kulkę, owijamy folią spożywczą i wkładamy do lodówki.
Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni. Miksujemy masło z cukrem muscovado, dodajemy skórkę otartą z cytryny i po trochu roztrzepane jajka. Mąkę przesiewamy razem z proszkiem do pieczenia i dodajemy do zmiksowanej masy. Mieszamy ręcznie lub na małych obrotach miksera. Na końcu dodajemy mleko. Tortownicę smarujemy tłuszczem i obsypujemy mąką. Dzielimy ciasto na pół. Jedna część rozsmarowujemy w tortownicy. Na wierzchu układamy plasterki jabłka, gęsto, tak by przykryć powierzchnię ciasta. Na to wykładamy drugą część ciasta i na wierzch znów plasterki jabłka, a na nie - kruszonkę. Można ją zetrzeć na tarce lub po prostu pokruszyć w palcach.
Tortownicę wkładamy do rozgrzanego piekarnika. Ciasto pieczemy 45 minut i sprawdzamy patyczkiem - powinien wyjść mokry, ale nieoblepiony ciastem. Jeśli widać na nim jeszcze ciasto, to wkładamy na kolejnych parę minut i znów sprawdzamy. Czekamy aż ciasto ostygnie, zanim je wyciągniemy z blaszki, pokroimy i zjemy. To jest ta najtrudniejsza część receptury :)











11.01.2015

Obłędne finansjerki z malinami, czyli co jeszcze można zrobić z białek :)

To jest odkrycie i specjalność mojej młodszej córki. Otóż razu pewnego splotły się w czasie dwie sytuacje: w lodówce zalegały białka, a ja poszłam na zebranie do szkoły młodszego dziecka. Dziecko było wtedy uczniem niezłym, ale wiadomo - zebranie zaraz po pracy, głód w żołądku, marzenie o herbacie i książce - w sercu. I tego właśnie magicznego razu, gdy wróciłam sterana z zebrania, oczom moim ukazał się raj - nakryty stół, gorąca herbata z cytryną i ciepłe jeszcze, nieznane mi babeczki z truskawkami. Dzieło Tysi, która chciała złagodzić skutki gniewu matczynego :) Okazały się przepyszne, chrupiące na zewnątrz, lekko ciągnące w środku, migdałowo-owocowe. No bajka. Babeczki zostały wynalezione przez dziecko w książce o tym, co można zrobić z Nutelli, a ja dostałam na urodziny śliczną książkę "What Katie ate" od mojej żony Marty (Martuniu, dziękuję!) i tam też jest podobny przepis (francuskie babeczki). Więc zmiksowałam oba. Przepis jest prosty i nie może nie wyjść, a nadziewać babeczki można innymi owocami, nutellą i czym tylko dusza zapragnie.
Przygotowujemy:
6 białek
100 g stopionego masła
200 g zmielonych blanszowanych migdałów lub mąki migdałowej
200-220 g cukru pudru
1/2 szklanki mąki pszennej
maliny lub inne owoce

Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni i włączamy termoobieg, jeśli mamy. Przygotowujemy formę do muffinek lub specjalną do finansjerek (babeczki w kształcie prostokątów) i natłuszczamy gniazda.
Wlewamy białka do miski i chwilkę ubijamy, ale dosłownie chwilkę. Nie ma to być piana. Dodajemy cukier puder, mąkę, masło i migdały i mieszamy do uzyskania jednolitej masy. Wlewamy ciasto do foremek/gniazd mniej więcej do 2/3 wysokości. Do każdej babeczki wkładamy maliny i leciutko dociskamy. 
Jeśli nadziewamy babeczki nutellą, to do każdej foremki wlewamy najpierw jedną łyżkę ciasta, na to łyżeczkę nutelli i przykrywamy drugą łyżką ciasta.
Pieczemy 20-25 minut - babeczki muszą być zrumienione, a patyczek wetknięty w środek - suchy. I podajemy od razu, na gorąco - są najlepsze :)


Podziękowania dla Sylwii za zdjęcie ugryzionej babeczki, ja nie zdążyłam :)


19.05.2013

Letnia tarta z budyniem i owocami

Po długiej nieobecności Upiecz mnie wraca do kuszenia :) dzisiaj prosta, pyszna i niezwykle efektowna tarta. Spód z najłatwiejszego kruchego ciasta, masa budyniowa, owoce sezonowe i glazura. Takie właśnie pyszności powstały na urodzino-imieniny Piotrusia, bo miało być lekko, niezbyt słodko i letnio. Spód do tej tarty to zwykłe, najlepsze na świecie ciasto kruche. Masę budyniową najprościej zrobić z gotowego budyniu, ja tak zrobiłam. Następnym razem pokuszę się o domowy budyń waniliowy, kiedyś robiłam i jest pyszny. 
Przygotowujemy:
spód
400 g mąki
200 g masła
100 g cukru pudru lub bardzo drobnego kryształu
2 żółtka
lodowata woda (opcjonalnie, jeśli będzie tego wymagało konsystencja ciasta)
nadzienie
2 budynie waniliowe bez cukru
1 l mleka
50 g masła
na wierzch
owoce: truskawki, maliny, borówki, kiwi, mandarynki, winogrona, banan itp.
glazura: 2 łyżki dżemu morelowego

Zagniatamy kruche ciasto: na stolnicę wysypujemy mąkę, dodajemy cukier i pokrojone w kostkę masło oraz żółtka. Kroimy nożem masło, zagarniając mąkę, tak żeby maksymalnie skrócić czas zagniatania ciasta rękami. Gdy masło jest już posiekane, szybciutko zagniatamy ciasto w gładką kulę - jeśli jest za suche dolewamy 1-2 łyżki lodowatej wody, tylko tyle, ile trzeba, żeby ciasto było zwarte. Owijamy kulkę w folię i wkładamy do lodówki na około 30 minut.
Rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni. Wylepiamy ciastem formę do tart, uprzednio wysmarowaną masłem. Nakłuwamy ciasto widelcem. wykładamy je folią aluminiową i obciążamy fasolą, grochem, kaszą lub specjalnymi kulkami ceramicznymi. Wkładamy do piekarnika na około 15-20 minut, po czym wyjmujemy obciążenie z formy i z powrotem do piekarnika, do zezłocenia.
W tym czasie przygotowujemy budyń według przepisu na opakowaniu, z tym że do gotującego mleka dodajemy masło przed wlaniem budyniu. Po zgęstnieniu odstawiamy garnek z ognia i jeszcze gorący budyń wylewamy na upieczony spód. 
Na wierzchu układamy owoce i smarujemy je glazurą: dżem morelowy podgrzewamy i przecieramy przez sitko. Pędzelkiem smarujemy owoce i odstawiamy ciasto do ostudzenia, a następnie wkładamy je do lodówki.




9.09.2012

Placek półkruchy z jeżynami i waniliową kruszonką

Ostatnio ciągle piekę ciasta z owocami, bo po prostu nie mogę się opanować na bazarku. Śliwki, maliny, jeżyny, gruszki... bogactwo darów późnego lata inspiruje. Kupuję wielkie siaty wszystkiego i dopiero w drodze powrotnej kombinuję, co z tym zrobię. Dziś na tapecie jeżyny. Ogromne, pełne i soczyste. Nie to co dzikie, leśne jeżyny, chronione kolcami, ale także olbrzymimi pajęczynami, majstersztykiem symetrii. Zbiory jeżyn w Radziwiłłowie, magicznym miejscu mojego dzieciństwa, były zawsze okupione podartymi spodenkami i podrapanymi do krwi rękami, po same ramiona. Byłam wtedy dzieckiem, a do tej pory pamiętam smak tych leśnych, na wpół dojrzałych jeżyn. Te z bazaru smakują inaczej, ale rozgrzane w słońcu przywołują tamte wspomnienia. Ciasta z jeżynami nigdy dotąd nie jadłam. Ciągnę się za ucho, na szczęście, jak zawsze, gdy robię coś po raz pierwszy. A warto było.

Przygotowujemy:
Ciasto
2 szklanki mąki
200 g masła
5 łyżek drobnego cukru
pół łyżeczki proszku do pieczenia
2 żółtka
2 łyżki gęstej śmietany
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
1/2 kg jeżyn (lub pół na pół z malinami)
Kruszonka
100 g roztopionego masła
100 g cukru trzcinowego
200 g mąki
2 łyżeczki pasty waniliowej lub ekstraktu waniliowego

Zagniatamy ciasto. Wysypujemy na stolnicę mąkę zmieszaną z proszkiem do pieczenia, dodajemy pokrojone w małą kostkę chłodne masło, żółtka, śmietanę, cukier i ekstrakt. Siekamy nożem, po czym zagniatamy gładką zwartą kulę. Wkładamy ją na chwilę do lodówki, w tym czasie rozgrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni i przygotowujemy kruszonkę. Do gorącego, roztopionego masła wsypujemy mąkę, cukier i dodajemy pastę waniliową. szybko mieszamy łyżką, by uzyskać konsystencję okruchów. Wyjmujemy ciasto z lodówki, wykładamy nim dno natłuszczonej prostokątnej blaszki*, wyrównujemy. W ciasto delikatnie wciskamy jeżyny blisko jedna drugiej. Na to wysypujemy kruszonkę, polecam modelowanie jej w dłoniach i kruszenie większych kawałków - takie są najlepsze. wsuwamy blaszkę do piekarnika i pieczemy 45-50 minut, do zrumienienia kruszonki.
Jest to wspaniałe ciasto, świetne na gorąco, prosto z blaszki, ale także doskonale w następne dni, gdy przegryzą się wszystkie smaki. Przepis ze starej książki Wypieki domowe (Biblioteczka gospodarstwa domowego w kraju i na świecie, 1993) :)) jest boska.

*piekłam z półtorej proporcji w prostokątnej blaszce i dwóch małych foremkach - sercach



2.09.2012

Placek ze śliwkami i cynamonową kruszonką


Nadszedł wyczekany sezon na śliwki. Na straganach bazarowych piętrzą się węgierki, śliwki dąbrowickie, mirabelki, renklody, te żółte i te wielkie, okrągłe, różowe :) Uwielbiam śliwki jeść, ale najbardziej uwielbiam piec z nimi ciasta. Zapach ciepłego ciasta w połączeniu ze wspaniałym aromatem upieczonych, a często skarmelizowanych śliwek, daje mi uczucie błogostanu. Ostatnio chętniej piekę ciasta niż je jem. Z różnych względów. Plackowi ze śliwkami i kruszonką nie oprę się jednak. Na ciepło, z dodatkiem kulki lodów waniliowych to deser tak prosty, a jednak... ambrozja. Jestem teraz na etapie pieczenia różnych rodzajów ciast. To jest pyszne, niesłychanie delikatne ciasto. Coś w rodzaju ucieranego, choć różni się od niego dodatkiem mąki ziemniaczanej (budyniu) i kolejnością dodawania składników. Nie mam jednak potrzeby nazywania tego placka, a tylko patrzenia, wąchania, smakowania. Zapraszam na wspaniałe ciasto godne końcówki lata.
Przygotowujemy:
Ciasto
4 jajka
3/4 szklanki cukru trzcinowego
1 i 1/2 szklanki mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 budyń waniliowy bez cukru lub 2 łyżki mąki ziemniaczanej
1/2 szklanki maślanki
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
1/2 szklanki oleju
1/2 kg śliwek
Kruszonka
100 g stopionego masła (gorącego)
100 g cukru
200 g mąki
łyżeczka cynamonu


Śliwki myjemy, przepoławiamy i wyjmujemy pestki. Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 180 stopni. Prostokątną blachę (u mnie 20 x 25 cm.) smarujemy masłem i wysypujemy kaszą manną, wiórkami kokosowymi lub czym tam kto ma :)
Przygotowujemy ciasto: mąkę mieszamy z budyniem i proszkiem do pieczenia. Jajka ubijamy z cukrem, aż masa zwiększy objętość i lekko zgęstnieje. Do jajek wlewamy na przemian olej, maślankę oraz wsypujemy mąkę. Na końcu dolewamy ekstrakt waniliowy. Ciasto (powinno być lejące, ale dość gęste) wylewamy do formy. W ciasto lekko wciskamy połówki śliwek, skórką do dołu. Przygotowujemy kruszonkę: mąkę, cukier i cynamon mieszamy w miseczce, dolewamy do tego gorące masło. Łyżką lub palcami mieszamy masę, by powstały grudki. Wysypujemy je na wierzch przygotowanego ciasta i wstawiamy do piekarnika na 50-60 minut. Po 50 minutach sprawdzamy patyczkiem, czy aby nie już, bo zapachy w tym czasie zdążyły przyciągnąć cała rodzinkę, która niecierpliwie przebiera nogami w kuchni, kręci się i z nudów w tym oczekiwaniu wyjada lody, przygotowane do podanie z ciastem. Po wyjęciu ciasta z piekarnika bohatersko odpieramy jeszcze podstępne ataki na boską, cynamonową kruszonką. I wtedy w zasadzie można już zasiadać do stołu :)


19.08.2012

Puchate ciasto z truskawkami

Ostatnie w tym roku truskawki, nawet niezłe, i polskie w dodatku, udało mi się kupić podczas niedzielnych zakupów. Jak co roku w sierpniu odkrywam, że wcale a wcale nie zdążyłam najeść się truskawek w tym roku i że już za nimi tęsknię. A tu proszę. Takie małe pożegnanie :) Kupiłam więcej, żeby wystarczyło na wcinanie na surowo, a także na kolejne ciasto z truskawkami. Tym razem za inspirację posłużyła mi baba puchatka Małgorzaty Musierowicz z Łasucha literackiego. Przepis mocno zmodyfikowałam, a ciasto wyszło świetne. Puchate, waniliowe, z chrupiącą skórką i wspaniale pachnące. I takie proste do zrobienia... :)
Przygotowujemy:
5 jajek od kur z wolnego wybiegu
1 szklanka cukru (może być trzcinowy)
2 szklanki mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
180 g roztopionego masła
1 szklanka kaszy manny
1 szklanka kwaśnej śmietany
2 łyżeczki ekstraktu waniliowego lub 1 łyżeczka pasty waniliowej

Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni. Jajka miksujemy z cukrem, aż masa zgęstnieje i zwiększy objętość. Dodajemy mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i sodą, przestudzone masło, kaszę mannę, śmietanę i wanilię, po dodaniu każdego składnika miksujemy dokładnie ciasto. Powinno wyjść dość gęste, ale lejące. Wlewamy masę do tortownicy (u mnie z kominem) wysmarowanej masłem i wysypanej kaszą manną. W ciasto wciskamy odszypułkowane, umyte, osuszone i przepołowione truskawki, przecięciem do góry. Wkładamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy 45 minut, aż ciasto rozkosznie się zrumieni, a patyczek po wyjęciu będzie suchy. I wcinamy, nawet na ciepło, z kulką lodów waniliowych :)



29.07.2012

Orzechowa szarlotka z malinami

Wakacje u Ciuni pozostawiły jak zawsze niezatarte wspomnienie zapachów łąki i lasu, smaku świeżych owoców prosto z krzaka, mleka prosto od krówki i ręcznie robionego masła. Ale nie tylko. Poza wspomnieniami, krótki urlop przyniósł nam zapasy dóbr wszelakich, w tym wielką torbę orzechów włoskich z ogrodu. Własnoręcznie przeze mnie wyłuskanych, dodam. Zajęło mi to 3 godziny, dzięki temu orzechy są tak niezwykle dla mnie cenne. Dziś użyłam ich do kolejnej szarlotki z podarowanych jabłek-obrzydliwek. Zostałam zaszczycona całą siatką poobijanych, lekko nadgniłych miejscami jabłuszek, z których zrobiłam mus. Po spróbowaniu stwierdziłam, że najlepszy mus w moim życiu. Jabłuszka okazały się wymarzone do rozgotowania. A że miałam jeszcze pół szklanki musu z malin (rozgotowane maliny z odrobiną cukru), dodałam go i powstał mus jabłkowo-malinowy, o uroczym różowym kolorku i fantastycznym smaku. No to szarlotka! Przepis autorski, inspiracja: Tarty na słodko i słono (autorka: Maya Barakat-Nuq).

Przygotowujemy:
200 g mąki pszennej białej
200 g mąki pszennej razowej
200 g zmielonych orzechów włoskich
200 g masła
75 g cukru pudru
szczypta soli
1 jajko
1 łyżeczka cynamonu (opcjonalnie)
mus z jabłek i malin - 2 średnie słoiczki lub 1 duży

Mąkę mieszamy ze zmielonymi orzechami, wysypujemy na stolnicę. Dodajemy masło pokrojone w kostkę, cukier i sól i siekamy nożem. Gdy masło będzie już w małych kawałeczkach, dodajemy jajko i szybko zagniatamy ciasto na gładką kulę. Odkładamy do lodówki na godzinę. 
Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 190 stopni. Formę do tarty z wyciąganym dnem smarujemy masłem. Po ochłodzeniu ciasto wyjmujemy, dzielimy na dwa kawałki (jeden trochę większy). Ten większy rozwałkowujemy dość cienko i wyklejamy nim dno formy oraz boki. Ciasto się rwie, więc najwygodniej można to zrobić na papierze do pieczenia, lub wałkować ciasto bezpośrednio na wyciąganym dnie formy do tarty. Na ciasto wykładamy ochłodzony mus z jabłek i malin. Można posypać cynamonem. Wałkujemy drugą część ciasta tak, by miało wielkość wierzchu formy i wykładamy na wierzch. Zlepiamy obie warstwy ciasta na brzegach i na środku wykrawamy małą dziurkę. Moje ciasto trochę się porwało, więc nie było potrzeby robić dodatkowej dziurki :) Ciasto wkładamy do piekarnika i pieczemy 35-40 minut. Orzechowo-jabłkowe zapachy, roznoszące się po kuchni, zwalają z nóg :)



3.07.2012

Śmietankowe ciasto z truskawkami

Wiele wynalazków powstaje przypadkiem. Cóż, mój nie odwróci biegu świata na pewno, ale smakuje wybornie. Po prostu miałam resztkę śmietanki i pozostałości z kobiałki truskawek. Składniki dokładałam trochę na oko, a ciasto wyszło boskie. Nie za słodkie, aromatyczne, miękkie. Do tego truskawki i chrupiąca boska kruszonka. Truskawek nie mam nigdy dość :)
Przygotowujemy:
Ciasto
3/4 szklanki śmietanki kremówki
1/3 szklanki oleju
2 jajka
1 i 1/2 szklanki mąki
1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 szklanki cukru trzcinowego
1 łyżeczka pasty waniliowej
1/2 kg truskawek
3-4 łyżki kaszy manny
Kruszonka
100 g mąki
50 g roztopionego masła
50 g cukru

Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 185 stopni. Przygotowujemy kruszonkę: mieszamy wszystkie składniki (masło może być gorące). Wszystkie składniki ciasta oprócz truskawek i kaszy manny miksujemy krótko, na gładką masę i wylewamy do prostokątnej formy (u mnie 19 x 21 cm), wysmarowanej masłem i posypanej kaszą manną. Ciasto wyrównujemy szpatułką i posypujemy z wierzchu resztą kaszy manny, która wchłonie sok z truskawek. Na cieście układamy przekrojone na pół truskawki, rozcięciem do góry. Posypujemy kruszonką i wstawiamy do piekarnika. Pieczemy 35-40 minut. 


20.06.2012

Letni placek z czereśniami i kruszonką

Ale nie taki zwykły placek to jest, o nie. Przepis znalazłam w sieci, jest inny niż wszystkie, więc postanowiłam wypróbować. Ciasto na placek z dodatkiem sera białego zagniata się jak zwykłe kruche, a smakuje... jak ucierane lub drożdżowe nawet. Znam takich, którzy się nabrali :) Podsumowując, ciasto robi się szybko i łatwo, a udaje coś zupełnie innego. No i jest pyszne. Elastyczne, delikatne, z chrupiącą skórką, czereśniami - moimi najukochańszymi letnimi owocami i boską kruszonką - własną, od drożdżowego placka. Jedyną czasochłonną czynnością jest drylowanie czereśni. Robiłam to ręcznie z braku drylownicy. Drylowanie to taka nieskomplikowana czynność, która angażuje wzrok, za to uwalnia myśli i niczym nieskrępowaną wyobraźnię :) To lubię i ciasto też - bardzo, bardzo. Bo jest w nim zaklęty smak lata.

Przygotowujemy:
80 dag wydrylowanych czereśni
Ciasto
200 g białego sera (dałam 250, bo tyle miałam)
350 g mąki
100 g cukru (u mnie trzcinowy)
1 łyżeczka pasty waniliowej - moje niedawne odkrycie, jest boska! Można zastąpić cukrem wanilinowym, ale polecam wypróbowanie pasty.
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 jajko
5 łyżek oleju
6 łyżek mleka
Kruszonka
200 g mąki
100 g cukru
100 g gorącego roztopionego masła
1/2 łyżeczki pasty waniliowej (lub łyżeczka ekstraktu waniliowego, można tez pominąć)


Przygotowujemy kruszonkę: gorącym masłem zalewamy mąkę i cukier, mieszamy. Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni. Mielimy ser biały, dodajemy resztę składników ciasta i zagniatamy gładką kulkę. Blaszkę (u mnie 31 x 22 cm) smarujemy masłem i posypujemy mąką, wykładamy ciasto i ugniatamy na dnie, by było równomiernie rozprowadzone. Na ciasto wykładamy połówki wydrylowanych czereśni, przecięciem do góry i leciutko je dociskamy. Na to wysypujemy kruszonkę. Wkładamy ciasto do rozgrzanego piekarnika i pieczemy 45-50 minut. I delektujemy się wspaniałym, jeszcze gorącym ciastem, które tak bardzo pasuje do letniej pory, pikników i grillowania ogrodowego, a nawet relaksu w słonecznym parku. 
Kruszonkowy krajobraz


17.06.2012

Ciasto kukurydziane z rabarbarem Nigelli

Gdzieś w sieci, pewnikiem przy którymś przepisie, przeczytałam, że sezon na rabarbar się kończy i osłupiałam. Jak to? Kiedy nie zdążyłam jeszcze tylu ciast upiec??? Natychmiast zorganizowałam wyprawę w poszukiwaniu rabarbaru. Znaleziony, misja udana. To była ta łatwa część. Bo teraz trzeba zdecydować, jakie ciasto upiec. To też była łatwa część. Oczywiście, Nigella. Mam w domu Jak być domową boginią, więc miałabym nie skorzystać, żeby nią zostać? :) Ciasto jest boskie jeszcze na gorąco, z kleksem domowej bitej śmietany, ale z pewnością równie dobre, jak nie lepsze, z lodami waniliowymi. Nie za słodkie (u Nigelli to niespodzianka), bardzo wilgotne, pachnące leciuteńko cynamonem i kaszką kukurydzianą, ze wspaniale upieczonymi ślicznymi różowymi kawałeczkami rabarbaru. Mam nadzieję, że sezon potrwa jeszcze chwilkę, bo jakoś tak zapałałam odrdzewioną miłością do mojego smakołyku z dzieciństwa, różowego rabarbaru :)
Przygotowujemy:
500 g rabarbaru
300 g cukru (u mnie trzcinowy)
150 g mąki pszennej
1 łyżeczka sody oczyszczonej
szczypta soli
1 łyżeczka cynamonu
155 g drobnej kaszki kukurydzianej
2 duże jajka
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
125 g miękkiego masła
250 ml jogurtu naturalnego

Rabarbar płuczemy, osuszamy, oczyszczamy i kroimy na grubsze plasterki (ok. 1/2 cm). Wkładamy do miski i zasypujemy ok. 100 g cukru. Odkładamy na około pół godziny - przez czas przygotowywania ciasta rabarbar pod wpływem cukru puści trochę soku i tak ma być. Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni. Robimy ciasto: w misce mieszamy mąkę, kaszkę kukurydzianą, sól, sodę i cynamon. Oddzielnie ubijamy lekko jajka z wanilią i jogurtem. Ucieramy masło z resztą cukru, dodajemy na przemian masę jajeczno-jogurtową i sypkie składniki. Mieszamy tylko do połączenia się składników. Dodajemy rabarbar razem z sokiem, mieszamy i wylewamy ciasto do natłuszczonej i wysypanej mąką okrągłej formy (u mnie tortownica o średnicy 24 cm). Pieczemy godzinę, po pół godzinie zmieniamy tryb na samą grzałkę dolną, żeby nie przypiekło się zbytnio od góry.


3.06.2012

Ciasto makaronikowe z truskawkami i rabarbarem, czyli pleśniak po operacji plastycznej :)

Najpierw miał być po prostu pleśniak, ale taki inny, bo z rabarbarem, którego sezon w pełni i staram się co tydzień go kupić, upiec w rożnych konfiguracjach i zjeść ze smakiem. Potem stwierdziłam, że do ciasta zrobię dżemik rabarbarowy i resztę przechowam w słoikach. Skoro tak, to do gara poszedł rabarbar z truskawkami - mariaż przeciwieństw, ale nadzwyczaj zgodny. A gdy dżem stygł, pomyślałam, że zamiast zwykłej pianki z cukrem fajniejsza będzie warstwa makaronikowa. I tak oto powstało ciasto makaronikowe. Następnym razem spróbuję innych owoców, na przykład porzeczek czerwonych, też będzie super :) ale na razie ciasto makaronikowe rządzi - następnego dnia jest nawet jeszcze lepsze!



Przygotowujemy:
Ciasto:
2 i 1/2 szklanki mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 kostka masła (200 g)
1/2 szklanki cukru
4 żółtka
1 łyżeczka kakao
Warstwa makaronikowa:
4 białka
1/2 szklanki cukru
100 g zmielonych migdałów
Warstwa owocowa:
ok. 300 g ulubionego dżemu, musu lub przesmażonych owoców - u mnie rabarbar z truskawkami

Zagniatamy ciasto ze wszystkich składników oprócz kakao na gładką kulę. Dzielimy ją na 3 części, jedna z nich ma być wyraźnie większa. Tą właśnie wylepiamy prostokątną foremkę, wysmarowaną masłem i posypaną mąką i chowamy do lodówki. Jedną z mniejszych części ciasta zagniatamy z łyżeczkę kakao i obie kulki ciasta chowamy do zamrażalnika na godzinę. 
W tym czasie przygotowujemy warstwę owocową: przesmażamy w garnku owoce z cukrem, aż masa zacznie gęstnieć. Nie podam dokładnych proporcji, bo robiłam dużo i na oko, ale owoców było około 3/4 kilograma, z czego 1/2 kilograma to rabarbar, a cukru ze 2 szklanki, tak na oko. Odstawiamy do przestudzenia.
Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni. Przygotowujemy warstwę makaronikową: ubijamy sztywną pianę z białek, pod koniec ubijania dodajemy cukier i zmielone migdały. Powinniśmy uzyskać gęstą, lekko ciągnącą i lśniącą pianę.
Wyjmujemy formę z ciastem z lodówki, na nim rozsmarowujemy dżem, na to ścieramy na tarce z grubymi oczkami jasne ciasto, na to wykładamy warstwę makaronikową i na sam wierzch ścierami ciemne ciasto. Pieczemy ok. 40-45 minut.



21.05.2012

Razowiec vel wiewiórka, czyli ciasto jabłkowo-orzechowe

W sobotę były urodziny Piotrusia. Piękny, wiosenny dzień, no i dużo czasu na pieczenie, bo świętowanie dopiero wieczorkiem. Już dawno wiedziałam, co upiekę specjalnie dla niego - ciasto, które tak mu smakowało u najlepszych przyjaciół w Sulejówku i według ich przepisu. Ciasto zwane razowcem, ale nic bardziej mylnego. Oryginalnie nie ma w nim grama razowej mąki - ja dałam. Swoją nazwę zawdzięcza najprawdopodobniej kolorowi - przypomina nieco razowe pieczywo. Jest to ciasto niesamowicie wilgotne, mięsiste, delikatne w smaku. Miękkie z chrupiącymi orzechami. Co prawda kojarzy mi się bardziej zimowo niż wiosennie - ale jednak wciąż jeszcze nie ma ładnych, naturalnych i polskich owoców sezonowych - więc chwilowo zostaję przy całorocznych. Razowiec to kolejne ciasto, do którego będę wracać - długo zachowuje świeżość i jest idealne do kawy. Podziękowania dla Anki N. - przepis boski :)
Przygotowujemy:
4 mniejsze lub 3 średnie winne jabłka pokrojone w drobną kostkę
1 szklanka posiekanych orzechów włoskich
4 jajka
2 szklanki mąki pszennej (dałam pól na pół białą i razową)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 szklanka cukru (świetnie pasuje brązowy)
1/2 szklanki oleju

Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni. Wszystkie składniki na ciasto oprócz jabłek i orzechów miksujemy na gładką masę. Dodajemy jabłka i orzechy, mieszamy. Ot, i cała filozofia :) Do wysmarowanej tłuszczem i wysypanej mąką formy (u mnie wyszło płaskie ze względu na kształt użytej formy: 29x15 cm, następnym razem użyję keksówki 30x10 cm). Pieczemy 50-60 minut, do suchego patyczka.
Po ostudzeniu można polać lukrem czekoladowym lub po prostu posypać cukrem pudrem. Piotruś pochwala prostotę - więc u nas poszło pod nóż ciasto saute :)



12.05.2012

Pachnący latem placek z truskawkami i kruszonką

Chyba nigdy wcześniej nie miałam aż takiego problemu z doczekaniem się pierwszych truskawek. W tym roku coś mnie opętało. W kwietniu wydałam nawet pieniądze, z przyzwoitości nie wspomnę ile, na mikroskopijną (ćwierć kilo) łubiankę truskawek chyba z Maroka. Nie smakowały wcale, pewnie wiedziałam, że tak będzie - ale po prostu musiałam. I nareszcie... są! Na bazarku co prawda nieliczne polskie podobno spod folii, a królują hiszpańskie, ale niezrażona kupiłam, jak to ja - dwa kilo, żeby najeść się i mieć z głowy. Jem je od samego rana i wciąż nie mam dosyć, choć jednak nie smakują jeszcze tak jak powinny. Tym razem starczyło mi nawet do ciasta. Postawiłam na klasykę - ciasto ucierane, tyle że z kruszonką. Przepis zaczerpnęłam od Arabeski, z ciekawości. Rzeczywiście, ciasto pyszne i co najważniejsze dla mnie - nie urosło zbyt mocno, więc zostały zachowane właściwe proporcje między ciastem i tą jego lepszą częścią, czyli owocami i kruszonką. Powoli dojrzewam do upieczenia ciasta idealnego - czyli samych owoców z kruszonką :) Ale dzisiaj zapraszam na wspaniały placek, pachnący słonecznymi truskawkami.
Przygotowujemy:
Ciasto
200 g masła
150 g cukru
4 jajka
200 g maki pszennej
1 torebka budyniu waniliowego (lub 4 g mąki ziemniaczanej)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli
laska wanilii lub łyżeczka ekstraktu waniliowego
1/2 kg truskawek
Kruszonka
100 g masła
100 g cukru
200 g mąki


Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 180 stopni. Masło ucieramy z cukrem i szczyptą soli. Dodajemy po jednym jajku, za każdym razem miksujemy lub ucieramy dokładnie przed dodaniem następnego. Dodajemy mąkę wymieszaną z budyniem i proszkiem do pieczenia. Dodajemy wanilię, mieszamy i wykładamy ciasto na wysmarowaną tłuszczem i wysypaną mąką blaszkę (u mnie prostokątna 23x32 cm). Na wierzchu układamy truskawki, lekko wciskając je w ciasto. Robimy kruszonkę: rozpuszczamy masło i wlewamy gorące do mąki i cukru. Mieszamy i posypujemy kruszonką truskawki. Wstawiamy blaszkę do nagrzanego piekarnika i pieczemy 45-55 minut. Zapach roznoszący się w mieszkaniu podczas pieczenia jest nieziemski - rozgrzane truskawki to jeden z najpiękniejszych aromatów lata.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...