Pokazywanie postów oznaczonych etykietą figi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą figi. Pokaż wszystkie posty

6.03.2012

Muffinki kardamonowo-figowe dietetyczne

Rozprawiania się z workiem fig ciąg dalszy. Tym razem na życzenie mojego młodszego dziecka muffinki z kardamonem, wynalezione w niezwykle inspirującej książce The complete muffin cookbook. Przepięknie wyrośnięte, roztaczające wokół siebie egzotyczną woń kardamonu i wyczuwalny zapach słodkich fig. Pełnoziarniste, wilgotne, nie za słodkie, bez tłuszczu - dietetyczne. Do tego niezwykle łatwe w wykonaniu, jak to muffinki - jedyna trudność to siekanie suszonych fig, które sklejają się złośliwie. Ale dla efektu warto. Wspaniałe na zdrową przekąskę do szkoły i do pracy :) 
Przygotowujemy:

1 i 1/2 szklanki mąki pełnoziarnistej (dałam pszenną razową)
1 szklanka białej mąki pszennej
1/4 szklanki cukru (dałam trzcinowy)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
szczypta soli
1/2 łyżeczki mielonego kardamonu

1 i 3/4 szklanki chudego mleka
3/4 szklanki soku jabłkowego
1 jajko
1 i 1/2 łyżeczki ekstraktu z migdałów
1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii

1 szklanka posiekanych suszonych fig
posiekane migdały do posypania (pominęłam)

Rozgrzewamy piekarnik do 185 stopni. W jednej misce mieszamy suche składniki i dosypujemy do nich posiekane figi tak, żeby każdy kawałeczek został dokładnie obtoczony. W drugiej misce miksujemy mokre składniki i wlewamy do miski z suchymi. Mieszamy zawartość obu misek krótko i delikatnie. Im krócej, tym wilgotniejsze i bardziej puchate muffinki będą - a takie są najlepsze :) Wypełniamy dość rzadkim ciastem foremki prawie do końca. Można obsypać je posiekanymi migdałami dla dekoracji - ja pominęłam. Autorka mówi, żeby nie przesadzać z migdałami, bo muffinki ładnie nie urosną - wystarczy po kilka kawałeczków na jedną babeczkę. Piec 15-20 minut. 






25.02.2012

Tarta figowo-migdałowa

Dziś dzień pod znakiem Betty. Zapowiedziała się na wizytę, a ponieważ najlepiej nam się rozmawia przy kawie, to i słodkości muszą być. Ostatnio Piotruś przyniósł całą torbę wspaniałych suszonych fig z Maroka i miałam na nie ogromną ochotę. Na nieocenionym blogu White Plate znalazłam przepis na tartę figową Jamiego Oliviera. Lepiej być nie mogło :)
Tarta na kruchym, maślanym spodzie, z lekko ciągnącym migdałowym wnętrzem i chrupiącą maślaną skorupką, otaczającą mięciutkie upieczone figi. Wiedziałam, że sobota upłynie mi pod jej znakiem. Tarta okazała się absolutnym przebojem i na pewno będzie u mnie gościć częściej, a przynajmniej dopóki worek z figami nie ukaże swojego dna :) Ciasto jest stosunkowo łatwe, ale czasochłonne, na przygotowania należy przeznaczyć około 2 godzin, z przerwami na chłodzenie.




Przygotowujemy:
15 całych fig (miałam suszone, są twardsze, pokroiłam je na plasterki)
30 g cukru pudru
2 łyżki wody
listki z 2 gałązek świeżego tymianku (pominęłam)
skórka z pomarańczy

Na kruche ciasto:
125 g masła
100 g cukru pudru
szczypta soli
250 g mąki pszennej
1 laska wanilii
skórka z 1/2 cytryny
2 duże żółtka
2 łyżki zimnego mleka lub wody (dałam mleko)

Na masę migdałową:
280 g migdałów, bez łupin
50 g mąki pszennej
250 g masła
250 g cukru pudru
2 duże jajka, lekko rozmącone
1 laska wanilii
1 łyżka grappy (nie miałam, pominęłam)

Najpierw należy zagnieść kruche ciasto. Zrobiłam to klasycznie: mąkę na stolnicę, masło do niej wkroiłam nożem, dodałam pozostałe składniki i szybciutko wyrobiłam gładką kulę. Musze przyznać, że ciasto z tego przepisu robi się błyskawicznie i bez problemów, nie klei się, jest plastyczne i cudownie pachnie. Gdy ciasto jest już gotowe, delikatnie podsypujemy mąką, tylko tyle, żeby dało się rozwałkować na koło o średnicy nieco większej niż forma do tarty / tortownica - tak, żeby ciasto pokryło dni i boki. Wkładamy je razem z formą do zamrażalnika na godzinę.

W tym czasie bierzemy się za masę migdałową, którą również należy potem chłodzić. 250 gramów migdałów należy rozdrobnić (ja użyłam gotowych tartych) w blenderze i wymieszać z mąką. Ucieramy masło z cukrem, dodajemy po jednym jajku. Mieszamy zawartość obu misek na jednorodną masę i wstawiamy do lodówki na pół godziny.

Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni i około 12 minut pieczemy ciasto, które chłodziło się w zamrażalniku. Ja je ponakłuwałam, ale jak się okazało - niepotrzebnie. Ciasto nie ma tendencji do tworzenia upiornych purchli, które są zmorą innych kruchych ciast :) Wyjmujemy i lekko je chłodzimy. W tym czasie pozwalamy spaść temperaturze w piekarniku do 170 stopni. Lekko przestudzone ciasto (nie wytrzymałam do całkowitego ostygnięcia) napełniamy masą migdałową, wygładzamy ją i delikatnie wpychamy w nią pokrojone figi (według Jamiego Oliviera świeżym figom ucinamy ogonki, rozkrawamy figę delikatnie w krzyżyk od góry i rozchylamy brzegi skórki, po czym wkładamy je częścią otwartą ku górze). 
Podgrzewamy wodę z cukrem pudrem, aż się rozpuści i smarujemy nią figi. Wierzch tarty obsypujemy posiekaną resztą migdałów (na przykład w słupki) i otartą skórką pomarańczową. 
I tymiankiem - ale ja pominęłam :)
Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy, aż skorupka na wierzchu będzie rumiana. Mi to zajęło 45 minut. Ale te zapachy... migdałowo-maślana masa w połączeniu ze skórką pomarańczową i kruchym ciastem z lekko cytrusowa nutą... No bajka :)




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...