U mnie w domu nigdy nie było tradycji przygotowywania paschy na wielkanocny stół. Nie wiem więc, czy pyszność, którą wyprodukowałam, jest kanoniczna, ale wszystko wskazuje na to, że pierwsza próba okazała się idealną! Przepis Pawła Małeckiego z Kuchni Lidla - wybrany ze względu na brak surowych jajek w środku, których jedna członkini mojej rodziny nie toleruje psychicznie :) Do proponowanego przeze mnie deseru używamy żółtek ugotowanych na twardo. Pascha jest obłędnie pyszna - bogactwo bakalii, wanilii i najlepszego na świecie sera białego z bazarku na Kole (pozdrawiam Panią Mleczarkę) :) W tym roku przepis już się nie przyda, ale na przyszłą Wielkanoc polecam z pełnym przekonaniem. Wesołych Świąt!
Przygotowujemy:
1 kg tłustego sera białego
200 g najlepszego masła
6 ugotowanych na twardo żółtek jaj od kur z wolnego wybiegu
200 g cukru pudru
15 g cukru z prawdziwą wanilią (lub 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego)
300 g bakalii (u mnie płatki migdałów, żurawina, daktyle, rodzynki, orzechy włoskie i laskowe, domowa skórka pomarańczowa)
Żółtka najłatwiej jest pozyskać po prostu z jajek ugotowanych na twardo lub ugotować je na sitku na parze.
Ser biały mielimy trzykrotnie. Jest to bardzo ważne dla kremowej konsystencji deseru. Miękkie masło miksujemy z żółtkami, cukrem waniliowym i cukrem pudrem na gęstą, żółtą masę. Dodajemy do zmielonego twarogu i miksujemy do gładkości. Dodajemy posiekane bakalie - rodzynki, żurawinę i daktyle moczyłam wcześniej we wrzątku (można w ulubionym alkoholu, np. rumie). Przekładamy paschę do naczynia z dziurkami w dnie (u mnie doniczki :)) lub na sito. Pascha przyjmie kształt naczynia. Jeśli nie dysponujemy specjalną foremką, można odsączyć paschę na sicie wyłożonym gazą, a potem przełożyć do miski lub foremki, obciążyć i wstawić do lodówki na całą noc.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielkanoc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielkanoc. Pokaż wszystkie posty
5.04.2015
10.05.2014
Keks znakomity. Najlepszy :)
Podobno gust i kubki smakowe zmieniają się co kilka (siedem?) lat. Moje nie tak często, ale jeśli już - to radykalnie. W ubiegłym roku pokochałam smażoną skórkę pomarańczową, której nie cierpiałam przez całe (długie) życie, a także keks. Może moja antypatia do tego ciasta kiedyś wynikała ze sztucznych dodatków, owoców kandyzowanych napakowanych siarką i bez smaku - nie wiem. Teraz keks uwielbiam i na wszystkie święta musi być. Odkopałam stary przepis z książki, którą dostałam bardzo dawno temu od pierwszego chłopaka: Obiady u Kowalskich Jadwigi Kłossowskiej, z dedykacją, w której wyrażał nadzieję, że te obiady będą mu smakować :) :) :) ech, stare czasy. W każdym razie w tej oto książce znalazłam przepis zatytułowany Keks znakomity. Skoro znakomity, nie ma co się wahać. Keks jest rzeczywiście przepyszny i, co ważne, z dnia na dzień zyskuje na mocy smaku, jeśli tylko nie damy mu nadmiernie wyschnąć. I jeśli przetrwa. Upieczony z okazji sprzątania szuflady z bakaliami. No nie dało rady inaczej :)
Przygotowujemy:
25 dag miękkiego masła
25 dag mąki
5 dużych jaj od kur z wolnego wybiegu
25 dag cukru (dałam nieco mniej)
skórka otarta z cytryny
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 laski wanilii (dałam łyżeczkę pasty waniliowej)
2 łyżki koniaku lub innego alkoholu (pominęłam)
po 5 dag różnych bakalii (w sumie 25-30 dag): smażonej skórki pomarańczowej, rodzynek, owoców kandyzowanych i suszonych, orzechów, migdałów - co kto lubi
2 łyżki mąki ziemniaczanej do obtoczenia bakalii
Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 200 stopni. Przygotowujemy bakalie: rozdrabniamy, jeśli to konieczne i mieszamy z dwoma łyżkami mąki ziemniaczanej (dzięki temu bakalie nie opadną a dno). Masło ucieramy, dodajemy po jednym jajku, po trochu cukru i mąki wymieszanej z proszkiem. Jeśli używamy alkoholu, dodajemy go na końcu - ja nie używam :) Ciasto musi być bardzo gęste. Jeśli jest zbyt rzadkie, dosypujemy trochę mąki, bo inaczej wszystkie bakalie opadną na dno. Dodajemy bakalie, lekko mieszamy i przekładamy ciasto do przygotowanej foremki - keksówki, wysmarowanej tłuszczem i wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy około 40 minut - do suchego patyczka. I teraz tak: keks jest lepszy następnego dnia, więc warto zaczekać, ale u mnie w domu nikomu nie da się tego wytłumaczyć (ciepłe jest najlepsze, mamo), więc jem też pierwszego dnia. Kolejnego mogłabym się nie załapać. A to w sumie największy komplement.
Przygotowujemy:
25 dag miękkiego masła
25 dag mąki
5 dużych jaj od kur z wolnego wybiegu
25 dag cukru (dałam nieco mniej)
skórka otarta z cytryny
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 laski wanilii (dałam łyżeczkę pasty waniliowej)
2 łyżki koniaku lub innego alkoholu (pominęłam)
po 5 dag różnych bakalii (w sumie 25-30 dag): smażonej skórki pomarańczowej, rodzynek, owoców kandyzowanych i suszonych, orzechów, migdałów - co kto lubi
2 łyżki mąki ziemniaczanej do obtoczenia bakalii
Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 200 stopni. Przygotowujemy bakalie: rozdrabniamy, jeśli to konieczne i mieszamy z dwoma łyżkami mąki ziemniaczanej (dzięki temu bakalie nie opadną a dno). Masło ucieramy, dodajemy po jednym jajku, po trochu cukru i mąki wymieszanej z proszkiem. Jeśli używamy alkoholu, dodajemy go na końcu - ja nie używam :) Ciasto musi być bardzo gęste. Jeśli jest zbyt rzadkie, dosypujemy trochę mąki, bo inaczej wszystkie bakalie opadną na dno. Dodajemy bakalie, lekko mieszamy i przekładamy ciasto do przygotowanej foremki - keksówki, wysmarowanej tłuszczem i wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy około 40 minut - do suchego patyczka. I teraz tak: keks jest lepszy następnego dnia, więc warto zaczekać, ale u mnie w domu nikomu nie da się tego wytłumaczyć (ciepłe jest najlepsze, mamo), więc jem też pierwszego dnia. Kolejnego mogłabym się nie załapać. A to w sumie największy komplement.
24.03.2013
Sernik waniliowy z karmelkową polewą (Butterscotch cheesecake)
Kolejny pyszny sernik do kolekcji. Ten wpadł mi w oko, gdy tylko zaczęłam wertować świeżo nabytą w ulubionym Amazonie książkę The Australian Women's Weekly Cheesecakes baked and chilled. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie nazmieniała. Sernik jest bardzo prosty, bez udziwnień i zbyt wielu składników, a muszę powiedzieć, że jeden z najlepszych, jakie jadłam. Aksamitny, dość ciężki, zwarty i wilgotny. Ze spodem ciasteczkowym i polewą o smaku karmelków jest po prostu wspaniały. Zaraz czeka mnie powtórka, bo wszystko zostało wyjedzone w ciągu dnia. To chyba najlepsza rekomendacja :)
Przygotowujemy:
Spód
220 g herbatników
120 g rozpuszczonego masła
Sernik
750 g sera białego trzykrotnie zmielonego
190 g drobnego cukru
3 jajka
2 łyżeczki pasty waniliowej lub ekstraktu z wanilii
2 łyżki mąki
Polewa
150 g brązowego cukru
80 g masła
2 łyżki śmietany
Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 160 stopni. Pokruszone lub zmielone herbatniki mieszamy z rozpuszczonym masłem i wygniatamy mokrymi okruchami wysmarowaną masłem tortownicę o średnicy 26 cm. W tym czasie mielimy ser biały i miksujemy go z cukrem. Do masy dodajemy (po jednym) jajka, pastę waniliową i na końcu mąkę. Wylewamy masę serową na spód herbatnikowy i wstawiamy tortownicę do piekarnika na 45 minut. Studzimy potem przez pół godziny w uchylonym piekarniku. W tym czasie przygotowujemy polewę. Wszystkie składniki odmierzamy do małego garnka i stawiamy na niewielkim ogniu. Gotujemy do momentu, aż masa zacznie gęstnieć i zrobi się gładziutka. U mnie trwało to około 10 minut. Raczej trzeba stać przy garnku, mieszać od dna, żeby kawałki karmelu nie osiadały na nim. Polewa jest przepyszna i musiałam siłą wydzierać gotową dzieciom, żeby wylać ją na sernik.
Przygotowujemy:
Spód
220 g herbatników
120 g rozpuszczonego masła
Sernik
750 g sera białego trzykrotnie zmielonego
190 g drobnego cukru
3 jajka
2 łyżeczki pasty waniliowej lub ekstraktu z wanilii
2 łyżki mąki
Polewa
150 g brązowego cukru
80 g masła
2 łyżki śmietany
Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 160 stopni. Pokruszone lub zmielone herbatniki mieszamy z rozpuszczonym masłem i wygniatamy mokrymi okruchami wysmarowaną masłem tortownicę o średnicy 26 cm. W tym czasie mielimy ser biały i miksujemy go z cukrem. Do masy dodajemy (po jednym) jajka, pastę waniliową i na końcu mąkę. Wylewamy masę serową na spód herbatnikowy i wstawiamy tortownicę do piekarnika na 45 minut. Studzimy potem przez pół godziny w uchylonym piekarniku. W tym czasie przygotowujemy polewę. Wszystkie składniki odmierzamy do małego garnka i stawiamy na niewielkim ogniu. Gotujemy do momentu, aż masa zacznie gęstnieć i zrobi się gładziutka. U mnie trwało to około 10 minut. Raczej trzeba stać przy garnku, mieszać od dna, żeby kawałki karmelu nie osiadały na nim. Polewa jest przepyszna i musiałam siłą wydzierać gotową dzieciom, żeby wylać ją na sernik.
13.12.2012
Sernik makowy vel serniko-makowiec vel ciasto serowo-makowe Duet
Nazwa naprawdę nie ma znaczenia. Liczy się smak i wygląd. W całej przedświątecznej bieganinie gubi mi się magia Świąt. I tylko pieczenie smakołyków, których zapachy przywodzą mi na myśl Święta z dzieciństwa - mak, ser, przyprawy korzenne, skórka pomarańczowa, bakalie - może ją przywrócić. Chyba już pisałam, że uwielbiam serniki, wszystkie. Ciasta z makiem też, bardzo. A ciasto, które łączy w sobie sernik z makowcem jest po prostu kwintesencją świąt i moich smaków. Trochę zapomniane chyba, bo mało popularne. Udało mi się odkopać na nie przepis w mojej rozpadającej się książce Wypieki Domowe, Biblioteczka Gospodarstwa Domowego w Kraju i na Świecie :) znajduję tam mnóstwo prostych, niegdyś kanonicznych, a teraz nieco zakurzonych przepisów. Takie lubię najbardziej. Ciasto jest proste, a powstało pod wpływem impulsu na widok resztek sera białego oraz mielonego maku. Takie końcówki walały się w lodówce. Miałam też resztkę zagniecionego ciasta kruchego, ale spokojnie można to ciasto zrobić bez spodu - tak zresztą jest też w oryginalnym przepisie. Czy to nie magia, że ze słabo wyglądających resztek można stworzyć takie oto cudo?
Przygotowujemy:
Ciasto serowe
60 dag białego sera, trzykrotnie zmielonego
6 jajek od kur z wolnego wybiegu
1 i 1/2 szklanki cukru pudru lub drobnego do wypieków
15 dag masła roztopionego i przestudzonego
1 łyżka mąki ziemniaczanej lub opakowanie budyniu waniliowego
rodzynki, smażona skórka pomarańczowa - co kto lubi
Ciasto makowe
25 dag maku, sparzonego i zmielonego trzykrotnie
4 jajka od kur z wolnego wybiegu
1 szklanka cukru pudru lub drobnego do wypieków
4 łyżki mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
bakalie - siekane migdały, orzechy, skórka - pełna dowolność
Przygotowujemy formę prostokątną - moja była za mała i ciasto jest dość wysokie, lepiej byłoby, gdyby było niższe. Natłuszczamy ją i wykładamy papierem do pieczenia. Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 170 stopni, grzanie góra i dół.
Robimy ciasto serowe: rozbijamy jajka, żółtka ucieramy z cukrem do białości, dolewamy roztopione masło, dodajemy porcjami ser i mąkę ziemniaczaną/budyń. Dosypujemy skórkę pomarańczową i bakalie. Białka ubijamy na sztywną pianę i powoli dodajemy do masy serowej, lekko mieszając.
Przygotowujemy ciasto makowe: rozbijamy jajka, żółtka ucieramy z cukrem, dodajemy mak, mąkę i proszek do pieczenia oraz bakalie. Ubijamy białka na sztywną pianę i mieszamy z masą makową.
Na przemian wkładamy po 2-3 łyżki obu mas do formy. Od nas zależy jakie wzory chcemy uzyskać. Ja zrobiłam zebrę - wkładałam po dwie łyżki obu mas na przemian, rozpoczynając od środka formy, jedną wlewałam w drugą. Można też zrobić szachownicę dwupoziomową lub po prostu dwa poziomy i marmurkowe zawijaski. Co nam wyobraźnia podpowiada :)
Przekładamy foremkę do nagrzanego piekarnika i pieczemy ciasto 40-60 minut. Ja piekłam 60. Musi być lekko przyrumienione, moje nawet po godzinie wydawało się nie do końca ścięte w środku, ale to pozory. Gdy stygnie, struktura się zmienia na twardszą. Bo potem przekładamy upieczony, przestudzone ciasto do lodówki na całą noc i dopiero wtedy można je kroić, wyjmować, podziwiać, smakować. Całą noc. Ech.
Przygotowujemy:
Ciasto serowe
60 dag białego sera, trzykrotnie zmielonego
6 jajek od kur z wolnego wybiegu
1 i 1/2 szklanki cukru pudru lub drobnego do wypieków
15 dag masła roztopionego i przestudzonego
1 łyżka mąki ziemniaczanej lub opakowanie budyniu waniliowego
rodzynki, smażona skórka pomarańczowa - co kto lubi
Ciasto makowe
25 dag maku, sparzonego i zmielonego trzykrotnie
4 jajka od kur z wolnego wybiegu
1 szklanka cukru pudru lub drobnego do wypieków
4 łyżki mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
bakalie - siekane migdały, orzechy, skórka - pełna dowolność
Przygotowujemy formę prostokątną - moja była za mała i ciasto jest dość wysokie, lepiej byłoby, gdyby było niższe. Natłuszczamy ją i wykładamy papierem do pieczenia. Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 170 stopni, grzanie góra i dół.
Robimy ciasto serowe: rozbijamy jajka, żółtka ucieramy z cukrem do białości, dolewamy roztopione masło, dodajemy porcjami ser i mąkę ziemniaczaną/budyń. Dosypujemy skórkę pomarańczową i bakalie. Białka ubijamy na sztywną pianę i powoli dodajemy do masy serowej, lekko mieszając.
Przygotowujemy ciasto makowe: rozbijamy jajka, żółtka ucieramy z cukrem, dodajemy mak, mąkę i proszek do pieczenia oraz bakalie. Ubijamy białka na sztywną pianę i mieszamy z masą makową.
Na przemian wkładamy po 2-3 łyżki obu mas do formy. Od nas zależy jakie wzory chcemy uzyskać. Ja zrobiłam zebrę - wkładałam po dwie łyżki obu mas na przemian, rozpoczynając od środka formy, jedną wlewałam w drugą. Można też zrobić szachownicę dwupoziomową lub po prostu dwa poziomy i marmurkowe zawijaski. Co nam wyobraźnia podpowiada :)
Przekładamy foremkę do nagrzanego piekarnika i pieczemy ciasto 40-60 minut. Ja piekłam 60. Musi być lekko przyrumienione, moje nawet po godzinie wydawało się nie do końca ścięte w środku, ale to pozory. Gdy stygnie, struktura się zmienia na twardszą. Bo potem przekładamy upieczony, przestudzone ciasto do lodówki na całą noc i dopiero wtedy można je kroić, wyjmować, podziwiać, smakować. Całą noc. Ech.
8.12.2012
Sernik pieczony z kratką
U mnie w domu jest tak, że czasem tradycja natrętnie puka do drzwi i domaga się wpuszczenia. Po miesiącach eksperymentów ciastkarskich, nowości, wszystkich wspaniałości, które upiekłam, domownicy nagle przestępują z nogi na nogę, jedzą nowinki chętnie, ale jakoś tak mniej... a zapytani, o co chodzi, mówią: upiekłabyś coś takiego zwyczajnego. Na przykład sernik z kratką, na zwykłym kruchym spodzie, nie na ciasteczkowym. No to wyzwanie :) Znalazłam taki sernik u WhitePlate, z opisu bardzo obiecujący - tzw. krakowski. Na zdjęciach wyglądał na ciężki, mięsisty, taki jak bardzo lubię. Cóż, mój wyszedł kompletnie inny. Lekki jak puch, żółciutki, z twardszą podstawą z kruchego ciasta. Ten sernik jest naprawdę pyszny, choć nie odważyłabym się go nazwać krakowskim :) Oryginalnie przepis pochodzi bowiem od Pierre'a Herme'a. Nazwałam go zatem sernikiem z kratką i polecam gorąco. Jest pyszny i inny od nowojorskich, które ostatnio pasjami trenowałam i testowałam.
Przygotowujemy:
Ciasto
250 g mąki
125 g cukru pudru
ziarenka z 1 laski wanilii (lub łyżeczka ekstraktu z wanilii)
125 g masła
1 jajko
Masa serowa
1 kg twarogu trzykrotnie mielonego (lub z wiaderka, bez żadnych dodatków)
8 jajek
100 g miękkiego masła+250 g cukru pudru
3 łyżki cukru z prawdziwą wanilią (dałam łyżeczkę pasty waniliowej)
3 łyżki mąki ziemniaczanej (dałam budyń waniliowy)
100 g rodzynek (dałam chilijskie, duże, jasne, mięciutkie)
1 żółtko, roztrzepane do smarowania kratki
Lukier
200 g cukru pudru + mleko
Z podanych składników szybko zagniatamy ciasto. Im krócej, tym lepiej. Moje niestety potwierdza regułę, że zbyt długo miętoszone ciasto po upieczeniu jest twarde. Następnym razem zagniotę na stolnicy, tradycyjnie, mikser robi to dłużej. Zawijamy ciasto w folię i odkładamy do lodówki na pół godziny. Wyciągamy 2/3 ciasta, wałkujemy w prostokąt wielkości blaszki, wykładamy do formy wysmarowanej tłuszczem i wyłożonej papierem do pieczenia, nakłuwamy widelcem i podpiekamy przez 10-15 minut, do zrumienienia.
Przygotowujemy masę serową. Oddzielamy żółtka od białek. Masło ucieramy z 200 gramami (!) cukru i wanilią na puch. Dodajemy po 1 żółtku i po 1 łyżce sera na przemian, wciąż ucierając masę. Dodajemy rodzynki (jeśli są twarde, wcześniej trzeba namoczyć) i budyń. Białka ubijamy na sztywną pianę, dodajemy resztę cukru i ubijamy, aż masa stanie się gładka, sztywna i lśniąca. Przekładamy trochę masy białkowej do sernika i mieszamy energicznie, aż stanie się trochę lżejsza. Wtedy lekko łączymy pozostałą pianę z masą serową i wylewamy ja na podpieczony spód.Z pozostałego ciasta wycinamy paski radełkiem lub nożem i układamy z nich kratkę na masie serowej.
Uwaga: masa jest dość rzadka i bardzo puszysta. Paseczki lekko się zapadają, tworząc raczej żłobienia w serniku niż prawdziwą, wystającą kratkę. Wygląda to uroczo, ale dlatego ponownie nie nazwę tego sernika krakowskim :) Przekładamy blachę do wciąż gorącego piekarnika i pieczemy 50-60 minut. Ja po 35 minutach zmniejszyłam temperaturę do 170 stopni, bo sernik zaczynał się przypiekać zbyt mocno. Wyciągamy, studzimy. Najlepiej w lodówce do następnego dnia. I lukrujemy, kto lubi. Ja uwielbiam :) Wsypujemy cukier puder do miseczki i po łyżce dodajemy tyle mleka (wody, soku z cytryny - co kto lubi), żeby osiągnąć odpowiednią konsystencję. W tym przypadku gęstej śmietany. Żeby lukier porozpływał się kusząco po całej powierzchni. Można udekorować skórką pomarańczową z tego przepisu :)
Przygotowujemy:
Ciasto
250 g mąki
125 g cukru pudru
ziarenka z 1 laski wanilii (lub łyżeczka ekstraktu z wanilii)
125 g masła
1 jajko
Masa serowa
1 kg twarogu trzykrotnie mielonego (lub z wiaderka, bez żadnych dodatków)
8 jajek
100 g miękkiego masła+250 g cukru pudru
3 łyżki cukru z prawdziwą wanilią (dałam łyżeczkę pasty waniliowej)
3 łyżki mąki ziemniaczanej (dałam budyń waniliowy)
100 g rodzynek (dałam chilijskie, duże, jasne, mięciutkie)
1 żółtko, roztrzepane do smarowania kratki
Lukier
200 g cukru pudru + mleko
Z podanych składników szybko zagniatamy ciasto. Im krócej, tym lepiej. Moje niestety potwierdza regułę, że zbyt długo miętoszone ciasto po upieczeniu jest twarde. Następnym razem zagniotę na stolnicy, tradycyjnie, mikser robi to dłużej. Zawijamy ciasto w folię i odkładamy do lodówki na pół godziny. Wyciągamy 2/3 ciasta, wałkujemy w prostokąt wielkości blaszki, wykładamy do formy wysmarowanej tłuszczem i wyłożonej papierem do pieczenia, nakłuwamy widelcem i podpiekamy przez 10-15 minut, do zrumienienia.
Przygotowujemy masę serową. Oddzielamy żółtka od białek. Masło ucieramy z 200 gramami (!) cukru i wanilią na puch. Dodajemy po 1 żółtku i po 1 łyżce sera na przemian, wciąż ucierając masę. Dodajemy rodzynki (jeśli są twarde, wcześniej trzeba namoczyć) i budyń. Białka ubijamy na sztywną pianę, dodajemy resztę cukru i ubijamy, aż masa stanie się gładka, sztywna i lśniąca. Przekładamy trochę masy białkowej do sernika i mieszamy energicznie, aż stanie się trochę lżejsza. Wtedy lekko łączymy pozostałą pianę z masą serową i wylewamy ja na podpieczony spód.Z pozostałego ciasta wycinamy paski radełkiem lub nożem i układamy z nich kratkę na masie serowej.
Uwaga: masa jest dość rzadka i bardzo puszysta. Paseczki lekko się zapadają, tworząc raczej żłobienia w serniku niż prawdziwą, wystającą kratkę. Wygląda to uroczo, ale dlatego ponownie nie nazwę tego sernika krakowskim :) Przekładamy blachę do wciąż gorącego piekarnika i pieczemy 50-60 minut. Ja po 35 minutach zmniejszyłam temperaturę do 170 stopni, bo sernik zaczynał się przypiekać zbyt mocno. Wyciągamy, studzimy. Najlepiej w lodówce do następnego dnia. I lukrujemy, kto lubi. Ja uwielbiam :) Wsypujemy cukier puder do miseczki i po łyżce dodajemy tyle mleka (wody, soku z cytryny - co kto lubi), żeby osiągnąć odpowiednią konsystencję. W tym przypadku gęstej śmietany. Żeby lukier porozpływał się kusząco po całej powierzchni. Można udekorować skórką pomarańczową z tego przepisu :)
9.04.2012
Babka drożdżowa zaparzana
Od dawna szukałam przepisu na ciasto drożdżowe, które pozostanie wilgotne następnego dnia, nie będzie się tak szybko starzało. No bo jak rozegrać Wielkanoc, żeby na stole świątecznym w niedzielę babka nie była tylko ozdobą, ale też wyczekiwaną słodkością?
No i właśnie. U Liski znalazłam przepis na babkę zaparzaną, która charakteryzuje się nieco większą pracochłonnością, za to oferuje ciasto, jakiego szukałam. Wilgotne, delikatne. Po prostu babka idealna dla mnie. W czasie pieczenia sporo urosła, a potem spektakularnie opadła - wpłynęło to nieco na wygląd (na smak zupełnie nie), ale ponieważ babki stawia się na czubku, to nie przejmowałam się tym :)
Przygotowujemy:
500 g mąki pszennej
300 ml mleka
30 g świeżych drożdży
5 żółtek
150 g drobnego cukru
50 g rodzynków
cukier z prawdziwą wanilią
100 g masła
Podaję przepis za oryginalnym:
Piekarnik nagrzewamy do 100 stopni i wstawiamy do niego miskę z mąką, żeby się zagrzała. Mleko zagotowujemy. 150 g mąki wsypujemy do miski i powoli wlewamy mleko, intensywnie mieszając masę do gładkości. Odstawiamy do ostygnięcia. Drożdże zasypujemy łyżką cukru, rozcieramy i odstawiamy. Kiedy mąka z mlekiem osiągnie temperaturę pokojową, wlewamy drożdże, dokładnie wyrabiamy i odstawiamy do wyrośnięcia (około pół godziny). Żółtka ucieramy z cukrem do białości, dodajemy cukier z wanilią. Dodajemy do rozczynu i dobrze wyrabiamy. Powoli wlewamy roztopione i ostudzone masło i resztę mąki oraz wcześniej namoczone, osączone i obtoczone w mące rodzynki. Ciasto powinno być dosyć luźne i mieć dużo pęcherzyków powietrza. Jeśli nie jest - należy dodać nieco więcej ciepłego mleka (ja dolałam pół kubka). Dwie formy babkowe smarujemy masłem i sypiemy mąką. Wlewamy do nich ciasto - powinno sięgać 1/3 wysokości formy - jeszcze mocno urośnie. Ja robiłam z podwójnej proporcji, wyszły dwie duże baby, dwie średnie babki (jedna z nich na zdjęciu) oraz sześć mini babeczek. Przykrywamy formy ściereczką. Odstawiamy do wyrośnięcia - ciasto musi podwoić objętość. Zajmuje to 1-2 godziny.
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Pieczemy godzinę, po ok. 45 minutach sprawdzamy patyczkiem stopień upieczenia ciasta. Upieczone babki wyciągamy z formy dopiero po ostudzeniu. Można polukrować lub posypać cukrem pudrem.
No i właśnie. U Liski znalazłam przepis na babkę zaparzaną, która charakteryzuje się nieco większą pracochłonnością, za to oferuje ciasto, jakiego szukałam. Wilgotne, delikatne. Po prostu babka idealna dla mnie. W czasie pieczenia sporo urosła, a potem spektakularnie opadła - wpłynęło to nieco na wygląd (na smak zupełnie nie), ale ponieważ babki stawia się na czubku, to nie przejmowałam się tym :)
Przygotowujemy:
500 g mąki pszennej
300 ml mleka
30 g świeżych drożdży
5 żółtek
150 g drobnego cukru
50 g rodzynków
cukier z prawdziwą wanilią
100 g masła
Podaję przepis za oryginalnym:
Piekarnik nagrzewamy do 100 stopni i wstawiamy do niego miskę z mąką, żeby się zagrzała. Mleko zagotowujemy. 150 g mąki wsypujemy do miski i powoli wlewamy mleko, intensywnie mieszając masę do gładkości. Odstawiamy do ostygnięcia. Drożdże zasypujemy łyżką cukru, rozcieramy i odstawiamy. Kiedy mąka z mlekiem osiągnie temperaturę pokojową, wlewamy drożdże, dokładnie wyrabiamy i odstawiamy do wyrośnięcia (około pół godziny). Żółtka ucieramy z cukrem do białości, dodajemy cukier z wanilią. Dodajemy do rozczynu i dobrze wyrabiamy. Powoli wlewamy roztopione i ostudzone masło i resztę mąki oraz wcześniej namoczone, osączone i obtoczone w mące rodzynki. Ciasto powinno być dosyć luźne i mieć dużo pęcherzyków powietrza. Jeśli nie jest - należy dodać nieco więcej ciepłego mleka (ja dolałam pół kubka). Dwie formy babkowe smarujemy masłem i sypiemy mąką. Wlewamy do nich ciasto - powinno sięgać 1/3 wysokości formy - jeszcze mocno urośnie. Ja robiłam z podwójnej proporcji, wyszły dwie duże baby, dwie średnie babki (jedna z nich na zdjęciu) oraz sześć mini babeczek. Przykrywamy formy ściereczką. Odstawiamy do wyrośnięcia - ciasto musi podwoić objętość. Zajmuje to 1-2 godziny.
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Pieczemy godzinę, po ok. 45 minutach sprawdzamy patyczkiem stopień upieczenia ciasta. Upieczone babki wyciągamy z formy dopiero po ostudzeniu. Można polukrować lub posypać cukrem pudrem.
7.04.2012
Sernik z kajmakiem
Uwielbiam połączenie sernika z czekoladą, ale sernik z kajmakiem przebija nawet to. Delikatnie kwaskowaty ser i słodki, lepki aksamit kajmaku. Ten sernik nie mógł nie zagościć na moim świątecznym stole. Przystrojony przez dziewczynki jak mazurek, wygląda i smakuje wybornie. Upieczony na bazie sernika nowojorskiego od White Plate i prawdziwego kajmaku, przygotowanego staroświeckim sposobem. To bardzo czasochłonne, ale według moich dzieci efekty o niebo lepsze niż po gotowaniu zamkniętej puszki słodzonego mleka skondensowanego. A one wiedzą wszystko na temat kajmaku, więc im wierzę.
Przygotowujemy:
Sernik
200 g ciasteczek digestive lub innych ulubionych herbatników
75 g roztopionego masła
800 g mielonego sera białego
170 g cukru pudru
4 jajka
3 żółtka
2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
30 ml soku z cytryny (3 łyżki stołowe)
Kajmak
1 puszka mleka skondensowanego niesłodzonego
3/4 szklanki cukru
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
100 g masła
Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 170 stopni. Tortownicę wykładamy szczelnie folią aluminiową - masa jest dość rzadka. Ciasteczka mielimy na proszek w blenderze razem z roztopionym masłem. Taką ciasteczkową masą wykładamy dno tortownicy. Jajka i żółtka ucieramy z cukrem, dodajemy wanilię i sok z cytryny oraz zmielony na gładko ser (mieliłam dwukrotnie twaróg półtłusty, ale można użyć też gotowego sera na sernik z wiaderka). Miksujemy do idealnego wymieszania masy i wylewamy ją na ciasteczkowy spód. Pieczemy około 60 minut. Studzimy w piekarniku, przy uchylonych drzwiczkach.
Przygotowujemy kajmak. Do garnka wlewamy zawartość puszki mleka skondensowanego niesłodzonego, dosypujemy 3/4 szklanki cukru, 1 łyżeczkę ekstraktu z wanilii i gotujemy na małym ogniu pod przykryciem, okazjonalnie mieszając, aż masa zmieni kolor na brązowy i zacznie gęstnieć. Wtedy już trzeba mieszać częściej, a pod koniec cały czas. Zwykle cały proces zajmuje 1-2 godziny, ale nadzoru wymaga podczas ostatniej. Masa, potocznie zwana krówką, jest gotowa, gdy kropelka po skapnięciu na talerzyk nie zmienia kształtu, tylko błyskawicznie zastyga. Masa musi być wyraźnie gęsta, lekko grudkowata, brązowa. Odstawiamy ją do ostudzenia. W makutrze rozcieramy masło na puch i dodajemy po łyżce chłodnej masy krówkowej. Ucieramy dokładnie całość i polewamy sernik. Można udekorować orzechami, które fantastycznie komponują się z kajmakiem. Sernik odstawiamy na kilka godzin (najlepiej na noc) do lodówki.
Przygotowujemy:
Sernik
200 g ciasteczek digestive lub innych ulubionych herbatników
75 g roztopionego masła
800 g mielonego sera białego
170 g cukru pudru
4 jajka
3 żółtka
2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
30 ml soku z cytryny (3 łyżki stołowe)
Kajmak
1 puszka mleka skondensowanego niesłodzonego
3/4 szklanki cukru
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
100 g masła
Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 170 stopni. Tortownicę wykładamy szczelnie folią aluminiową - masa jest dość rzadka. Ciasteczka mielimy na proszek w blenderze razem z roztopionym masłem. Taką ciasteczkową masą wykładamy dno tortownicy. Jajka i żółtka ucieramy z cukrem, dodajemy wanilię i sok z cytryny oraz zmielony na gładko ser (mieliłam dwukrotnie twaróg półtłusty, ale można użyć też gotowego sera na sernik z wiaderka). Miksujemy do idealnego wymieszania masy i wylewamy ją na ciasteczkowy spód. Pieczemy około 60 minut. Studzimy w piekarniku, przy uchylonych drzwiczkach.
Przygotowujemy kajmak. Do garnka wlewamy zawartość puszki mleka skondensowanego niesłodzonego, dosypujemy 3/4 szklanki cukru, 1 łyżeczkę ekstraktu z wanilii i gotujemy na małym ogniu pod przykryciem, okazjonalnie mieszając, aż masa zmieni kolor na brązowy i zacznie gęstnieć. Wtedy już trzeba mieszać częściej, a pod koniec cały czas. Zwykle cały proces zajmuje 1-2 godziny, ale nadzoru wymaga podczas ostatniej. Masa, potocznie zwana krówką, jest gotowa, gdy kropelka po skapnięciu na talerzyk nie zmienia kształtu, tylko błyskawicznie zastyga. Masa musi być wyraźnie gęsta, lekko grudkowata, brązowa. Odstawiamy ją do ostudzenia. W makutrze rozcieramy masło na puch i dodajemy po łyżce chłodnej masy krówkowej. Ucieramy dokładnie całość i polewamy sernik. Można udekorować orzechami, które fantastycznie komponują się z kajmakiem. Sernik odstawiamy na kilka godzin (najlepiej na noc) do lodówki.
6.04.2012
Mazurek migdałowy z konfiturą z płatków róży
Jakiś czas temu przystanęłam przy pewnym stoisku w przejściu nieciekawej galerii handlowej. Skusiło mnie kolorowe bogactwo: sprzedają tam kawy i herbaty, ale także dodatki do samodzielnego komponowania ulubionych mieszanek, kubki, dzbanki, bakalie do chrupania, konfitury... no właśnie :) zawołały do mnie konfitury z płatków róży, bez wahania je kupiłam i od tej pory stały w szafce. W Wielki Czwartek, gdy szykowałam menu na tegoroczną Wielkanoc, pomyślałam, że róża musi fajnie komponować się z migdałami. Tak powstał pomysł mazurka prawdziwie migdałowo-różanego. Nie takiego posmarowanego konfiturą i wysypanego płatkami migdałów. Słodkiego, ale wyrazistego, w żadnym razie nie mdłego. Konfitura utworzyła w masie migdałowej przepiękne, różowe zawijasy, które na wierzchu pięknie się skarmelizowały. Mazurek to nietypowy, bo nie jest bardzo płaski. Przepis dostałam od mojej fajnej koleżanki Ewy Z., a oryginalny mazurek nazywał się Frangipane. Jak zwał, tak zwał - ja wolę jeść :)
Przygotowujemy:
kruchy spód
150 g zmielonych migdałów
150 g mąki
100 g masła
60 g cukru
1 jajko
szczypta soli
masa frangipane
125 g zmielonych migdałów
125 g miękkiego masła
125 g cukru
2 łyżki mąki
2 jajka
szczypta soli
100 g konfitury z płatków róży
Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni. Na stolnicy łączymy mąkę z migdałami, solą, cukrem, dodajemy masło pokrojone na kawałki i jajko, zagniatamy ciasto na gładką kulę. wałkujemy i wykładamy nim natłuszczoną i wysypaną mąką formę. Podpiekamy przez 15-20 minut.
W tym czasie szykujemy masę. Migdały miksujemy z masłem, cukrem, mąką, solą i jajkami.
Smarujemy konfitura podpieczony spód i wykładamy masę. Można delikatnie łyżeczką zrobić esy-floresy, żeby konfitura ozdobiła masę. Można także posypać na wierzchu migdałowymi płatkami - dekoracja tego mazurka po upieczeniu jest utrudniona. Wierzch jest zwarty, zatem można go udekorować polewą, ale według mnie to już będzie przesada smakowa. Dopiekamy ciasto jeszcze ok. 40 minut w 170 stopniach.
Przygotowujemy:
kruchy spód
150 g zmielonych migdałów
150 g mąki
100 g masła
60 g cukru
1 jajko
szczypta soli
masa frangipane
125 g zmielonych migdałów
125 g miękkiego masła
125 g cukru
2 łyżki mąki
2 jajka
szczypta soli
100 g konfitury z płatków róży
Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni. Na stolnicy łączymy mąkę z migdałami, solą, cukrem, dodajemy masło pokrojone na kawałki i jajko, zagniatamy ciasto na gładką kulę. wałkujemy i wykładamy nim natłuszczoną i wysypaną mąką formę. Podpiekamy przez 15-20 minut.
W tym czasie szykujemy masę. Migdały miksujemy z masłem, cukrem, mąką, solą i jajkami.
Smarujemy konfitura podpieczony spód i wykładamy masę. Można delikatnie łyżeczką zrobić esy-floresy, żeby konfitura ozdobiła masę. Można także posypać na wierzchu migdałowymi płatkami - dekoracja tego mazurka po upieczeniu jest utrudniona. Wierzch jest zwarty, zatem można go udekorować polewą, ale według mnie to już będzie przesada smakowa. Dopiekamy ciasto jeszcze ok. 40 minut w 170 stopniach.
Mazurek orzechowy z chrupiącą skorupką
Ten mazurek jest oprócz kajmakowego najukochańszym ciastem wielkanocnym w mojej rodzinie. Ciasto mocno orzechowe z chrupiącą skorupką z zapieczonego kogla-mogla, co niegdyś uważałabym za profanację mojego ulubionego deseru z dzieciństwa, ale teraz dojrzałam do innych jego zastosowań. Równie smakowitych, dodam. Mazurka trzeba dekorować przed ostatecznych włożeniem do piekarnika, co ogranicza nieco możliwości, wymusza pewną chłodną elegancję w porównaniu ze strojnym bakaliowym bogactwem pozostałych mazurków. Przepis stary z zeszytu, ale podobny znalazłam u Liski. Dla mnie idealne połączenie smaków - wytrawne orzechy i słodka, chrupiąca beza koglowo-moglowa. Bajka :)
Przygotowujemy:
Ciasto
15 dag zmielonych orzechów włoskich
15 dag masła
8 łyżek cukru
5 łyżek mąki pszennej
3 białka
Polewa
3 żółtka
8 łyżek cukru
cukier waniliowy
1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 175 stopni. Białka ubijamy na sztywną pianę. Masło ucieramy z cukrem na puch, dodajemy na przemian mąkę, pianę z białek i zmielone orzechy. Ciasto wykładamy na blaszkę wysmarowaną tłuszczem i wysypaną mąką (mała prostokątną lub okrągłą o średnicy 23 cm). Pieczemy 30 minut.
W tym czasie przygotowujemy polewę. Żółtka ucieramy z cukrem do białości, dodajemy cukier waniliowy i mąkę ziemniaczaną. Mieszamy do gładkości.
Na upieczone ciasto wylewamy polewę, dekorujemy orzechami (potem będzie to niemożliwe, gdy polewa upiecze się na skorupkę) i wstawiamy do piekarnika na 3-4 minuty.
Przygotowujemy:
Ciasto
15 dag zmielonych orzechów włoskich
15 dag masła
8 łyżek cukru
5 łyżek mąki pszennej
3 białka
Polewa
3 żółtka
8 łyżek cukru
cukier waniliowy
1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 175 stopni. Białka ubijamy na sztywną pianę. Masło ucieramy z cukrem na puch, dodajemy na przemian mąkę, pianę z białek i zmielone orzechy. Ciasto wykładamy na blaszkę wysmarowaną tłuszczem i wysypaną mąką (mała prostokątną lub okrągłą o średnicy 23 cm). Pieczemy 30 minut.
W tym czasie przygotowujemy polewę. Żółtka ucieramy z cukrem do białości, dodajemy cukier waniliowy i mąkę ziemniaczaną. Mieszamy do gładkości.
Na upieczone ciasto wylewamy polewę, dekorujemy orzechami (potem będzie to niemożliwe, gdy polewa upiecze się na skorupkę) i wstawiamy do piekarnika na 3-4 minuty.
Makowiec z kratką
Wielkanoc za pasem. Cudowna pora roku, wiosna, słoneczko, ciepło... Hmm. Wróć! Prawda jest taka, że szaro i buro za oknem, ale nie u mnie w kuchni. Nadszedł czas wielkich wypieków wielkanocnych. Moja najukochańsze mazurki, serniki i makowce. I baby drożdżowe. Dzisiaj pierwsza próba - tradycyjny makowiec z kratką od Book me a cookie. Z samodzielnie zrobioną masą makową wyszedł wspaniały. Nie za słodki, z rodzynkami, ale bez skórki pomarańczowej, za którą nie przepadam. Bardzo pasuje do tego ciasta sos waniliowy. Ciasto jest kruche, ale nie rozpadające się. Po pokrojeniu na kwadraty makowczyki (jak mawiała moja ukochana babcia Luta) można wziąć w rękę i jeść bez obawy, że połowa wyląduje na podłodze. Wspaniały początek Świąt, a przede mną jeszcze tyle wspaniałości.
Przygotowujemy:
ciasto
375 g mąki
1 kopiasta łyżeczka proszku do pieczenia
75 g cukru
cukier waniliowy
2 jajka
175 g masła
masa makowa (można użyć gotowej, ok. 900 g)
500 g zmielonego maku
1/2 litra mleka
5 łyżek miodu
200 g cukru
100 g masła
2 jajka
100 g rodzynek
bakalie (posiekane migdały, orzechy, skórka pomarańczowa - co kto lubi)
Przygotowujemy masę makową: zagotowujemy mleko, wrzucamy do niego rodzynki, cukier (odkładamy dwie kopiaste łyżki), miód, masło. Mieszamy. Po paru minutach, gdy masło się rozpuści, dodajemy zmielony mak i gotujemy na maleńkim ogniu, wciąż mieszając. Gdy masa lekko zgęstnieje, odstawiamy ją do wystygnięcia. W tym czasie ucieramy żółtka z pozostałym cukrem na gęstą masę i dodajemy do masy makowej, razem z pozostałymi bakaliami. Ubijamy pianę z białek i delikatnie mieszamy z masą.
Rozgrzewamy piekarnik do 195 stopni.
Zagniatamy ciasto z podanych składników - najpierw mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia, masło ucieramy z cukrem na puch, dodajemy po 1 jajku, cukier waniliowy i stopniowo mąkę. Zagniatamy. 2/3 ciasta zużywamy na wyklejenie spodu posmarowanej masłem i wysypanej mąką formy prostokątnej, 1/3 odkładamy do lodówki. Na dno z ciasta wykładamy przestudzoną masę makową. Wyjmujemy odłożone ciasto i tniemy je radełkiem na paski szerokości 1 cm. Układamy z pasków kratkę na masie makowej. Można ją posmarować rozmąconym jajkiem.
Pieczemy 45 minut. Najlepsze jest całkowicie wystudzone :)
Przygotowujemy:
ciasto
375 g mąki
1 kopiasta łyżeczka proszku do pieczenia
75 g cukru
cukier waniliowy
2 jajka
175 g masła
masa makowa (można użyć gotowej, ok. 900 g)
500 g zmielonego maku
1/2 litra mleka
5 łyżek miodu
200 g cukru
100 g masła
2 jajka
100 g rodzynek
bakalie (posiekane migdały, orzechy, skórka pomarańczowa - co kto lubi)
Przygotowujemy masę makową: zagotowujemy mleko, wrzucamy do niego rodzynki, cukier (odkładamy dwie kopiaste łyżki), miód, masło. Mieszamy. Po paru minutach, gdy masło się rozpuści, dodajemy zmielony mak i gotujemy na maleńkim ogniu, wciąż mieszając. Gdy masa lekko zgęstnieje, odstawiamy ją do wystygnięcia. W tym czasie ucieramy żółtka z pozostałym cukrem na gęstą masę i dodajemy do masy makowej, razem z pozostałymi bakaliami. Ubijamy pianę z białek i delikatnie mieszamy z masą.
Rozgrzewamy piekarnik do 195 stopni.
Zagniatamy ciasto z podanych składników - najpierw mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia, masło ucieramy z cukrem na puch, dodajemy po 1 jajku, cukier waniliowy i stopniowo mąkę. Zagniatamy. 2/3 ciasta zużywamy na wyklejenie spodu posmarowanej masłem i wysypanej mąką formy prostokątnej, 1/3 odkładamy do lodówki. Na dno z ciasta wykładamy przestudzoną masę makową. Wyjmujemy odłożone ciasto i tniemy je radełkiem na paski szerokości 1 cm. Układamy z pasków kratkę na masie makowej. Można ją posmarować rozmąconym jajkiem.
Pieczemy 45 minut. Najlepsze jest całkowicie wystudzone :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

