Dzisiaj śniadanie bogów! Moja młodsza córka postawiła na stole kanapki, sałatkę, zapiekła pomidory z mozzarellą, a na deser - upiekłyśmy muffiny! Zjedzone prawie prosto z piekarnika, gorące jeszcze, z obłędną kruszonką. Do tego kawa latte i mam energię na cały dzień! Polecam gorąco na śniadanie, bo przygotowanie zajmuje jedynie jakieś 10 minut, a pieczenie - 20-25.
Przygotowujemy:
1 szklanki mąki pszennej
1 szklanka mąki razowej (u mnie orkiszowa)
2 łyżki cukru brązowego
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżeczka cynamonu
szczypta soli
1 duże jabłko
garść orzechów włoskich
garść migdałów (niekoniecznie, mogą być same orzechy)
3/4 szklanki śmietanki kremówki (można zastąpić maślanką)
1 szklanka soku jabłkowego
2 jajka
4-5 łyżek miodu (ja dałam golden syrup)
Kruszonka
40 g masła
35 g cukru trzcinowego
1 łyżeczka cynamonu
70 g mąki
Piekarnik rozgrzewamy do 200 stopni. Robimy kruszonkę. Masło rozpuszczamy i mieszamy z pozostałymi składnikami. ma być dość mokre ciasto, do lepienia placami. Odstawiamy na bok.
Mieszamy wszystkie składniki suche w jednej misce, mokre - w drugiej. Jabłko ścieramy na grubej tarce lub kroimy w kostkę, orzechy i migdały siekamy, następnie wszystko wsypujemy do miski z suchymi składnikami. Wlewamy mokre składniki do suchych. Mieszamy delikatnie (nie za długo, tyle, ile trzeba, by jako tako połączyć składniki) i napełniamy foremki do muffinek. U mnie wyszło 12 sztuk dużych; mniejszych, standardowych wyjdzie ok. 16 sztuk. Muffinki posypujemy kruszonką lepioną w palcach - im większe kawałki, tym lepsze :)
Wstawiamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy 25 minut (mniejsze krócej). Muszą być zrumienione i pięknie wyrośnięte.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą orzechy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą orzechy. Pokaż wszystkie posty
11.04.2015
17.01.2015
Sernik z kulkami orzechowymi
Miało być zupełnie inaczej. Sernik miał być z kulkami makowymi, jako inna wersja mojego ulubionego serniko-makowca. Jednak nie wyszło. Przez splot różnych okoliczności zostałam w domu bez maku i bez możliwości pójścia na zakupy. Okazało się, że mam za to całą torbę łuskanych orzechów włoskich. I tak, zainspirowana potrzebą i pomysłami z internetów, upiekłam fantastycznie ciężki, wilgotny sernik z kulkami z orzechów włoskich i polewą czekoladową, mariaż idealny. Przepis na sernik z absolutnie wspaniałej książki "Kawa. Sekrety baristy", oczywiście po modyfikacjach, na kulki - z sieci.
Przygotowujemy:
Spód
150 g drobno posiekanych orzechów włoskich i/lub migdałów
50 g masła
2 łyżki cukru
Sernik
1 kg tłustego mielonego twarogu w temperaturze pokojowej
200 g cukru
3 łyżki mąki
4 duże jajka od kur z wolnego wybiegu
250 ml kwaśnej śmietany
Kulki orzechowe
300 g zmielonych orzechów włoskich
3 łyżki cukru pudru
ok. 1/2 szklanki kwaśnej śmietany (do właściwej konsystencji)
Polewa czekoladowa
1/3 szklanki śmietanki 30%
100 g czekolady mlecznej lub deserowej
Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 160 stopni.
Najpierw mieszamy składniki na spód i wykładamy na prostokątną blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Dociskamy dłonią lub łyżką.
Ser biały miksujemy z cukrem i mąką. Dodajemy jajka po jednym, po każdym miksując. Dodajemy śmietanę i mieszamy.
Przygotowujemy kulki: mieszamy zmielone orzechy z cukrem pudrem i dolewamy tyle śmietany, żeby dało się ulepić kulki. Lepiej jednak jest utoczyć wałki, wtedy kulki pojawią się w każdym kawałku, niezależnie od miejsca przekrojenia. Wykładamy połowę masy serowej na spód. Wałki układamy wzdłuż blachy, kulki w rzędach. Wylewamy na wierzch resztę masy serowej, tak by przykryła kulki / wałki.
Ciasto pieczemy 10 minut, po czym zmniejszamy temperaturę do 120 stopni i pieczemy jeszcze 60 minut.
Polewa: zagotowujemy śmietankę w małym garnku. Odstawiamy z ognia i wkruszamy do niej czekoladę. Mieszamy aż czekolada się rozpuści, a masa będzie gładka i lśniąca.
Wyciągamy ciasto. Po lekkim przestygnięciu polewamy ciasto polewą we wzorki lub po całości. I niestety, jak to z sernikami - z bólem serca czekamy aż ostygnie, po czym wkładamy tę wspaniałość do lodówki najlepiej na całą noc, a co najmniej na kilka godzin. Tak, tak. Dopiero porządnie schłodzony sernik jest ciastem doskonałym.
Przygotowujemy:
Spód
150 g drobno posiekanych orzechów włoskich i/lub migdałów
50 g masła
2 łyżki cukru
Sernik
1 kg tłustego mielonego twarogu w temperaturze pokojowej
200 g cukru
3 łyżki mąki
4 duże jajka od kur z wolnego wybiegu
250 ml kwaśnej śmietany
Kulki orzechowe
300 g zmielonych orzechów włoskich
3 łyżki cukru pudru
ok. 1/2 szklanki kwaśnej śmietany (do właściwej konsystencji)
Polewa czekoladowa
1/3 szklanki śmietanki 30%
100 g czekolady mlecznej lub deserowej
Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 160 stopni.
Najpierw mieszamy składniki na spód i wykładamy na prostokątną blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Dociskamy dłonią lub łyżką.
Ser biały miksujemy z cukrem i mąką. Dodajemy jajka po jednym, po każdym miksując. Dodajemy śmietanę i mieszamy.
Przygotowujemy kulki: mieszamy zmielone orzechy z cukrem pudrem i dolewamy tyle śmietany, żeby dało się ulepić kulki. Lepiej jednak jest utoczyć wałki, wtedy kulki pojawią się w każdym kawałku, niezależnie od miejsca przekrojenia. Wykładamy połowę masy serowej na spód. Wałki układamy wzdłuż blachy, kulki w rzędach. Wylewamy na wierzch resztę masy serowej, tak by przykryła kulki / wałki.
Ciasto pieczemy 10 minut, po czym zmniejszamy temperaturę do 120 stopni i pieczemy jeszcze 60 minut.
Polewa: zagotowujemy śmietankę w małym garnku. Odstawiamy z ognia i wkruszamy do niej czekoladę. Mieszamy aż czekolada się rozpuści, a masa będzie gładka i lśniąca.
Wyciągamy ciasto. Po lekkim przestygnięciu polewamy ciasto polewą we wzorki lub po całości. I niestety, jak to z sernikami - z bólem serca czekamy aż ostygnie, po czym wkładamy tę wspaniałość do lodówki najlepiej na całą noc, a co najmniej na kilka godzin. Tak, tak. Dopiero porządnie schłodzony sernik jest ciastem doskonałym.
31.10.2014
Domowe rogale marcińskie. Najpyszniejsze.
No i stało się. Po raz pierwszy w życiu zrobiłam własnoręcznie ciasto półfrancuskie, po raz pierwszy rogale, nie mówiąc o tym, że marcińskie, po raz pierwszy użyłam w kuchni białego maku. Ciągnę się za ucho na szczęście. Coraz rzadziej zdarza mi się robić coś po raz pierwszy w życiu :) Rogale robi się długo, choć z przerwami. Jakieś dwa dni mniej więcej. Wysiłek znaczny, ale zapewniam, że absolutnie warto! Ciasto półfrancuskie drożdżowe długo zachowuje świeżość. Rogale są przepyszne, pożerane na gorąco wprost z blachy. Jedzenie rogalików nawet z najlepszej cukierni nie da nam tej ogromnej satysfakcji, wynikającej ze smakowania czegoś absolutnie obłędnego, a do tego zrobionego samodzielnie. Kolejne takie zrobię na 11 listopada, i tak już co roku. Przepis znalazłam na blogu Słodkie Fantazje.
Przygotowujemy:
Nadzienie
350 g białego maku
100 g masy marcepanowej
3/4 szklanki cukru pudru
150 g orzechów włoskich
100 g blanszowanych migdałów
70 g suszonych fig
70 g daktyli bez pestek (użyłam suszonych)
3 łyżki skórki pomarańczowej w syropie --> przepis na domową
3 łyżki kwaśnej śmietany
2 białka (żółtka zostawiamy do ciasta)
4 biszkopty, pokruszone na okruszki
Ciasto
1 szklanka ciepłego mleka
30 g świeżych drożdży
3 żółtka
pół łyżeczki ekstraktu z wanilii (dałam pastę)
3 i 1/2 szklanki mąki
3 łyżki cukru
szczypta soli
50 g + 200 g masła
Lukier
szklanka cukru pudru
parę kropli soku z cytryny
woda
Dodatkowo
jajko roztrzepane z odrobiną mleka do posmarowania rogali
posiekane orzechy włoskie do posypania
Całe przygotowania rozpoczynamy dzień wcześniej. Zaczynamy od ciasta:
Przygotowujemy zaczyn: drożdże wkruszamy do miseczki, zasypujemy łyżką cukru, dolewamy połowę ciepłego mleka i dosypujemy tyle mąki, by zaczyn miał konsystencję gęstej śmietany. Odstawiamy do wyrośnięcia.
Żółtka ucieramy z dwoma łyżkami cukru do białości, dodajemy ekstrakt z wanilii. 50 g masła rozpuszczamy.
Mąkę przesiewamy i wysypujemy na stolnicę lub do misy robota. Dodajemy wyrośnięty zaczyn, kogel mogel z żółtek, pozostałe mleko i wyrabiamy ciasto na gładką, odchodzącą od rąk kulę. Pod koniec dolewamy rozpuszczone masło i wyrabiamy aż do wchłonięcia.
Ciasto odkładamy w misce do lodówki na godzinę.
Wałkujemy:
Schłodzone ciasto wykładamy na stolnicę i zaczynamy zabawę :)
Wałkujemy je na spory prostokąt - około 45 x 25 cm - krótkie boki stanowią górę i dół. Zimne masło kroimy na cienkie plasterki lub wiórki i połowę równomiernie układamy na powierzchni 1/3 ciasta na środku. Chwytamy za dwa dolne rogi ciasta i zakładamy je od siebie na pokrytą masłem część, tak by przykryć masło. Następnie wierzch płatu ciasta pokrywamy resztą masła i zakładamy na nią górną część ciasta. W ten sposób otrzymujemy prostokąt tej samej szerokości, co poprzedni, ale 1/3 wysokości. Obracamy go o 90 stopni, żeby znów krótsze boki stanowiły górę i dół. Rozwałkowujemy mniej więcej na podobny do początkowego prostokąt, znowu zakładamy 1/3 od dołu, a potem 1/3 od góry - zawijamy w folię spożywczą i odkładamy do lodówki na godzinę.
Cały proces wałkowania i składania powtarzamy trzykrotnie, za każdym razem chłodzimy ciasto pomiędzy. Za ostatnim razem wkładamy złożone ciasto do lodówki na całą noc.
Sposób wałkowania ciasta i zwijania dobrze widać tu: link
Przygotowujemy masę:
Mak, figi i daktyle parzymy wrzątkiem (w oddzielnych miskach), dokładnie odsączamy na sitku - to jest bardzo ważne, by nie zostało w nich za dużo wody. Mak, figi, daktyle, orzechy i migdały dwukrotnie przepuszczamy przez maszynkę do mielenia mięsa (najdrobniejsze sitko). Masę marcepanową rozcieramy mikserem z cukrem pudrem i śmietaną. Do tej masy dodajemy zmielone bakalie i cały czas miksujemy. Wrzucamy okruszki biszkoptowe i skórkę pomarańczową. Na końcu dodajemy pianę z białek i delikatnie mieszamy. Powinna być dość zwarta, plastyczna. Będziemy ją wyciskać, więc nie może być zbyt twarda.
Zwijamy rogale:
Pół godziny przed zwijaniem wyciągamy ciasto z lodówki. Rozwałkowujemy je na duży prostokąt (60 x 40 cm - dłuższe boki na górze i dole) i kroimy pionowo na naprzemienne trójkąty. Na trójkąty wyciskamy paski nadzienia i zwijamy, począwszy od ostrego końca. Nacinamy podstawę delikatnie. Trudno to opisać, ale moja córka robiła zdjęcia i przygotowała filmik instruktażowy :)
Pieczemy:
Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 180 stopni. Gotowe rogale układamy na blasze w sporych odstępach i z pomocą pędzelka smarujemy jajkiem roztrzepanym z mlekiem. Wstawiamy do gorącego piekarnika i każdą partię pieczemy około 20 minut - aż będą smakowicie zrumienione.
Na lukier rozcieramy cukier puder z odrobinką soku z cytryny i taką ilością wody, by był gęsty, ale jeszcze lejący. Ostudzone rogaliki (mogą być lekko ciepłe) lukrujemy. Na wierzchu posypujemy posiekanymi orzechami.
I... zanim zjemy, pięknie eksponujemy z flagą na Święto Niepodległości i robimy zdjęcia! Bo kolejny taki wysiłek za rok pewnie dopiero! :)
Przygotowujemy:
Nadzienie
350 g białego maku
100 g masy marcepanowej
3/4 szklanki cukru pudru
150 g orzechów włoskich
100 g blanszowanych migdałów
70 g suszonych fig
70 g daktyli bez pestek (użyłam suszonych)
3 łyżki skórki pomarańczowej w syropie --> przepis na domową
3 łyżki kwaśnej śmietany
2 białka (żółtka zostawiamy do ciasta)
4 biszkopty, pokruszone na okruszki
Ciasto
1 szklanka ciepłego mleka
30 g świeżych drożdży
3 żółtka
pół łyżeczki ekstraktu z wanilii (dałam pastę)
3 i 1/2 szklanki mąki
3 łyżki cukru
szczypta soli
50 g + 200 g masła
Lukier
szklanka cukru pudru
parę kropli soku z cytryny
woda
Dodatkowo
jajko roztrzepane z odrobiną mleka do posmarowania rogali
posiekane orzechy włoskie do posypania
Całe przygotowania rozpoczynamy dzień wcześniej. Zaczynamy od ciasta:
Przygotowujemy zaczyn: drożdże wkruszamy do miseczki, zasypujemy łyżką cukru, dolewamy połowę ciepłego mleka i dosypujemy tyle mąki, by zaczyn miał konsystencję gęstej śmietany. Odstawiamy do wyrośnięcia.
Żółtka ucieramy z dwoma łyżkami cukru do białości, dodajemy ekstrakt z wanilii. 50 g masła rozpuszczamy.
Mąkę przesiewamy i wysypujemy na stolnicę lub do misy robota. Dodajemy wyrośnięty zaczyn, kogel mogel z żółtek, pozostałe mleko i wyrabiamy ciasto na gładką, odchodzącą od rąk kulę. Pod koniec dolewamy rozpuszczone masło i wyrabiamy aż do wchłonięcia.
Ciasto odkładamy w misce do lodówki na godzinę.
Wałkujemy:
Schłodzone ciasto wykładamy na stolnicę i zaczynamy zabawę :)
Wałkujemy je na spory prostokąt - około 45 x 25 cm - krótkie boki stanowią górę i dół. Zimne masło kroimy na cienkie plasterki lub wiórki i połowę równomiernie układamy na powierzchni 1/3 ciasta na środku. Chwytamy za dwa dolne rogi ciasta i zakładamy je od siebie na pokrytą masłem część, tak by przykryć masło. Następnie wierzch płatu ciasta pokrywamy resztą masła i zakładamy na nią górną część ciasta. W ten sposób otrzymujemy prostokąt tej samej szerokości, co poprzedni, ale 1/3 wysokości. Obracamy go o 90 stopni, żeby znów krótsze boki stanowiły górę i dół. Rozwałkowujemy mniej więcej na podobny do początkowego prostokąt, znowu zakładamy 1/3 od dołu, a potem 1/3 od góry - zawijamy w folię spożywczą i odkładamy do lodówki na godzinę.
Cały proces wałkowania i składania powtarzamy trzykrotnie, za każdym razem chłodzimy ciasto pomiędzy. Za ostatnim razem wkładamy złożone ciasto do lodówki na całą noc.
Sposób wałkowania ciasta i zwijania dobrze widać tu: link
Przygotowujemy masę:
Mak, figi i daktyle parzymy wrzątkiem (w oddzielnych miskach), dokładnie odsączamy na sitku - to jest bardzo ważne, by nie zostało w nich za dużo wody. Mak, figi, daktyle, orzechy i migdały dwukrotnie przepuszczamy przez maszynkę do mielenia mięsa (najdrobniejsze sitko). Masę marcepanową rozcieramy mikserem z cukrem pudrem i śmietaną. Do tej masy dodajemy zmielone bakalie i cały czas miksujemy. Wrzucamy okruszki biszkoptowe i skórkę pomarańczową. Na końcu dodajemy pianę z białek i delikatnie mieszamy. Powinna być dość zwarta, plastyczna. Będziemy ją wyciskać, więc nie może być zbyt twarda.
Zwijamy rogale:
Pół godziny przed zwijaniem wyciągamy ciasto z lodówki. Rozwałkowujemy je na duży prostokąt (60 x 40 cm - dłuższe boki na górze i dole) i kroimy pionowo na naprzemienne trójkąty. Na trójkąty wyciskamy paski nadzienia i zwijamy, począwszy od ostrego końca. Nacinamy podstawę delikatnie. Trudno to opisać, ale moja córka robiła zdjęcia i przygotowała filmik instruktażowy :)
Pieczemy:
Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 180 stopni. Gotowe rogale układamy na blasze w sporych odstępach i z pomocą pędzelka smarujemy jajkiem roztrzepanym z mlekiem. Wstawiamy do gorącego piekarnika i każdą partię pieczemy około 20 minut - aż będą smakowicie zrumienione.
Na lukier rozcieramy cukier puder z odrobinką soku z cytryny i taką ilością wody, by był gęsty, ale jeszcze lejący. Ostudzone rogaliki (mogą być lekko ciepłe) lukrujemy. Na wierzchu posypujemy posiekanymi orzechami.
I... zanim zjemy, pięknie eksponujemy z flagą na Święto Niepodległości i robimy zdjęcia! Bo kolejny taki wysiłek za rok pewnie dopiero! :)
17.09.2014
Ciasto z kabaczka z orzechami i polewą czekoladową
To było tak. Najpierw dostałam ogroooomnego kabaczka, na którego chwilowo nie miałam pomysłu, a potem robiłam porządek w szufladzie kuchennej (tak, tej ze słodyczami - czasem trzeba poukładać, bo krzywo leżą :)). W tej oto właśnie szufladzie znalazłam czekoladę do gotowania z Biedronki, otrzymaną niegdyś w prezencie i czas był na nią najwyższy. No i jeszcze, miałam w szufladzie przepis na ciasto cukiniowe od Tereski, ciasto pyszne, a jeszcze przeze mnie nie było pieczone. No i wszystko stało się jasne. Otóż, po upieczeniu tego ciasta mogę stwierdzić z pełną mocą, że kabaczek świetnie się nadał, ciasto było mega przepyszne, wilgotne, lekko korzenne, orzechowe, a z tą polewą... Do dzieła! Ciasto, jak wspomniałam, można zrobić z cukinii również, a zapewne pyszne będzie też z jabłek, dyni, marchewki i co kto tam ma pod ręką :) Bakalie można także dowolnie dobierać. Aż się prosi, żeby jesiennie poeksperymentować :)
Przygotowujemy:
2 szklanki utartego na cienkiej tarce kabaczka (uprzednio obranego ze skóry i pozbawionego pestek)
4 jajka od kur z wolnego wybiegu
1 szklanka cukru trzcinowego
duża szczypta soli
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1-2 łyżeczki cynamonu lub przyprawy korzennej mixed spice (albo do piernika) - co kto lubi
3 szklanki mąki pszennej
3/4 szklanki oleju
ok. 1 szklanki posiekanych orzechów włoskich
Na polewę:
100 g gorzkiej czekolady
1/3 szklanki śmietanki kremówki
Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 150 stopni. Ubijamy jajka z cukrem, aż powiększą objętość. Mąkę mieszamy z solą, sodą, proszkiem i przyprawami. Do masy jajecznej dodajemy wszystkie pozostałe składniki i mieszamy lub miksujemy. Przelewamy masę do dwóch keksówek albo prostokątnej blachy. Wkładamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy ok. 45-60 minut. Trzeba sprawdzać patyczkiem. To ciasto musi się dopiec i mocno przyrumienić, patyczek musi być suchy.
Robimy polewę: śmietankę mocno podgrzewamy na małym ogniu, zdejmujemy garnek z kuchenki i dodajemy pokruszoną na kawałki czekoladę. Mieszamy, aż się rozpuści, a masa będzie gładka i lśniąca. Wylewamy polewę na ciasto. Moja polewa była inna (nie miałam śmietanki w domu, więc po prostu rozpuściłam czekoladę, dlatego taka matowa jest), ale zrobiona z tego przepisu jest przepyszna i ładnie zastyga.
Przygotowujemy:
2 szklanki utartego na cienkiej tarce kabaczka (uprzednio obranego ze skóry i pozbawionego pestek)
4 jajka od kur z wolnego wybiegu
1 szklanka cukru trzcinowego
duża szczypta soli
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1-2 łyżeczki cynamonu lub przyprawy korzennej mixed spice (albo do piernika) - co kto lubi
3 szklanki mąki pszennej
3/4 szklanki oleju
ok. 1 szklanki posiekanych orzechów włoskich
Na polewę:
100 g gorzkiej czekolady
1/3 szklanki śmietanki kremówki
Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 150 stopni. Ubijamy jajka z cukrem, aż powiększą objętość. Mąkę mieszamy z solą, sodą, proszkiem i przyprawami. Do masy jajecznej dodajemy wszystkie pozostałe składniki i mieszamy lub miksujemy. Przelewamy masę do dwóch keksówek albo prostokątnej blachy. Wkładamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy ok. 45-60 minut. Trzeba sprawdzać patyczkiem. To ciasto musi się dopiec i mocno przyrumienić, patyczek musi być suchy.
Robimy polewę: śmietankę mocno podgrzewamy na małym ogniu, zdejmujemy garnek z kuchenki i dodajemy pokruszoną na kawałki czekoladę. Mieszamy, aż się rozpuści, a masa będzie gładka i lśniąca. Wylewamy polewę na ciasto. Moja polewa była inna (nie miałam śmietanki w domu, więc po prostu rozpuściłam czekoladę, dlatego taka matowa jest), ale zrobiona z tego przepisu jest przepyszna i ładnie zastyga.
22.01.2013
Drożdżowe ślimaki cynamonowo-orzechowe
Na zamówienie Piotrusia i z ciekawości. Otóż takie rolki przygotowuje się jak ciasto, piecze jak bułeczki, które zlewają się z powrotem w jedno wielkie ciasto, a dzieli się je, odrywając kolejne bułeczki :) Nie muszę dodawać o nieziemskich cynamonowo-orzechowych zapachach, jakie roznoszą się w mieszkaniu. Bajka. Przepis wynaleziony w czeluściach jednej z najgrubszych i najbogatszych książek o wypiekach, jakie mam: Step-by-step baking, Caroline Bretherton. Życia mi nie starczy, by wszystkie przetestować, ale próbować na pewno będę, zachęcona sukcesem bułeczek-ślimaków. Są pyszne również następnego dnia, co nie jest standardem dla ciast drożdżowych. No i niezwykle efektowna synergia oryginalnego wyglądu i wspaniałych zapachów.
Przygotowujemy:
Ciasto
125 ml mleka
100 g masła
2 łyżeczki suszonych drożdży (wsypałam cała paczuszkę 7 g)
50 g drobnego cukru
550 g mąki pszennej, przesianej
1/2 łyżeczki soli
1 jajko od kury z wolnego wybiegu
2 żółtka z jajek z wolnego wybiegu
Nadzienie
100 g masła
200 g tartych orzechów włoskich
4 łyżki jasnego cukru muscovado (można zastąpić trzcinowym)
2 łyżki cynamonu
Przygotowujemy ciasto. W garnuszku podgrzewamy 125 ml wody, mleko oraz masło, jedynie do rozpuszczenia masła. Odstawiamy do ostygnięcia. Gdy mieszanka będzie ciepła, nie gorąca, dodajemy drożdże i kopiastą łyżkę z odmierzonego cukru. Przykrywamy i odstawiamy na 10 minut. Do miski wsypujemy mąkę, sól i resztę cukru. Na środku formujemy dołek i wlewamy tam mieszaninę z garnka. Dodajemy jajko i żółtka, mieszamy i formujemy kulę. Posypujemy lekko mąką stolnicę i zagniatamy ciasto przez 10 minut - to ważne. Powinna nam wyjść gładka, równa kula. Przekładamy ją do naoliwionej miski i odstawiamy w ciepłe miejsce na 2 godziny do wyrośnięcia.
W tym czasie przygotowujemy nadzienie. Rozpuszczamy masło, dodajemy do niego pozostałe składniki i mieszamy. Powinna wyjść miękka, ale nielejąca masa. W razie potrzeby dokładamy więcej orzechów lub jeszcze troszkę rozpuszczonego masła. Masa musi dać się rozsmarować na cieście.
Nagrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni. Gdy ciasto urośnie, ponownie kładziemy je na stolnicy i chwilkę zagniatamy, by pozbyć się powietrza. Rozwałkowujemy na prostokąt grubości 1-2 centymetrów. Pokrywamy nadzieniem, dociskamy je łyżką, by nigdzie nie odstawało. Zwijamy rolkę. Dociskamy, ale nie za mocno, by nadzienie nie wypłynęło. Ostrym nożem kroimy roladę na dość grube plastry (ok. 2 cm szerokości). Uważamy, żeby nie wycisnąć nadzienia przy krojeniu. Układamy ślimaczki na dużej (ok. 30 cm średnicy) okrągłej, natłuszczonej blaszce i ponownie odstawiamy na godzinę, dwie do wyrośnięcia pod przykryciem. Ja niestety miałam do dyspozycji jedynie blachę prostokątną i niektóre bułeczki po wyrośnięciu zyskały kształt kwadracików. W niczym to nie przeszkadza, ale ładniejsze są okrągłe. Można posmarować roztrzepanym jajkiem, ja posypałam jedynie cukrem perłowym. Posmarowane jajkiem będą miały bardziej brązową powierzchnię. Pieczemy 25-35 minut, aż będą złote, a patyczek wetknięty w ciasto suchy. I jemy, jemy na gorąco :)
Przygotowujemy:
Ciasto
125 ml mleka
100 g masła
2 łyżeczki suszonych drożdży (wsypałam cała paczuszkę 7 g)
50 g drobnego cukru
550 g mąki pszennej, przesianej
1/2 łyżeczki soli
1 jajko od kury z wolnego wybiegu
2 żółtka z jajek z wolnego wybiegu
Nadzienie
100 g masła
200 g tartych orzechów włoskich
4 łyżki jasnego cukru muscovado (można zastąpić trzcinowym)
2 łyżki cynamonu
Przygotowujemy ciasto. W garnuszku podgrzewamy 125 ml wody, mleko oraz masło, jedynie do rozpuszczenia masła. Odstawiamy do ostygnięcia. Gdy mieszanka będzie ciepła, nie gorąca, dodajemy drożdże i kopiastą łyżkę z odmierzonego cukru. Przykrywamy i odstawiamy na 10 minut. Do miski wsypujemy mąkę, sól i resztę cukru. Na środku formujemy dołek i wlewamy tam mieszaninę z garnka. Dodajemy jajko i żółtka, mieszamy i formujemy kulę. Posypujemy lekko mąką stolnicę i zagniatamy ciasto przez 10 minut - to ważne. Powinna nam wyjść gładka, równa kula. Przekładamy ją do naoliwionej miski i odstawiamy w ciepłe miejsce na 2 godziny do wyrośnięcia.
W tym czasie przygotowujemy nadzienie. Rozpuszczamy masło, dodajemy do niego pozostałe składniki i mieszamy. Powinna wyjść miękka, ale nielejąca masa. W razie potrzeby dokładamy więcej orzechów lub jeszcze troszkę rozpuszczonego masła. Masa musi dać się rozsmarować na cieście.
Nagrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni. Gdy ciasto urośnie, ponownie kładziemy je na stolnicy i chwilkę zagniatamy, by pozbyć się powietrza. Rozwałkowujemy na prostokąt grubości 1-2 centymetrów. Pokrywamy nadzieniem, dociskamy je łyżką, by nigdzie nie odstawało. Zwijamy rolkę. Dociskamy, ale nie za mocno, by nadzienie nie wypłynęło. Ostrym nożem kroimy roladę na dość grube plastry (ok. 2 cm szerokości). Uważamy, żeby nie wycisnąć nadzienia przy krojeniu. Układamy ślimaczki na dużej (ok. 30 cm średnicy) okrągłej, natłuszczonej blaszce i ponownie odstawiamy na godzinę, dwie do wyrośnięcia pod przykryciem. Ja niestety miałam do dyspozycji jedynie blachę prostokątną i niektóre bułeczki po wyrośnięciu zyskały kształt kwadracików. W niczym to nie przeszkadza, ale ładniejsze są okrągłe. Można posmarować roztrzepanym jajkiem, ja posypałam jedynie cukrem perłowym. Posmarowane jajkiem będą miały bardziej brązową powierzchnię. Pieczemy 25-35 minut, aż będą złote, a patyczek wetknięty w ciasto suchy. I jemy, jemy na gorąco :)
5.10.2012
Ciasto dyniowo-waniliowe z ananasem
Jesień idzie, nie ma na to rady... :) A jak jesień, to sezon na dynię. Uwielbiam zupę dyniową, ale z ciastami do tej pory nie miałam szczęścia. Piekłam kilka chlebków korzenno-dyniowych z różnych przepisów i tej dyni po prostu nie było czuć. A ja tak chciałam, żeby można było ją wyczuć i, co lepsze, zobaczyć w cieście. No i podpatrując Kwestię smaku, a trochę swoje notatki zrobiłam takie oto ciasto z przepięknej pomarańczowej dyni Hokkaido. Jest przepyszne, bardzo waniliowe, leciutko korzenne, z wyraźnymi pomarańczowymi niteczkami dyniowymi. I ta polewa... Nie miałam serka Philadelphia, więc wymyśliłam inną, ze zwykłego sera białego. Ciasto jest obłędnie pyszne i takie pięknie jesienne, złoto-jesienne... Nie melancholia, plucha i mgły, ale kasztany, kolorowe liście i babie lato. Takie właśnie jest to ciasto.
Przygotowujemy (proporcje na dużą prostokątną blachę 31 x 22,5 cm):
Ciasto
400 g świeżej dyni, obranej ze skórki, startej na tarce o dużych oczkach
4 jajka od kur z wolnego wybiegu
1 i 1/2 szklanki cukru (dałam szklankę trzcinowego i resztę białego)
1 szklankę oleju roślinnego
80 g orzechów włoskich, drobno posiekanych
80 g wiórków kokosowych
5 plastrów ananasa z puszki
1/2 szklanki soku ananasowego
2 łyżeczki pasty waniliowej lub cukier z prawdziwą wanilią
1 łyżeczka przyprawy mixed spice lub korzennej do piernika
1 łyżeczka cynamonu
400 g mąki pszennej
2 łyżeczki sody oczyszczonej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli
Polewa
250 g sera białego
3/4 szklanki cukru pudru
100 g białej czekolady
50 g masła
Najpierw robimy polewę. Białą czekoladę rozpuszczamy z masłem w kąpieli wodnej i odstawiamy do wystudzenia. Miksujemy ser biały na gładką masę, dodajemy cukier oraz przestudzoną czekoladę. Odstawiamy do lodówki.
Jajka (pamiętamy o wyjęciu ich wcześniej z lodówki, by były w temperaturze pokojowej) miksujemy z cukrem, aż masa zgęstnieje i zbieleje. Dolewamy powoli olej i wciąż miksujemy. W misce mieszamy przesianą mąkę z sodą, proszkiem do pieczenia i przyprawami. Do masy jajecznej dodajemy partiami mąkę i miksujemy, wlewamy sok ananasowy i dalej mieszamy. Na końcu dodajemy startą dynię, plasterki ananasa pokrojone w drobną kostkę, orzechy i wiórki kokosowe i mieszamy łyżką.
Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 150 stopni. Wylewamy ciasto do blaszki wysmarowanej masłem i wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy około 60 minut - polecam sprawdzanie patyczkiem. Musi być zupełnie suchy, a ciasto pięknie wyrośnięte i złotobrązowe. Jeśli po godzinie jest niedopieczone, zostawiamy je w piekarniku na kolejne 5-10 minut i znów sprawdzamy. Ważne jest, by nie wyjąć go zbyt wcześnie.
Gdy nieco przestygnie, delikatnie przekrawamy je nożem na pół w poziomie, smarujemy dolną warstwę około 1/3 polewy wyjętej z lodówki, przykrywamy górą. Na wierzchu rozsmarowujemy resztę polewy. Można udekorować paskami dyni lub orzechami włoskimi. Ja zostawiłam ciasto tylko z polewą. Jest tak pyszne, że nie potrzeba mu więcej.
Przygotowujemy (proporcje na dużą prostokątną blachę 31 x 22,5 cm):
Ciasto
400 g świeżej dyni, obranej ze skórki, startej na tarce o dużych oczkach
4 jajka od kur z wolnego wybiegu
1 i 1/2 szklanki cukru (dałam szklankę trzcinowego i resztę białego)
1 szklankę oleju roślinnego
80 g orzechów włoskich, drobno posiekanych
80 g wiórków kokosowych
5 plastrów ananasa z puszki
1/2 szklanki soku ananasowego
2 łyżeczki pasty waniliowej lub cukier z prawdziwą wanilią
1 łyżeczka przyprawy mixed spice lub korzennej do piernika
1 łyżeczka cynamonu
400 g mąki pszennej
2 łyżeczki sody oczyszczonej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli
Polewa
250 g sera białego
3/4 szklanki cukru pudru
100 g białej czekolady
50 g masła
Najpierw robimy polewę. Białą czekoladę rozpuszczamy z masłem w kąpieli wodnej i odstawiamy do wystudzenia. Miksujemy ser biały na gładką masę, dodajemy cukier oraz przestudzoną czekoladę. Odstawiamy do lodówki.
Jajka (pamiętamy o wyjęciu ich wcześniej z lodówki, by były w temperaturze pokojowej) miksujemy z cukrem, aż masa zgęstnieje i zbieleje. Dolewamy powoli olej i wciąż miksujemy. W misce mieszamy przesianą mąkę z sodą, proszkiem do pieczenia i przyprawami. Do masy jajecznej dodajemy partiami mąkę i miksujemy, wlewamy sok ananasowy i dalej mieszamy. Na końcu dodajemy startą dynię, plasterki ananasa pokrojone w drobną kostkę, orzechy i wiórki kokosowe i mieszamy łyżką.
Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 150 stopni. Wylewamy ciasto do blaszki wysmarowanej masłem i wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy około 60 minut - polecam sprawdzanie patyczkiem. Musi być zupełnie suchy, a ciasto pięknie wyrośnięte i złotobrązowe. Jeśli po godzinie jest niedopieczone, zostawiamy je w piekarniku na kolejne 5-10 minut i znów sprawdzamy. Ważne jest, by nie wyjąć go zbyt wcześnie.
Gdy nieco przestygnie, delikatnie przekrawamy je nożem na pół w poziomie, smarujemy dolną warstwę około 1/3 polewy wyjętej z lodówki, przykrywamy górą. Na wierzchu rozsmarowujemy resztę polewy. Można udekorować paskami dyni lub orzechami włoskimi. Ja zostawiłam ciasto tylko z polewą. Jest tak pyszne, że nie potrzeba mu więcej.
22.09.2012
Karaibski placek St Lucia z bananami, pomarańczą i ananasem
Przyszło mi do głowy, że niby wciąż piekę ciasta z nowych przepisów, kupuję nowe książki - a wciąż obracam się wokół tych samych smaków. Jak ciasta z owocami, to raczej waniliowe lub jogurtowe, jak z dojrzałych bananów to muffinki lub chlebek, jak z kakao to murzynek, jak z przyprawą korzenną to piernik... a tyle jest smaków, których nie znam. I dziś rano, gdy wstałam po weselu mojej ukochanej przyjaciółki-żony, postanowiłam upiec inne ciasto. Z przepastnych czeluści mojej magicznej półeczki kulinarnej wydobyłam książkę, z której jeszcze nie korzystałam: Cakes & bakes. GoodFood BBC Books. I oto jest. Zawołał do mnie karaibski placek, łączący smak pomarańczy, bananów, ananasów, orzechów i przyprawy korzennej. Na pierwszy rzut oka nie moje klimaty, ale próbuję. Zwłaszcza, że banany były już u kresu sił, nie mogłam ich zostawić na pastwę nieuchronnego tragicznego losu. Pierwszym testem był smak ciasta surowego. Pycha! Drugim - zapachy z piekarnika podczas pieczenia. Karmelowo-pomarańczowe. Wspaniałe. No i ostatnim - kawałek ciasta do kawy. Jest świetne. Wilgotne, ale puszyste, z wyczuwalnym smakiem pomarańczy i posmakiem korzeni, świetnie komponujących się z kawałkami ananasa i orzechów włoskich. Idealne ciasto na taką jesienną, szaroburą pogodę. Jest kolorowe, rozgrzewające i egzotyczne. I od razu lepiej człowiekowi na duszy...
Przygotowujemy:
350 g mąki pszennej
1 łyżeczkę proszku do pieczenia
1 łyżeczkę sody oczyszczonej
2 łyżeczki mixed spice* (można zastąpić przyprawą korzenną)
175 g jasnego cukru muscovado (można zastąpić cukrem trzcinowym)
4 jajka
200 ml oleju roślinnego
3 dojrzałe banany, rozgniecione widelcem
100 g ananasa z puszki, pokrojonego w drobną kostkę (trzy plastry)
sok i skórka otarta z 1 pomarańczy
100 g posiekanych orzechów włoskich
Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni. Mąkę przesiewamy z proszkiem i sodą, dosypujemy przyprawę i cukier, mieszamy. Jajka roztrzepujemy z olejem w miseczce, dodajemy do mąki, razem z bananami, sokiem i skórką pomarańczową, pokrojonym ananasem i orzechami. Mieszamy do połączenia składników, nie za długo. Przelewamy ciasto do prostokątnej formy (u mnie 31 x 22 cm), wysmarowanej i wysypanej mąką lub kaszą manną. Wkładamy do piekarnika i pieczemy 45 minut, do suchego patyczka. Ciasto przybierze ciemnozłoty kolor i będzie oszołamiająco pachniało karmelem, pomarańczą i przyprawą korzenną.
*przyprawa brytyjska, w Polsce dostępna między innymi w sklepach Marks&Spencer, dział Food. Jest to mieszanka dość grubo zmielonych przypraw: skórka pomarańczowa suszona, cynamon, gałka muszkatołowa, imbir, ziele angielskie, kminek. Można użyć przyprawy korzennej i dołożyć posiekaną suszoną skórkę pomarańczową. Albo zrobić zupełnie własną mieszankę korzenną, do smaku
Przygotowujemy:
350 g mąki pszennej
1 łyżeczkę proszku do pieczenia
1 łyżeczkę sody oczyszczonej
2 łyżeczki mixed spice* (można zastąpić przyprawą korzenną)
175 g jasnego cukru muscovado (można zastąpić cukrem trzcinowym)
4 jajka
200 ml oleju roślinnego
3 dojrzałe banany, rozgniecione widelcem
100 g ananasa z puszki, pokrojonego w drobną kostkę (trzy plastry)
sok i skórka otarta z 1 pomarańczy
100 g posiekanych orzechów włoskich
Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni. Mąkę przesiewamy z proszkiem i sodą, dosypujemy przyprawę i cukier, mieszamy. Jajka roztrzepujemy z olejem w miseczce, dodajemy do mąki, razem z bananami, sokiem i skórką pomarańczową, pokrojonym ananasem i orzechami. Mieszamy do połączenia składników, nie za długo. Przelewamy ciasto do prostokątnej formy (u mnie 31 x 22 cm), wysmarowanej i wysypanej mąką lub kaszą manną. Wkładamy do piekarnika i pieczemy 45 minut, do suchego patyczka. Ciasto przybierze ciemnozłoty kolor i będzie oszołamiająco pachniało karmelem, pomarańczą i przyprawą korzenną.
*przyprawa brytyjska, w Polsce dostępna między innymi w sklepach Marks&Spencer, dział Food. Jest to mieszanka dość grubo zmielonych przypraw: skórka pomarańczowa suszona, cynamon, gałka muszkatołowa, imbir, ziele angielskie, kminek. Można użyć przyprawy korzennej i dołożyć posiekaną suszoną skórkę pomarańczową. Albo zrobić zupełnie własną mieszankę korzenną, do smaku
29.07.2012
Orzechowa szarlotka z malinami
Wakacje u Ciuni pozostawiły jak zawsze niezatarte wspomnienie zapachów łąki i lasu, smaku świeżych owoców prosto z krzaka, mleka prosto od krówki i ręcznie robionego masła. Ale nie tylko. Poza wspomnieniami, krótki urlop przyniósł nam zapasy dóbr wszelakich, w tym wielką torbę orzechów włoskich z ogrodu. Własnoręcznie przeze mnie wyłuskanych, dodam. Zajęło mi to 3 godziny, dzięki temu orzechy są tak niezwykle dla mnie cenne. Dziś użyłam ich do kolejnej szarlotki z podarowanych jabłek-obrzydliwek. Zostałam zaszczycona całą siatką poobijanych, lekko nadgniłych miejscami jabłuszek, z których zrobiłam mus. Po spróbowaniu stwierdziłam, że najlepszy mus w moim życiu. Jabłuszka okazały się wymarzone do rozgotowania. A że miałam jeszcze pół szklanki musu z malin (rozgotowane maliny z odrobiną cukru), dodałam go i powstał mus jabłkowo-malinowy, o uroczym różowym kolorku i fantastycznym smaku. No to szarlotka! Przepis autorski, inspiracja: Tarty na słodko i słono (autorka: Maya Barakat-Nuq).
Przygotowujemy:
200 g mąki pszennej białej
200 g mąki pszennej razowej
200 g zmielonych orzechów włoskich
200 g masła
75 g cukru pudru
szczypta soli
1 jajko
1 łyżeczka cynamonu (opcjonalnie)
mus z jabłek i malin - 2 średnie słoiczki lub 1 duży
Mąkę mieszamy ze zmielonymi orzechami, wysypujemy na stolnicę. Dodajemy masło pokrojone w kostkę, cukier i sól i siekamy nożem. Gdy masło będzie już w małych kawałeczkach, dodajemy jajko i szybko zagniatamy ciasto na gładką kulę. Odkładamy do lodówki na godzinę.
Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 190 stopni. Formę do tarty z wyciąganym dnem smarujemy masłem. Po ochłodzeniu ciasto wyjmujemy, dzielimy na dwa kawałki (jeden trochę większy). Ten większy rozwałkowujemy dość cienko i wyklejamy nim dno formy oraz boki. Ciasto się rwie, więc najwygodniej można to zrobić na papierze do pieczenia, lub wałkować ciasto bezpośrednio na wyciąganym dnie formy do tarty. Na ciasto wykładamy ochłodzony mus z jabłek i malin. Można posypać cynamonem. Wałkujemy drugą część ciasta tak, by miało wielkość wierzchu formy i wykładamy na wierzch. Zlepiamy obie warstwy ciasta na brzegach i na środku wykrawamy małą dziurkę. Moje ciasto trochę się porwało, więc nie było potrzeby robić dodatkowej dziurki :) Ciasto wkładamy do piekarnika i pieczemy 35-40 minut. Orzechowo-jabłkowe zapachy, roznoszące się po kuchni, zwalają z nóg :)
Przygotowujemy:
200 g mąki pszennej białej
200 g mąki pszennej razowej
200 g zmielonych orzechów włoskich
200 g masła
75 g cukru pudru
szczypta soli
1 jajko
1 łyżeczka cynamonu (opcjonalnie)
mus z jabłek i malin - 2 średnie słoiczki lub 1 duży
Mąkę mieszamy ze zmielonymi orzechami, wysypujemy na stolnicę. Dodajemy masło pokrojone w kostkę, cukier i sól i siekamy nożem. Gdy masło będzie już w małych kawałeczkach, dodajemy jajko i szybko zagniatamy ciasto na gładką kulę. Odkładamy do lodówki na godzinę.
Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 190 stopni. Formę do tarty z wyciąganym dnem smarujemy masłem. Po ochłodzeniu ciasto wyjmujemy, dzielimy na dwa kawałki (jeden trochę większy). Ten większy rozwałkowujemy dość cienko i wyklejamy nim dno formy oraz boki. Ciasto się rwie, więc najwygodniej można to zrobić na papierze do pieczenia, lub wałkować ciasto bezpośrednio na wyciąganym dnie formy do tarty. Na ciasto wykładamy ochłodzony mus z jabłek i malin. Można posypać cynamonem. Wałkujemy drugą część ciasta tak, by miało wielkość wierzchu formy i wykładamy na wierzch. Zlepiamy obie warstwy ciasta na brzegach i na środku wykrawamy małą dziurkę. Moje ciasto trochę się porwało, więc nie było potrzeby robić dodatkowej dziurki :) Ciasto wkładamy do piekarnika i pieczemy 35-40 minut. Orzechowo-jabłkowe zapachy, roznoszące się po kuchni, zwalają z nóg :)
27.07.2012
Linzer cookies: orzechowe kruche ciasteczka z malinowym nadzieniem
Od jakiegoś czasu jestem fanką sklepu AleDobre.pl. Ile tam różności dla maniaków i maniaczek pieczenia. Formy, foremki, papilotki, ekstrakty, czekolady... no wszystko. I gdy po raz kolejny przeglądałam zawartość kategorii Foremki, zobaczyłam maszynkę do wycinania ciasteczek z dziurkami w różnych kształtach. Zachwyciły mnie tak bardzo, że bez wahania kupiłam, choć nigdy nie jadłam ciasteczek Linzer. I dziś, choć taki upał na dworze, przyszła na nie pora. Przepis był przy foremkach, choć nieco go zmodyfikowałam. Ciasteczka są bardzo orzechowe, kruche, ale dość miękkie, dżem malinowy fantastycznie komponuje się z ich orzechową lekko wytrawną nutą. Są pyszne. Dość pracochłonne, bo ciasto jest mocno klejące, ale warte każdego wysiłku.
Przygotowujemy:
2 i 1/2 szklanki mąki
1 szklankę zmielonych orzechów (u mnie włoskie) lub migdałów
1/4 łyżeczki cynamonu
szczypta soli
1 kostka masła (200 gramów)
2/3 szklanki drobnego cukru
1 jajko
cukier z prawdziwą wanilią lub 1 łyżeczka pasty waniliowej
ok. 100 gramów dżemu malinowego
cukier puder do posypania
Mąkę łączymy w misce z orzechami, cynamonem i solą. W oddzielnym naczyniu ubijamy masło z cukrem na gładką masę, najlepiej mikserem. Dodajemy jajko i wanilię, ubijamy. Dosypujemy mąkę i mieszamy do gładkości, możliwie najkrócej. Dzielimy na 4 części i wkładamy do zamrażalnika na ok. godzinę lub do lodówki na noc. To ważne, ponieważ ciasto jest mocno klejące, więc wyciągamy jedną porcję ciasta naraz, reszta wciąż się chłodzi w tym czasie.
Rozwałkowujemy ciasto, obficie podsypując mąką, na grubość 3-4 mm. Wycinamy pełne ciasteczka z dwóch porcji schłodzonego ciasta, z pozostałych dwóch - ciasteczka z dziurką.
Pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni ok. 7-9 minut, do lekkiego zrumienienia.
Studzimy chwilkę na blasze, potem na kratce do całkowitego wystygnięcia. Ciasteczka z dziurkami posypujemy z wierzchu cukrem pudrem. Ciasteczka pełne odwracamy płaskim spodem do góry, smarujemy delikatnie dżemem malinowym (najlepiej domowej roboty, bez pestek) i przykrywamy, dociskając delikatnie, ciasteczkiem z dziurką.
Wyszło mi 30 złożonych już ciasteczek.
Bon appetit!, jak mawiała Julia Child, której wspomnienia (Moje życie we Francji) właśnie z dużym smakiem przeczytałam.
Przygotowujemy:
2 i 1/2 szklanki mąki
1 szklankę zmielonych orzechów (u mnie włoskie) lub migdałów
1/4 łyżeczki cynamonu
szczypta soli
1 kostka masła (200 gramów)
2/3 szklanki drobnego cukru
1 jajko
cukier z prawdziwą wanilią lub 1 łyżeczka pasty waniliowej
ok. 100 gramów dżemu malinowego
cukier puder do posypania
Mąkę łączymy w misce z orzechami, cynamonem i solą. W oddzielnym naczyniu ubijamy masło z cukrem na gładką masę, najlepiej mikserem. Dodajemy jajko i wanilię, ubijamy. Dosypujemy mąkę i mieszamy do gładkości, możliwie najkrócej. Dzielimy na 4 części i wkładamy do zamrażalnika na ok. godzinę lub do lodówki na noc. To ważne, ponieważ ciasto jest mocno klejące, więc wyciągamy jedną porcję ciasta naraz, reszta wciąż się chłodzi w tym czasie.
Rozwałkowujemy ciasto, obficie podsypując mąką, na grubość 3-4 mm. Wycinamy pełne ciasteczka z dwóch porcji schłodzonego ciasta, z pozostałych dwóch - ciasteczka z dziurką.
Pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni ok. 7-9 minut, do lekkiego zrumienienia.
Studzimy chwilkę na blasze, potem na kratce do całkowitego wystygnięcia. Ciasteczka z dziurkami posypujemy z wierzchu cukrem pudrem. Ciasteczka pełne odwracamy płaskim spodem do góry, smarujemy delikatnie dżemem malinowym (najlepiej domowej roboty, bez pestek) i przykrywamy, dociskając delikatnie, ciasteczkiem z dziurką.
Wyszło mi 30 złożonych już ciasteczek.
Bon appetit!, jak mawiała Julia Child, której wspomnienia (Moje życie we Francji) właśnie z dużym smakiem przeczytałam.
17.06.2012
Tort z Nutellą, czyli Torta alla gianduia Nigelli
Czerwiec to miesiąc świąt: Dzień Dziecka, a raczej Dwóch Uroczych Dziewczynek, imieniny Dominiki, urodziny Dominiki, imieniny Tysi... dwa ostatnie jednego dnia. I to jest właśnie ten dzień. Dzień pieczenia tortu. Ale nie będzie to klasyczny tort, przekładany masą. Będzie to tort pod znakiem Nutelli, którą dzieci kochają nade wszystko. Torta alla gianduia - kolejny wypiek ze wspaniałej książki Nigelli Jak być domową boginią. No, proste to nie jest, ale się da :) upieczony tak jak trzeba, według przepisu, polewa też, ale całych orzechów laskowych nie da rady. Mój kaganiec na zębach ich nie lubi, co robić. Będą orzechy tarte. Na smak to nie wpłynie, na wygląd trochę, ale jakoś tak nasz tort podoba nam się bardziej :)
Przygotowujemy:
ciasto
6 jajek (żółtka oddzielone od białek)
szczypta soli
125 g miękkiego masła
400 g Nutelli
1 łyżka likieru Frangelico, rumu lub wody (dałam wodę)
100 g mielonych orzechów laskowych
100 g gorzkiej czekolady rozpuszczonej w kąpieli wodnej
polewa
125 ml śmietany kremówki
1 łyżka likieru Frangelico, rumu lub wody
125 g gorzkiej czekolady
100 g orzechów laskowych (u mnie tarte)
Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni. W misce ubijamy białka ze szczyptą soli - piana nie musi być super sztywna. Oddzielnie ucieramy masło z Nutellą, dodajemy alkohol lub wodę, żółtka, mielone orzechy i roztopioną czekoladę. Następnie dodajemy pianę z białek - najpierw łyżkę, potem resztę w trzech porcjach. Przelewamy ciasto do formy (u mnie tortownica o średnicy 24 cm) i pieczemy około 40 minut, aż ciasto zacznie odstawać od ścianek. Odkładamy do wystygnięcia.
Przygotowujemy polewę: w rondelku na malutkim ogniu podgrzewamy śmietankę, alkohol lub wodę i połamaną na kawałki czekoladę do momentu rozpuszczenia czekolady. Zdejmujemy z ognia i mieszamy trzepaczką, aż polewa będzie gładziutka.
Wylewamy polewę na przestudzone ciasto (ja to robiłam w tortownicy) i posypujemy zmielonymi orzechami laskowymi. I jemy ku pokrzepieniu serc na myśl o upływającym czasie i o tym, że nasze dziecko kończy 15 lat... :)
Przygotowujemy:
ciasto
6 jajek (żółtka oddzielone od białek)
szczypta soli
125 g miękkiego masła
400 g Nutelli
1 łyżka likieru Frangelico, rumu lub wody (dałam wodę)
100 g mielonych orzechów laskowych
100 g gorzkiej czekolady rozpuszczonej w kąpieli wodnej
polewa
125 ml śmietany kremówki
1 łyżka likieru Frangelico, rumu lub wody
125 g gorzkiej czekolady
100 g orzechów laskowych (u mnie tarte)
Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni. W misce ubijamy białka ze szczyptą soli - piana nie musi być super sztywna. Oddzielnie ucieramy masło z Nutellą, dodajemy alkohol lub wodę, żółtka, mielone orzechy i roztopioną czekoladę. Następnie dodajemy pianę z białek - najpierw łyżkę, potem resztę w trzech porcjach. Przelewamy ciasto do formy (u mnie tortownica o średnicy 24 cm) i pieczemy około 40 minut, aż ciasto zacznie odstawać od ścianek. Odkładamy do wystygnięcia.
Przygotowujemy polewę: w rondelku na malutkim ogniu podgrzewamy śmietankę, alkohol lub wodę i połamaną na kawałki czekoladę do momentu rozpuszczenia czekolady. Zdejmujemy z ognia i mieszamy trzepaczką, aż polewa będzie gładziutka.
Wylewamy polewę na przestudzone ciasto (ja to robiłam w tortownicy) i posypujemy zmielonymi orzechami laskowymi. I jemy ku pokrzepieniu serc na myśl o upływającym czasie i o tym, że nasze dziecko kończy 15 lat... :)
7.06.2012
Muffinki pełnoziarniste z syropem klonowym i orzechami
Eksploracji mojej ulubionej książki The Complete Muffin Cookbook ciąg dalszy. Tym razem pretekstem była konieczność zużycia otwartej maślanki. Gdy trafiłam na babeczki z maślanką i syropem klonowym oraz prażonymi, posiekanym orzechami - wiedziałam, że znalazłam to, czego szukałam. Nie miałam części składników, poniżej podaję przepis zmodyfikowany. Po oryginał (z orzechami pekan i proszkiem słodowym) odsyłam do książki. Jest boska. Nie ma w niej zdjęć, ale jest jakaś taka... ulubiona. Proste przepisy na wspaniałe i urozmaicone muffinki, słodkie i na słono, garść wskazówek co do produktów, sposobów przygotowania, temperatury pieczenia, słowem wszystko, co trzeba.
Przygotowujemy:
1 szklankę mąki pszennej razowej
3/4 szklanki otrębów owsianych
1/2 szklanki białej mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1/2 szklanki brązowego cukru
1 i 1/4 szklanki uprażonych posiekanych orzechów (u mnie włoskie)
1 jajko
1 szklanka syropu klonowego
3/4 szklanki maślanki
1/4 szklanki oleju
Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 200 stopni. Suche składniki mieszamy w jednej misce, mokre roztrzepujemy w drugiej. Wykładamy masę do foremek muffinkowych wyłożonych papilotkami (prawie do pełna - muffinki przy tym stopniu razowości urosną niewiele :)) i pieczemy ok. 20-25 minut. Po około 15 minutach zaczną wydzielać boski, karmelowo-orzechowy zapach. Idealna przekąska śniadaniowa, zdrowa, pożywna i energetyzująca :)


Przygotowujemy:
1 szklankę mąki pszennej razowej
3/4 szklanki otrębów owsianych
1/2 szklanki białej mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1/2 szklanki brązowego cukru
1 i 1/4 szklanki uprażonych posiekanych orzechów (u mnie włoskie)
1 jajko
1 szklanka syropu klonowego
3/4 szklanki maślanki
1/4 szklanki oleju
Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 200 stopni. Suche składniki mieszamy w jednej misce, mokre roztrzepujemy w drugiej. Wykładamy masę do foremek muffinkowych wyłożonych papilotkami (prawie do pełna - muffinki przy tym stopniu razowości urosną niewiele :)) i pieczemy ok. 20-25 minut. Po około 15 minutach zaczną wydzielać boski, karmelowo-orzechowy zapach. Idealna przekąska śniadaniowa, zdrowa, pożywna i energetyzująca :)
21.05.2012
Razowiec vel wiewiórka, czyli ciasto jabłkowo-orzechowe
W sobotę były urodziny Piotrusia. Piękny, wiosenny dzień, no i dużo czasu na pieczenie, bo świętowanie dopiero wieczorkiem. Już dawno wiedziałam, co upiekę specjalnie dla niego - ciasto, które tak mu smakowało u najlepszych przyjaciół w Sulejówku i według ich przepisu. Ciasto zwane razowcem, ale nic bardziej mylnego. Oryginalnie nie ma w nim grama razowej mąki - ja dałam. Swoją nazwę zawdzięcza najprawdopodobniej kolorowi - przypomina nieco razowe pieczywo. Jest to ciasto niesamowicie wilgotne, mięsiste, delikatne w smaku. Miękkie z chrupiącymi orzechami. Co prawda kojarzy mi się bardziej zimowo niż wiosennie - ale jednak wciąż jeszcze nie ma ładnych, naturalnych i polskich owoców sezonowych - więc chwilowo zostaję przy całorocznych. Razowiec to kolejne ciasto, do którego będę wracać - długo zachowuje świeżość i jest idealne do kawy. Podziękowania dla Anki N. - przepis boski :)
Przygotowujemy:
4 mniejsze lub 3 średnie winne jabłka pokrojone w drobną kostkę
1 szklanka posiekanych orzechów włoskich
4 jajka
2 szklanki mąki pszennej (dałam pól na pół białą i razową)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 szklanka cukru (świetnie pasuje brązowy)
1/2 szklanki oleju
Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni. Wszystkie składniki na ciasto oprócz jabłek i orzechów miksujemy na gładką masę. Dodajemy jabłka i orzechy, mieszamy. Ot, i cała filozofia :) Do wysmarowanej tłuszczem i wysypanej mąką formy (u mnie wyszło płaskie ze względu na kształt użytej formy: 29x15 cm, następnym razem użyję keksówki 30x10 cm). Pieczemy 50-60 minut, do suchego patyczka.
Po ostudzeniu można polać lukrem czekoladowym lub po prostu posypać cukrem pudrem. Piotruś pochwala prostotę - więc u nas poszło pod nóż ciasto saute :)
Przygotowujemy:
4 mniejsze lub 3 średnie winne jabłka pokrojone w drobną kostkę
1 szklanka posiekanych orzechów włoskich
4 jajka
2 szklanki mąki pszennej (dałam pól na pół białą i razową)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 szklanka cukru (świetnie pasuje brązowy)
1/2 szklanki oleju
Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni. Wszystkie składniki na ciasto oprócz jabłek i orzechów miksujemy na gładką masę. Dodajemy jabłka i orzechy, mieszamy. Ot, i cała filozofia :) Do wysmarowanej tłuszczem i wysypanej mąką formy (u mnie wyszło płaskie ze względu na kształt użytej formy: 29x15 cm, następnym razem użyję keksówki 30x10 cm). Pieczemy 50-60 minut, do suchego patyczka.
Po ostudzeniu można polać lukrem czekoladowym lub po prostu posypać cukrem pudrem. Piotruś pochwala prostotę - więc u nas poszło pod nóż ciasto saute :)
29.04.2012
Ciasteczka z musli na bogato
Wszystko zaczęło się od tego, że jedziemy na majówkę. Oczywiście chciałam upiec ciasto w darze dla gościnnych gospodarzy, ale w taki upał moglibyśmy go nie dowieźć. Na pocieszenie P. rzucił: kupimy ciasteczka owsiane na miejscu i będziesz miała swoje przekąski. Co to, to nie. Od kiedy piekę ciasta, żadnych kupnych już nie jadam, mowy nie ma. I tak postanowiłam upiec ciasteczka owsiane. Na drogę i w darze. Nie spodobało mi się jednak, jak wygląda mieszanka mąki z płatkami owsianymi... tak jakoś biednie i niekolorowo... :) Tysia wyciągnęła swoją "Książkę kucharską dla dziewczynek" z wyd. Olesiejuk z przepisem na herbatniki musli. I tak, trochę zerkając na przepis, ale nie do końca (przymykając też oczy na błędy w przepisie, które niewprawnemu małemu kucharzowi uniemożliwiłyby upieczenie tych ciasteczek), zrobiłam własne ciasteczka musli - ze wszystkim, co mi wpadło w ręce: żurawiną, sezamem, siemieniem lnianym, rodzynkami, migdałami, płatkami owsianymi i słonecznikiem. Bogactwo błonnika, naturalnej słodyczy i mikroelementów. I pyszne jak żadne kupne :)
Przygotowujemy (na 2 blachy ciastek):
600 g musli*
200 g mąki pełnoziarnistej (orkiszowa lub pszenna)
1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
150-200 g brązowego cukru
200 g rozpuszczonego masła
3 łyżki miodu
2 jajka
Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 180 stopni. Musli mieszamy z mąką, proszkiem do pieczenia i cukrem. Dolewamy masło, miód i wbijamy jajka. Mieszamy całość łyżką. Blachę wykładamy papierem do pieczenia i nakładamy ciasteczka łyżką (będą nierówne i nieregularne), albo w dłoni formujemy kulki nieco większe od orzecha włoskiego, rozpłaszczamy je i układamy na blasze. Pieczemy 15-20 minut, do zrumienienia.
*musli zrobiłam z płatków owsianych, rodzynek, żurawiny, startych migdałów, posiekanych migdałów, sezamu, siemienia lnianego, ziarna słonecznika - wystarczy wszystko ze sobą wymieszać. Można komponować dowolne mieszanki ulubionych elementów :)
Przygotowujemy (na 2 blachy ciastek):
600 g musli*
200 g mąki pełnoziarnistej (orkiszowa lub pszenna)
1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
150-200 g brązowego cukru
200 g rozpuszczonego masła
3 łyżki miodu
2 jajka
Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 180 stopni. Musli mieszamy z mąką, proszkiem do pieczenia i cukrem. Dolewamy masło, miód i wbijamy jajka. Mieszamy całość łyżką. Blachę wykładamy papierem do pieczenia i nakładamy ciasteczka łyżką (będą nierówne i nieregularne), albo w dłoni formujemy kulki nieco większe od orzecha włoskiego, rozpłaszczamy je i układamy na blasze. Pieczemy 15-20 minut, do zrumienienia.
*musli zrobiłam z płatków owsianych, rodzynek, żurawiny, startych migdałów, posiekanych migdałów, sezamu, siemienia lnianego, ziarna słonecznika - wystarczy wszystko ze sobą wymieszać. Można komponować dowolne mieszanki ulubionych elementów :)
22.04.2012
Szarlotka orzechowa krucho-drożdżowa
Kocham ciasta z jabłkami, absolutnie wszystkie. Ale niektóre bardziej :) Szarlotka, którą upiekłam dzisiaj, jest inna. Ciasto krucho-drożdżowe albo drożdżowo-kruche, jeszcze nie wiem, bo wymyślone naprędce, troszkę na podstawie krucho-drożdżowego placka z Kwestii Smaku. Do ciasta szarlotkowego postanowiłam dodać mielone orzechy laskowe. Ciasto wyszło obłędne. Chrupiąca skórka, w środku bardziej elastyczne, o wspaniałym aromacie orzechowo-waniliowym... Nadzienie jabłkowo-cynamonowe. Bajeczne połączenie smaków.
Przygotowujemy:
Ciasto
200 g masła rozpuszczonego
200 g mąki pszennej białej
200 g maki pszennej razowej
7 g drożdży instant
3 jajka
1 szklanka brązowego cukru
cukier waniliowy lub 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
200 g tartych orzechów laskowych
Nadzienie
1 kg jabłek lub 1 kg gotowego musu jabłkowego
cynamon, cukier - do smaku
Przygotowujemy jabłka. Można to zrobić na dwa sposoby. Albo zetrzeć na tarce jabłka, wymieszać je z cukrem i cynamonem - albo pokroić w nieduże kawałki i usmażyć na odrobinie masła, z cukrem i cynamonem, aż zaczną się rozpadać.
Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni. Mąki mieszamy z drożdżami, zagniatamy z masłem, cukrem, ekstraktem i jajkami. Wysypujemy na stolnicę orzechy mielone i zagniatamy ciasto tak długo, aż wszystkie orzechy zostaną wchłonięte. Oddzielamy 1/3 ciasta i wkładamy do zamrażalnika. Resztą wygniatamy posmarowaną masłem i wysypaną mąką formę - może być okrągła do tarty. Na ciasto wykładamy nadzienie i ścieramy na to na tarce resztę ciasta. Pieczemy 35-40 minut.
Przygotowujemy:
Ciasto
200 g masła rozpuszczonego
200 g mąki pszennej białej
200 g maki pszennej razowej
7 g drożdży instant
3 jajka
1 szklanka brązowego cukru
cukier waniliowy lub 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
200 g tartych orzechów laskowych
Nadzienie
1 kg jabłek lub 1 kg gotowego musu jabłkowego
cynamon, cukier - do smaku
Przygotowujemy jabłka. Można to zrobić na dwa sposoby. Albo zetrzeć na tarce jabłka, wymieszać je z cukrem i cynamonem - albo pokroić w nieduże kawałki i usmażyć na odrobinie masła, z cukrem i cynamonem, aż zaczną się rozpadać.
Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni. Mąki mieszamy z drożdżami, zagniatamy z masłem, cukrem, ekstraktem i jajkami. Wysypujemy na stolnicę orzechy mielone i zagniatamy ciasto tak długo, aż wszystkie orzechy zostaną wchłonięte. Oddzielamy 1/3 ciasta i wkładamy do zamrażalnika. Resztą wygniatamy posmarowaną masłem i wysypaną mąką formę - może być okrągła do tarty. Na ciasto wykładamy nadzienie i ścieramy na to na tarce resztę ciasta. Pieczemy 35-40 minut.
Subskrybuj:
Posty (Atom)