Kolejny pomysł na to, co zrobić z białkami zalegającymi po hurtowej produkcji najlepszych lodów świata, bo domowych. Jedna porcja lodów równa się słoikowi 5-6 białek, dość obrzydliwie wyglądającym wśród dżemów i pikli na półce w lodówce. Tym razem na ratunek przyszły kokosanki z książki Mistrza Pawła Małeckiego, wydanej przez Lidla. Przepięknie wydanej, dodam. Smakowitej i z bardzo inspirującymi zdjęciami. Kokosanki są proste, kilkuskładnikowe, a przepyszne. Zredukowałam tylko o połowę ilość cukru, zaufajcie mi, wystarczy. No i z wygody upiekłam kokosanki w foremce mufinkowej - w papilotkach. Najprościej :)
Przygotowujemy:
200 g wiórków kokosowych
5 białek
180 g drobnego cukru
cukier waniliowy lub łyżeczka ekstraktu z wanilii
Do miski/garnka wsypujemy suche składniki i wlewamy białka. Umieszczamy ją na garnku z gotującą się wodą i mieszamy masę, aż składniki się ze sobą połączą, a cukier rozpuści. Masa będzie dość gęsta. Odstawiamy miskę, by masa nieco przestygła. Rozgrzewamy piekarnik do 170 stopni (z termoobiegiem) lub 180 (góra-dół).
Wkładamy papilotki do gniazd formy mufinkowej i nakładamy ciasto. Nie urosną za bardzo, więc można ciastem wypełnić foremki prawie po czubek. Wkładamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy około 20-30 minut. Kokosanki muszą być zrumienione na wierzchu. I zjadamy jeszcze ciepłe, albo zostawiamy sobie do szkoły lub pracy, bo ta forma bardzo dobrze nadaje się do pudełka śniadaniowego :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BABECZKI I MUFFINY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BABECZKI I MUFFINY. Pokaż wszystkie posty
12.09.2015
11.04.2015
Muffinki jabłkowo-orzechowe z kruszonką cynamonową
Dzisiaj śniadanie bogów! Moja młodsza córka postawiła na stole kanapki, sałatkę, zapiekła pomidory z mozzarellą, a na deser - upiekłyśmy muffiny! Zjedzone prawie prosto z piekarnika, gorące jeszcze, z obłędną kruszonką. Do tego kawa latte i mam energię na cały dzień! Polecam gorąco na śniadanie, bo przygotowanie zajmuje jedynie jakieś 10 minut, a pieczenie - 20-25.
Przygotowujemy:
1 szklanki mąki pszennej
1 szklanka mąki razowej (u mnie orkiszowa)
2 łyżki cukru brązowego
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżeczka cynamonu
szczypta soli
1 duże jabłko
garść orzechów włoskich
garść migdałów (niekoniecznie, mogą być same orzechy)
3/4 szklanki śmietanki kremówki (można zastąpić maślanką)
1 szklanka soku jabłkowego
2 jajka
4-5 łyżek miodu (ja dałam golden syrup)
Kruszonka
40 g masła
35 g cukru trzcinowego
1 łyżeczka cynamonu
70 g mąki
Piekarnik rozgrzewamy do 200 stopni. Robimy kruszonkę. Masło rozpuszczamy i mieszamy z pozostałymi składnikami. ma być dość mokre ciasto, do lepienia placami. Odstawiamy na bok.
Mieszamy wszystkie składniki suche w jednej misce, mokre - w drugiej. Jabłko ścieramy na grubej tarce lub kroimy w kostkę, orzechy i migdały siekamy, następnie wszystko wsypujemy do miski z suchymi składnikami. Wlewamy mokre składniki do suchych. Mieszamy delikatnie (nie za długo, tyle, ile trzeba, by jako tako połączyć składniki) i napełniamy foremki do muffinek. U mnie wyszło 12 sztuk dużych; mniejszych, standardowych wyjdzie ok. 16 sztuk. Muffinki posypujemy kruszonką lepioną w palcach - im większe kawałki, tym lepsze :)
Wstawiamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy 25 minut (mniejsze krócej). Muszą być zrumienione i pięknie wyrośnięte.
Przygotowujemy:
1 szklanki mąki pszennej
1 szklanka mąki razowej (u mnie orkiszowa)
2 łyżki cukru brązowego
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżeczka cynamonu
szczypta soli
1 duże jabłko
garść orzechów włoskich
garść migdałów (niekoniecznie, mogą być same orzechy)
3/4 szklanki śmietanki kremówki (można zastąpić maślanką)
1 szklanka soku jabłkowego
2 jajka
4-5 łyżek miodu (ja dałam golden syrup)
Kruszonka
40 g masła
35 g cukru trzcinowego
1 łyżeczka cynamonu
70 g mąki
Piekarnik rozgrzewamy do 200 stopni. Robimy kruszonkę. Masło rozpuszczamy i mieszamy z pozostałymi składnikami. ma być dość mokre ciasto, do lepienia placami. Odstawiamy na bok.
Mieszamy wszystkie składniki suche w jednej misce, mokre - w drugiej. Jabłko ścieramy na grubej tarce lub kroimy w kostkę, orzechy i migdały siekamy, następnie wszystko wsypujemy do miski z suchymi składnikami. Wlewamy mokre składniki do suchych. Mieszamy delikatnie (nie za długo, tyle, ile trzeba, by jako tako połączyć składniki) i napełniamy foremki do muffinek. U mnie wyszło 12 sztuk dużych; mniejszych, standardowych wyjdzie ok. 16 sztuk. Muffinki posypujemy kruszonką lepioną w palcach - im większe kawałki, tym lepsze :)
Wstawiamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy 25 minut (mniejsze krócej). Muszą być zrumienione i pięknie wyrośnięte.
11.01.2015
Obłędne finansjerki z malinami, czyli co jeszcze można zrobić z białek :)
To jest odkrycie i specjalność mojej młodszej córki. Otóż razu pewnego splotły się w czasie dwie sytuacje: w lodówce zalegały białka, a ja poszłam na zebranie do szkoły młodszego dziecka. Dziecko było wtedy uczniem niezłym, ale wiadomo - zebranie zaraz po pracy, głód w żołądku, marzenie o herbacie i książce - w sercu. I tego właśnie magicznego razu, gdy wróciłam sterana z zebrania, oczom moim ukazał się raj - nakryty stół, gorąca herbata z cytryną i ciepłe jeszcze, nieznane mi babeczki z truskawkami. Dzieło Tysi, która chciała złagodzić skutki gniewu matczynego :) Okazały się przepyszne, chrupiące na zewnątrz, lekko ciągnące w środku, migdałowo-owocowe. No bajka. Babeczki zostały wynalezione przez dziecko w książce o tym, co można zrobić z Nutelli, a ja dostałam na urodziny śliczną książkę "What Katie ate" od mojej żony Marty (Martuniu, dziękuję!) i tam też jest podobny przepis (francuskie babeczki). Więc zmiksowałam oba. Przepis jest prosty i nie może nie wyjść, a nadziewać babeczki można innymi owocami, nutellą i czym tylko dusza zapragnie.
Przygotowujemy:
6 białek
100 g stopionego masła
200 g zmielonych blanszowanych migdałów lub mąki migdałowej
200-220 g cukru pudru
1/2 szklanki mąki pszennej
maliny lub inne owoce
Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni i włączamy termoobieg, jeśli mamy. Przygotowujemy formę do muffinek lub specjalną do finansjerek (babeczki w kształcie prostokątów) i natłuszczamy gniazda.
Wlewamy białka do miski i chwilkę ubijamy, ale dosłownie chwilkę. Nie ma to być piana. Dodajemy cukier puder, mąkę, masło i migdały i mieszamy do uzyskania jednolitej masy. Wlewamy ciasto do foremek/gniazd mniej więcej do 2/3 wysokości. Do każdej babeczki wkładamy maliny i leciutko dociskamy.
Jeśli nadziewamy babeczki nutellą, to do każdej foremki wlewamy najpierw jedną łyżkę ciasta, na to łyżeczkę nutelli i przykrywamy drugą łyżką ciasta.
Pieczemy 20-25 minut - babeczki muszą być zrumienione, a patyczek wetknięty w środek - suchy. I podajemy od razu, na gorąco - są najlepsze :)
Przygotowujemy:
6 białek
100 g stopionego masła
200 g zmielonych blanszowanych migdałów lub mąki migdałowej
200-220 g cukru pudru
1/2 szklanki mąki pszennej
maliny lub inne owoce
Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni i włączamy termoobieg, jeśli mamy. Przygotowujemy formę do muffinek lub specjalną do finansjerek (babeczki w kształcie prostokątów) i natłuszczamy gniazda.
Wlewamy białka do miski i chwilkę ubijamy, ale dosłownie chwilkę. Nie ma to być piana. Dodajemy cukier puder, mąkę, masło i migdały i mieszamy do uzyskania jednolitej masy. Wlewamy ciasto do foremek/gniazd mniej więcej do 2/3 wysokości. Do każdej babeczki wkładamy maliny i leciutko dociskamy.
Jeśli nadziewamy babeczki nutellą, to do każdej foremki wlewamy najpierw jedną łyżkę ciasta, na to łyżeczkę nutelli i przykrywamy drugą łyżką ciasta.
Pieczemy 20-25 minut - babeczki muszą być zrumienione, a patyczek wetknięty w środek - suchy. I podajemy od razu, na gorąco - są najlepsze :)
| Podziękowania dla Sylwii za zdjęcie ugryzionej babeczki, ja nie zdążyłam :) |
8.01.2013
Muffinki meksykańskie z cheddarem i papryką
Za pierwszym razem próba upieczenia muffinów wytrawnych skończyła się totalną katastrofą, więc z drugim podejściem zwlekałam. Ale nadszedł ten czas, zimowy i szarobury, kiedy potrzeba kolorów i pikantnych przypraw rośnie u mnie dynamicznie. Zamknęłam zatem oczy, odłożyłam do pokoju dziewczynek słoiczek z ostrą papryką podpisany "Papryka słodka", żeby w amoku przygotowań mnie znów nie zmylił i zabrałam się za muffinki paprykowe. Z dojrzałym cheddarem, czarnuszką, mąką kukurydzianą i oliwą z oliwek. Smakują jako przekąska do szkoły i pracy, nie ośmielę się napisać, że na piknik też :) Można przekroić i posmarować w środku jakimś pysznym smarowidłem, można jeść same, można maczać w dipie. Można puścić wodze wyobraźni. Muffinki są wdzięcznym materiałem do inspiracji kulinarnych. No i proste, proste jak zawsze.
Przygotowujemy:
1 szklankę mąki pszennej
1 szklankę mąki kukurydzianej
1/2 szklanki mąki razowej (dałam orkiszową, może być pszenna)
1 kopiastą łyżeczkę proszku do pieczenia
1 płaską łyżeczkę sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki soli
2 płaskie łyżeczki przyprawy meksykańskiej lub do smaku własną kompozycję ulubionych przypraw
1/2 szklanki oliwy z oliwek
2 jajka
szklanka śmietany 18%
1/2 szklanki wody lub rosołu (wtedy ostrożnie z solą do mąki)
1 dorodna czerwona papryka posiekana w drobniutką kosteczkę
200 g cheddara startego na drobnej tarce
2 łyżeczki czarnuszki
Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 200 stopni. Przygotowujemy formę do babeczek, wykładamy gniazda wysokim papilotkami. Wszystkie suche składniki mieszamy w większej misce, mokre miksujemy w mniejszej lub łączymy dokładnie trzepaczką. Paprykę, ser i czarnuszkę dodajemy do suchych składników i w razie potrzeby rozcieramy w palcach grudki pozlepianego startego sera. Dolewamy do tego mokre składniki i mieszamy tylko do połączenia - to ważne, by nie robić tego zbyt długo i dokładnie. Rozdzielamy ciasto do 12 gniazd, powinno sięgać do około 3/4 wysokości papilotek. Pieczemy 25-30 minut, do zrumienienia i suchego patyczka. Jeśli macie niższe papilotki, to ciasta wystarczy na około 16 muffinków. Wtedy pieczemy na dwie tury, nigdy na dwóch poziomach.
Przygotowujemy:
1 szklankę mąki pszennej
1 szklankę mąki kukurydzianej
1/2 szklanki mąki razowej (dałam orkiszową, może być pszenna)
1 kopiastą łyżeczkę proszku do pieczenia
1 płaską łyżeczkę sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki soli
2 płaskie łyżeczki przyprawy meksykańskiej lub do smaku własną kompozycję ulubionych przypraw
1/2 szklanki oliwy z oliwek
2 jajka
szklanka śmietany 18%
1/2 szklanki wody lub rosołu (wtedy ostrożnie z solą do mąki)
1 dorodna czerwona papryka posiekana w drobniutką kosteczkę
200 g cheddara startego na drobnej tarce
2 łyżeczki czarnuszki
Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 200 stopni. Przygotowujemy formę do babeczek, wykładamy gniazda wysokim papilotkami. Wszystkie suche składniki mieszamy w większej misce, mokre miksujemy w mniejszej lub łączymy dokładnie trzepaczką. Paprykę, ser i czarnuszkę dodajemy do suchych składników i w razie potrzeby rozcieramy w palcach grudki pozlepianego startego sera. Dolewamy do tego mokre składniki i mieszamy tylko do połączenia - to ważne, by nie robić tego zbyt długo i dokładnie. Rozdzielamy ciasto do 12 gniazd, powinno sięgać do około 3/4 wysokości papilotek. Pieczemy 25-30 minut, do zrumienienia i suchego patyczka. Jeśli macie niższe papilotki, to ciasta wystarczy na około 16 muffinków. Wtedy pieczemy na dwie tury, nigdy na dwóch poziomach.
13.09.2012
Muffinki serowo-jeżynowe
I znowu to samo... nie mogłam się oprzeć jeżynom na straganie, piętrzącym się w stosikach i mrugającym do mnie smutno czarnymi oczyskami :) Kupiłam bidule, to był ostatni dzień, były już lekko nadszarpnięte zębem czasu. I dopiero wracając do domu zaczęłam myśleć, co z nimi zrobię. Bo tak zjeść prosto z pudełka... dla jednej osoby za dużo, dla czterech za mało, inaczej niesprawiedliwie :) Musi być ciasto! Wspominałam już, że uwielbiam przeglądać książki kucharskie, a te o wypiekach zwłaszcza. Po powrocie do domu, przy łagodnej kawce oddałam się zatem ulubionej czynności. I znalazłam! Muffinki sernikowo-jeżynowe w książce Glorii Ambrosii The Complete Muffin Cookbook. A w dodatku, co u mnie jest rzadkością, okazało się, że mam wszystkie, powtórzę - wszystkie, składniki. Świat nam zdecydowanie sprzyjał :) Muffinki są z delikatnego ciasta o łagodnym smaku słodkiego twarożku, przełamanego kwaśnymi owocami. Bardzo smakowite :)
Przygotowujemy:
2 szklanki mąki pszennej razowej
1 szklanka mąki pszennej białej
1/2 szklanki cukru trzcinowego (jeśli ktoś lubi słodkie, proponuję dać trochę więcej)
1/4 łyżeczki soli
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
200 g sera białego
1/2 szklanki śmietany
1 i 1/4 szklanki mleka
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
1 jajko
3/4 szklanki jeżyn + ile chcemy do dekoracji
Nagrzewamy piekarnik do 200 stopni. Jeżyny płuczemy, suszymy i przekrawamy na pół. W blenderze miksujemy ser biały ze śmietaną. Dodajemy pozostałe mokre składniki: jajko, mleko, ekstrakt. W misce mieszamy wszystkie suche składniki. Dorzucamy do nich jeżyny i obtaczamy owoce. Dolewamy mokre składniki i delikatnie mieszamy całość tak, by nie naruszyć integralności jeżyn :) Przekładamy ciasto do foremek muffinkowych lub blaszki z wgłębieniami (wysmarowanych masłem i wysypanych mąką lub po prostu wyłożonych papilotkami) - z podanej proporcji wychodzi 12 dużych muffinek (papilotki wystające mocno ponad formę). Przy standardowym rozmiarze wyjdzie około 16 muffinek. Po ostudzeniu układamy na muffinkach jeżyny i całość delikatnie posypujemy cukrem pudrem.
Przygotowujemy:
2 szklanki mąki pszennej razowej
1 szklanka mąki pszennej białej
1/2 szklanki cukru trzcinowego (jeśli ktoś lubi słodkie, proponuję dać trochę więcej)
1/4 łyżeczki soli
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
200 g sera białego
1/2 szklanki śmietany
1 i 1/4 szklanki mleka
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
1 jajko
3/4 szklanki jeżyn + ile chcemy do dekoracji
Nagrzewamy piekarnik do 200 stopni. Jeżyny płuczemy, suszymy i przekrawamy na pół. W blenderze miksujemy ser biały ze śmietaną. Dodajemy pozostałe mokre składniki: jajko, mleko, ekstrakt. W misce mieszamy wszystkie suche składniki. Dorzucamy do nich jeżyny i obtaczamy owoce. Dolewamy mokre składniki i delikatnie mieszamy całość tak, by nie naruszyć integralności jeżyn :) Przekładamy ciasto do foremek muffinkowych lub blaszki z wgłębieniami (wysmarowanych masłem i wysypanych mąką lub po prostu wyłożonych papilotkami) - z podanej proporcji wychodzi 12 dużych muffinek (papilotki wystające mocno ponad formę). Przy standardowym rozmiarze wyjdzie około 16 muffinek. Po ostudzeniu układamy na muffinkach jeżyny i całość delikatnie posypujemy cukrem pudrem.
15.06.2012
Muffinki bananowo-owsiane z czekoladą
Kocham muffinki. Za prostotę i szybkość wykonania, za szybkość pieczenia, za cudną formę i za wilgotne, ale puszyste ciasto. Idealne do pracy i do szkoły, na piknik i wycieczkę. W ślicznych papilotkach. No bomba.
Dziś muffinki z lekko sponiewieranych bananów, pełnoziarniste, z ciemnym cukrem muscovado i otrębami, z kawałkami ciemnej, aksamitnej czekolady. Przepis zaczerpnięty z blogu Szczypta soli, ale zmodyfikowany przeze mnie. Połowa pożarta na ciepło - słodki zapach bananów i rozpuszczonej czekolady podczas pieczenia rozdrażnił wszystkich i gdy tylko blacha gorących babeczek wylądowała na blacie, zawartość zniknęła. Chciałam je podać z lodami waniliowymi lub czekoladowymi, nie zdążyłam :)
Przygotowujemy:
1 szklanka mąki (dałam pół na pół pszenną białą i pszenną razową)
1/2 szklanki cukru trzcinowego
1/4 szklanki cukru dark muscovado
3/4 szklanki otrębów lub drobnych płatków owsianych
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 tabliczka gorzkiej czekolady lub 100 g groszku czekoladowego
2 jajka
1/2 szklanki mleka
3 łyżki oleju
2 rozgniecione banany
Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni. Suche składniki mieszamy w jednej misce, mokre miksujemy w drugiej. Mieszamy zawartość obu misek i dodajemy rozgniecione banany. Masa powinna być dosyć rzadka. Wykładamy ją do foremek muffinkowych wyłożonych papilotkami i pieczemy około 20-25 minut, aż urosną i zrumienią się uroczo.
Dziś muffinki z lekko sponiewieranych bananów, pełnoziarniste, z ciemnym cukrem muscovado i otrębami, z kawałkami ciemnej, aksamitnej czekolady. Przepis zaczerpnięty z blogu Szczypta soli, ale zmodyfikowany przeze mnie. Połowa pożarta na ciepło - słodki zapach bananów i rozpuszczonej czekolady podczas pieczenia rozdrażnił wszystkich i gdy tylko blacha gorących babeczek wylądowała na blacie, zawartość zniknęła. Chciałam je podać z lodami waniliowymi lub czekoladowymi, nie zdążyłam :)
Przygotowujemy:
1 szklanka mąki (dałam pół na pół pszenną białą i pszenną razową)
1/2 szklanki cukru trzcinowego
1/4 szklanki cukru dark muscovado
3/4 szklanki otrębów lub drobnych płatków owsianych
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 tabliczka gorzkiej czekolady lub 100 g groszku czekoladowego
2 jajka
1/2 szklanki mleka
3 łyżki oleju
2 rozgniecione banany
Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni. Suche składniki mieszamy w jednej misce, mokre miksujemy w drugiej. Mieszamy zawartość obu misek i dodajemy rozgniecione banany. Masa powinna być dosyć rzadka. Wykładamy ją do foremek muffinkowych wyłożonych papilotkami i pieczemy około 20-25 minut, aż urosną i zrumienią się uroczo.
7.06.2012
Muffinki pełnoziarniste z syropem klonowym i orzechami
Eksploracji mojej ulubionej książki The Complete Muffin Cookbook ciąg dalszy. Tym razem pretekstem była konieczność zużycia otwartej maślanki. Gdy trafiłam na babeczki z maślanką i syropem klonowym oraz prażonymi, posiekanym orzechami - wiedziałam, że znalazłam to, czego szukałam. Nie miałam części składników, poniżej podaję przepis zmodyfikowany. Po oryginał (z orzechami pekan i proszkiem słodowym) odsyłam do książki. Jest boska. Nie ma w niej zdjęć, ale jest jakaś taka... ulubiona. Proste przepisy na wspaniałe i urozmaicone muffinki, słodkie i na słono, garść wskazówek co do produktów, sposobów przygotowania, temperatury pieczenia, słowem wszystko, co trzeba.
Przygotowujemy:
1 szklankę mąki pszennej razowej
3/4 szklanki otrębów owsianych
1/2 szklanki białej mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1/2 szklanki brązowego cukru
1 i 1/4 szklanki uprażonych posiekanych orzechów (u mnie włoskie)
1 jajko
1 szklanka syropu klonowego
3/4 szklanki maślanki
1/4 szklanki oleju
Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 200 stopni. Suche składniki mieszamy w jednej misce, mokre roztrzepujemy w drugiej. Wykładamy masę do foremek muffinkowych wyłożonych papilotkami (prawie do pełna - muffinki przy tym stopniu razowości urosną niewiele :)) i pieczemy ok. 20-25 minut. Po około 15 minutach zaczną wydzielać boski, karmelowo-orzechowy zapach. Idealna przekąska śniadaniowa, zdrowa, pożywna i energetyzująca :)


Przygotowujemy:
1 szklankę mąki pszennej razowej
3/4 szklanki otrębów owsianych
1/2 szklanki białej mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1/2 szklanki brązowego cukru
1 i 1/4 szklanki uprażonych posiekanych orzechów (u mnie włoskie)
1 jajko
1 szklanka syropu klonowego
3/4 szklanki maślanki
1/4 szklanki oleju
Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 200 stopni. Suche składniki mieszamy w jednej misce, mokre roztrzepujemy w drugiej. Wykładamy masę do foremek muffinkowych wyłożonych papilotkami (prawie do pełna - muffinki przy tym stopniu razowości urosną niewiele :)) i pieczemy ok. 20-25 minut. Po około 15 minutach zaczną wydzielać boski, karmelowo-orzechowy zapach. Idealna przekąska śniadaniowa, zdrowa, pożywna i energetyzująca :)
5.06.2012
Muffinki mega czekoladowe obłędne
Niby uwielbiam piec bardziej niż jeść. Niby ostatnio mam odmawiać sobie słodyczy i nawet mi to wychodzi. Niby największą przyjemność sprawia mi obserwowanie trzęsących się uszu dzieci, wcinających moje wypieki. Niby... a jednak. Przy wypiekach czekoladowych, a tym bardziej tych wielokrotnie czekoladowych jakoś wszystko się zmienia. Świat już nie jest taki sam, zapach czekolady w wypiekach tuż po wyjęciu z piekarnika jest jak zew krwi i wtedy czuję, że to jest właśnie ta chwila. Wielka chwila. Kiedy to, na co mam tak wielką ochotę, po prostu mi nie szkodzi. Wręcz przeciwnie. To był właśnie ten dzień. Na zamówienie dziewczyn, z okazji lekko spóźnionego Dnia Dziecka, piekłam po raz kolejny zwykłe muffinki czekoladowe, "takie jak kiedyś, przed blogiem - bez eksperymentów". No to były - przepis od mojej żony Marty, chyba na podstawie Nigelli, ale zmodyfikowany. Idealny.
Przygotowujemy:
200 g czekolady (u mnie mleczna Alpen Gold)
1 i 1/4 szklanki mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody
2 łyżki ciemnego kakao
3/4 szklanki cukru pudru
3/4 szklanki mleka
1/3 szklanki oleju
1 jajko
Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 190 stopni. Czekoladę siekamy na małe kawałeczki. W jednej misce mieszamy wszystkie suche składniki, łącznie z posiekaną czekoladą, w drugiej ubijamy na gładką masę mokre. Łączymy suche z mokrymi, mieszamy tyle o ile, nie za długo i niezbyt dokładnie :) Napełniamy foremki muffinkowe wyłożone papierowymi papilotkami mniej więcej do 3/4 wysokości i pieczemy około 20 minut. Moje uroczo popękały i muszę przyznać, że są to jedne z najpyszniejszych babeczek. Najlepsze na gorąco, z płynną czekoladą w środku - potężna dawka dobrego humoru w babeczkowej formie :)
Przygotowujemy:
200 g czekolady (u mnie mleczna Alpen Gold)
1 i 1/4 szklanki mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody
2 łyżki ciemnego kakao
3/4 szklanki cukru pudru
3/4 szklanki mleka
1/3 szklanki oleju
1 jajko
Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 190 stopni. Czekoladę siekamy na małe kawałeczki. W jednej misce mieszamy wszystkie suche składniki, łącznie z posiekaną czekoladą, w drugiej ubijamy na gładką masę mokre. Łączymy suche z mokrymi, mieszamy tyle o ile, nie za długo i niezbyt dokładnie :) Napełniamy foremki muffinkowe wyłożone papierowymi papilotkami mniej więcej do 3/4 wysokości i pieczemy około 20 minut. Moje uroczo popękały i muszę przyznać, że są to jedne z najpyszniejszych babeczek. Najlepsze na gorąco, z płynną czekoladą w środku - potężna dawka dobrego humoru w babeczkowej formie :)
20.03.2012
Muffinki bananowe z białą czekoladą
Kolejne odkrycie z mojej ulubionej książki kucharskiej The Complete Muffin cookbook Glorii Ambrosii, oczywiście nieco zmodyfikowałam przepis, nie byłabym sobą. Połączenie wilgotnego, pełnoziarnistego, bananowego ciasta z aksamitną słodyczą białej czekolady. Muffinki w trakcie pieczenia roztaczają w pomieszczeniu tak wspaniały zapach, że naprawdę trudno mu się oprzeć.
Przygotowujemy:
1 i 1/2 szklanki białej mąki pszennej
1 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej
1/2 szklanki brązowego cukru Demerara
1 i 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli
100 g (1 tabliczkę) białej czekolady
2 dojrzałe banany
1/2 szklanki mleka
1/2 szklanki oleju
2 jajka
2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 190 stopni. Dokładnie rozgniatamy banany i do tej samej miski dodajemy składniki mokre - mleko, olej, jajka, ekstrakt. Dokładnie mieszamy. Do drugiej miski wsypujemy wszystkie suche składniki. Czekoladę kroimy na drobne kawałeczki i dosypujemy je do suchych składników. Łączymy zawartość obu misek. Prawie do pełna wypełniamy natłuszczone i wysypane mąką lub wyłożone papilotkami foremki do babeczek. Pieczemy 15-20 minut.
Przygotowujemy:
1 i 1/2 szklanki białej mąki pszennej
1 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej
1/2 szklanki brązowego cukru Demerara
1 i 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli
100 g (1 tabliczkę) białej czekolady
2 dojrzałe banany
1/2 szklanki mleka
1/2 szklanki oleju
2 jajka
2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 190 stopni. Dokładnie rozgniatamy banany i do tej samej miski dodajemy składniki mokre - mleko, olej, jajka, ekstrakt. Dokładnie mieszamy. Do drugiej miski wsypujemy wszystkie suche składniki. Czekoladę kroimy na drobne kawałeczki i dosypujemy je do suchych składników. Łączymy zawartość obu misek. Prawie do pełna wypełniamy natłuszczone i wysypane mąką lub wyłożone papilotkami foremki do babeczek. Pieczemy 15-20 minut.
18.03.2012
Muffinki czekoladowo-karmelowe na Marsie
Po prostu musiałam sprawdzić. Batoniki Mars są najpyszniejsze, a od kiedy upiekłam muffinki z batonikami Bounty, chodziły mi po głowie te. Karmel, pianka toffi i mleczna czekolada w połączeniu z lekko czekoladowymi muffinkami... Pianka lekko chrupiąca, karmel ciągnący, ciasto czekoladowe - są boskie. Przepis mój na podstawie babeczek czekoladowych Nigelli.
Prostota wykonania wprost proporcjonalna do poziomu wrażeń smakowych. Dla wielbicieli czekolady i karmelu.
Przygotowujemy:
4 batoniki Mars
1 i 1/4 szklanki mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżka kakao (dałam dwie, ale lepsze byłyby z jedną)
3/4 szklanki cukru pudru
1/2 szklanki mleka
1/3 szklanki oleju
1 jajko
Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni. Batoniki kroimy na drobne kawałki. Suche składniki mieszamy w jednej misce, dorzucamy pokrojone batoniki i mieszamy tak, żeby dokładnie je obtoczyć. Mokre składniki ubijamy w drugiej misce. Łączymy zawartość obu misek i delikatnie mieszamy. Przekładamy do foremek wyłożonych papilotkami lub natłuszczonych i wysypanych mąką - do 2/3 wysokości maksymalnie. Pieczemy 20 minut.
Prostota wykonania wprost proporcjonalna do poziomu wrażeń smakowych. Dla wielbicieli czekolady i karmelu.
Przygotowujemy:
4 batoniki Mars
1 i 1/4 szklanki mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżka kakao (dałam dwie, ale lepsze byłyby z jedną)
3/4 szklanki cukru pudru
1/2 szklanki mleka
1/3 szklanki oleju
1 jajko
Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni. Batoniki kroimy na drobne kawałki. Suche składniki mieszamy w jednej misce, dorzucamy pokrojone batoniki i mieszamy tak, żeby dokładnie je obtoczyć. Mokre składniki ubijamy w drugiej misce. Łączymy zawartość obu misek i delikatnie mieszamy. Przekładamy do foremek wyłożonych papilotkami lub natłuszczonych i wysypanych mąką - do 2/3 wysokości maksymalnie. Pieczemy 20 minut.
5.03.2012
Muffinki cappuccino
Muffinki cappuccino powstały jako prezent urodzinowy dla Bosi, która kocha kawę. Są wspaniałym połączeniem ciemnego, wilgotnego, pachnącego kawą i kakao ciasta oraz polewy z białej czekolady, która wygląda jak mleczna pianka na kawie i swoją jedwabistą słodyczą łagodzi moc kawy. Jeśli muffinki będą zjadane także przez dzieci, polecam zaparzenie kawy bezkofeinowej. Babeczki są absolutnie pyszne. Moje to miks dwóch przepisów: polewa z babeczek cappuccino z książki Jak być domową boginia Nigelli, a same babeczki z książki The complete muffin cookbook autorki, która nazwisko brzmi niezwykle smakowicie: Gloria Ambrosia :) Całość babeczek słodka, kawowa, kusząco pachnąca.
Przygotowujemy:
1 i 1/2 szklanki mąki pszennej
1 szklanka mąki pełnoziarnistej (dałam pszenną razową)
1/2 szklanki brązowego cukru
1 i 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
3 łyżki kakao (można dać mniej, żeby aromat kawy był bardziej wyczuwalny)
1 łyżeczka cynamonu
szczypta soli
szklanka schłodzonej zaparzonej potrójnie mocnej kawy
3/4 szklanki kwaśnej śmietanki
1/2 szklanki miodu
1 jajko
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
Na polewę:
160 g białej czekolady
2/3 kostki masła
1/2 szklanki kwaśnej śmietany (120 ml)
ok. 260 g cukru pudru
Rozgrzewamy piekarnik do 185 stopni. Wszystkie suche składniki mieszamy w jednej misce, mokre miksujemy w drugiej. Delikatni i krótko mieszamy razem zawartość obu misek - im krócej, tym lepiej. Przekładamy do foremek muffinkowych wyłożonych papilotkami i do pieca. Pieczemy 15-20 minut, aż pięknie urosną i zaczną wydawać rozkoszne aromaty kawowo-kakaowe.
W tym czasie przygotowujemy polewę. Rozpuszczamy w kąpieli wodnej czekoladę i masło. Jeśli z czekolady zrobi się gęsta, grudkowata papka - nie przejmujemy się. Gdy nieco ostygnie, ucieramy masę czekoladowo-maślaną ze śmietaną i stopniowo dodajemy cukier puder. Jego celem jest zagęszczenie polewy, nie dosłodzenie :) dodajemy go tyle, żeby polewa była dość gęsta, na tyle, żeby jej kropelka nie zmieniała na talerzyku kształtu.
Rozsmarowujemy polewę na nieco przestygniętych babeczkach. Można oprószyć je odrobiną gorzkiego kakao dla dekoracji :)
Przygotowujemy:
1 i 1/2 szklanki mąki pszennej
1 szklanka mąki pełnoziarnistej (dałam pszenną razową)
1/2 szklanki brązowego cukru
1 i 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
3 łyżki kakao (można dać mniej, żeby aromat kawy był bardziej wyczuwalny)
1 łyżeczka cynamonu
szczypta soli
szklanka schłodzonej zaparzonej potrójnie mocnej kawy
3/4 szklanki kwaśnej śmietanki
1/2 szklanki miodu
1 jajko
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
Na polewę:
160 g białej czekolady
2/3 kostki masła
1/2 szklanki kwaśnej śmietany (120 ml)
ok. 260 g cukru pudru
Rozgrzewamy piekarnik do 185 stopni. Wszystkie suche składniki mieszamy w jednej misce, mokre miksujemy w drugiej. Delikatni i krótko mieszamy razem zawartość obu misek - im krócej, tym lepiej. Przekładamy do foremek muffinkowych wyłożonych papilotkami i do pieca. Pieczemy 15-20 minut, aż pięknie urosną i zaczną wydawać rozkoszne aromaty kawowo-kakaowe.
W tym czasie przygotowujemy polewę. Rozpuszczamy w kąpieli wodnej czekoladę i masło. Jeśli z czekolady zrobi się gęsta, grudkowata papka - nie przejmujemy się. Gdy nieco ostygnie, ucieramy masę czekoladowo-maślaną ze śmietaną i stopniowo dodajemy cukier puder. Jego celem jest zagęszczenie polewy, nie dosłodzenie :) dodajemy go tyle, żeby polewa była dość gęsta, na tyle, żeby jej kropelka nie zmieniała na talerzyku kształtu.
Rozsmarowujemy polewę na nieco przestygniętych babeczkach. Można oprószyć je odrobiną gorzkiego kakao dla dekoracji :)
22.02.2012
Muffinki czekoladowo-kokosowe Bounty
Na dworze szaro, buro i ponuro, a zdjęcia z luksusowych hoteli na tropikalnych wyspach, masowo rozsyłane przez masochistycznych użytkowników portali społecznościowych, jedynie słusznie mnie rozjuszają. Postanowiłam jednak nie dać się prawie jesiennemu spleenowi. Trzeba coś upiec, to jasne. A jeśli ma mi być cieplej, to reklama popularnego batonika staje mi przed oczami i już wiem. Muffinki z Bounty, na ciepło, z roztopioną czekoladą mleczną i masą kokosową, słodko wyzierającą spomiędzy falban ciasta. Przepis znalazłam tu i od razu wzbudził drżenie mojego serca :)
Przygotowanie jest bardzo proste, upieczenie tym bardziej, zatem wszystkich zmarzniętych czy zniechęconych zachęcam do zakasania rękawów i rozpoczęcia przygotowań. I powstrzymania się od łakomego podjadania pokrojonego batonika. Im więcej go w środku, tym lepiej :)
Przygotowujemy:
składniki sypkie:
2 i 1/2 szklanki mąki pszennej
1/2 szklanki cukru
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
4 batoniki Bounty (ja użyłam 5)
składniki mokre:
2 jajka
1/2 szklanki mleka
10 dag roztopionego masła
1 łyżka aromatu maślanego (nie miałam, pominęłam)
1/2 łyżki ekstraktu waniliowego (można zastąpić 1 łyżką cukru z prawdziwą wanilią)
Rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni. Z pięciu batoników odkładamy jeden na bok, a pozostałe kroimy w kosteczkę. Kostki mogą się nieco rozpadać, nie ma to znaczenia. Pokrojone batoniki wrzucamy do miski ze zmieszanymi suchymi składnikami. W oddzielnej misce ubijamy wszystkie mokre (mikserem lub mocno widelcem). Łączymy zawartość obu misek i delikatnie mieszamy, jak mawia moja koleżanka "nogą", co oznacza, że byle jak, niezbyt energicznie i bez przekonania, tak żeby były grudki. W tym cała magia: im krócej mieszamy ciasto, tym wilgotniejsze potem jest. A o to nam przecież chodzi :) Pozostałego batonika kroimy w cieniutkie plasterki.
Wykładamy ciasto do foremek muffinkowych natłuszczonych i wysypanych mąką lub wyłożonych papilotkami. Na wierzch każdej babeczki wciskamy delikatnie po kilka plasterków batonika, niech się rozkosznie rozpuści czekolada, a na wierzchu podczas pieczenia utworzy rumiana skorupka kokosowa. Pieczenie trwa 20-30 minut, swoje piekłam równo 25. Gdy muffinki pięknie urosną i zrumienią się na wierzchu, z pewnością są gotowe.
Przepis oryginalny twierdzi, że z tej proporcji wyjdzie 12 standardowych muffinków, a ja mu wierzę na słowo. Sama jednak użyłam papilotek-tulipanów, znacznie wyższych od standardowych i wyszło mi 8 pokaźnych, smakowitych, pachnących kokosem babeczek. Lubię to bardzo. Żałuję tylko, że zdjęcie wyjątkowo słabej jakości. Jak mi się uda zrobić lepsze za dnia, podmienię na pewno. Marne tylko szanse, że muffinki dotrwają, taki już ich los - życie niezwykle bujne, ale króciuteńkie :)
Trzy babeczki dotrwały do zdjęć jednak nadludzkim wysiłkiem woli, tuż po sesji nie miały już jednak parasola ochronnego moich próśb i gróźb i po nich :)
Przygotowujemy:
składniki sypkie:
2 i 1/2 szklanki mąki pszennej
1/2 szklanki cukru
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
4 batoniki Bounty (ja użyłam 5)
składniki mokre:
2 jajka
1/2 szklanki mleka
10 dag roztopionego masła
1 łyżka aromatu maślanego (nie miałam, pominęłam)
1/2 łyżki ekstraktu waniliowego (można zastąpić 1 łyżką cukru z prawdziwą wanilią)
Rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni. Z pięciu batoników odkładamy jeden na bok, a pozostałe kroimy w kosteczkę. Kostki mogą się nieco rozpadać, nie ma to znaczenia. Pokrojone batoniki wrzucamy do miski ze zmieszanymi suchymi składnikami. W oddzielnej misce ubijamy wszystkie mokre (mikserem lub mocno widelcem). Łączymy zawartość obu misek i delikatnie mieszamy, jak mawia moja koleżanka "nogą", co oznacza, że byle jak, niezbyt energicznie i bez przekonania, tak żeby były grudki. W tym cała magia: im krócej mieszamy ciasto, tym wilgotniejsze potem jest. A o to nam przecież chodzi :) Pozostałego batonika kroimy w cieniutkie plasterki.
Wykładamy ciasto do foremek muffinkowych natłuszczonych i wysypanych mąką lub wyłożonych papilotkami. Na wierzch każdej babeczki wciskamy delikatnie po kilka plasterków batonika, niech się rozkosznie rozpuści czekolada, a na wierzchu podczas pieczenia utworzy rumiana skorupka kokosowa. Pieczenie trwa 20-30 minut, swoje piekłam równo 25. Gdy muffinki pięknie urosną i zrumienią się na wierzchu, z pewnością są gotowe.
Przepis oryginalny twierdzi, że z tej proporcji wyjdzie 12 standardowych muffinków, a ja mu wierzę na słowo. Sama jednak użyłam papilotek-tulipanów, znacznie wyższych od standardowych i wyszło mi 8 pokaźnych, smakowitych, pachnących kokosem babeczek. Lubię to bardzo. Żałuję tylko, że zdjęcie wyjątkowo słabej jakości. Jak mi się uda zrobić lepsze za dnia, podmienię na pewno. Marne tylko szanse, że muffinki dotrwają, taki już ich los - życie niezwykle bujne, ale króciuteńkie :)
Trzy babeczki dotrwały do zdjęć jednak nadludzkim wysiłkiem woli, tuż po sesji nie miały już jednak parasola ochronnego moich próśb i gróźb i po nich :)
16.02.2012
Muffiny marchewkowe pyszne
Dziś Tłusty Czwartek. Wypadałoby... ale nie. Pączka mogę zjeść jednego, jeszcze ciepłego i wystarczy mi na cały rok. Zapachu smalcu nie lubię, smażyć pączków nie będę, a od pączków pieczonych wolę muffinki.
U mnie dzisiaj czas na babeczki marchewkowe, pyszne, aromatyczne, wilgotne w środku z chrupiącą skórką. Ale motyw pączka także się znajdzie - na jednym ze zdjęć :)
Przepis na muffinki znalazłam na jednym z blogów, nieco go jednak zmodyfikowałam.
Przygotowujemy:
130 g mąki pszennej
120 g jasnego cukru trzcinowego
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
0,5 łyżeczki sody oczyszczonej
1 łyżeczka cynamonu
25 g mielonych migdałów
150 g startej marchewki (jedna średnia)
2 całe jajka
100 ml oleju (dałam rzepakowy)
3 łyżki soku z ananasa (opcjonalnie, jeśli pominiemy, można dodać troszkę więcej oleju, żeby zachować odpowiednią konsystencję)
kawałki ananasa - opcjonalnie
I teraz prosto, jak zwykle w przypadku muffinków. Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni. Suche składniki do jednej miski, mokre do drugiej, marchewka czeka w trzeciej. Mokre (jajka, sok i olej) miksujemy lub bardzo porządnie ubijamy. Ja ubiłam, bo na taką ilość szkoda mi było brudzić blendera :) Mieszamy suche z mokrymi, tyle o ile, żeby się wymieszało. Dodajemy marchewkę. I teraz, papilotki do foremek (lub foremki smarujemy masłem), a ciasto do środka. Można wcisnąć do każdego muffinka po kilka centymetrowych kawałków odsączonego ananasa obtoczonego w mące i posypać z wierzchu kolorową, cukrową posypką. Ciasto nie powinno wypełniać foremek więcej niż do 3/4 wysokości. Tak przygotowane foremki lub blaszkę wkładamy do rozgrzanego piekarnika na mniej więcej 25-30 minut. W każdym razie do pięknego zrumienienia skórki i zdanego testu suchego patyczka.
U mnie dzisiaj czas na babeczki marchewkowe, pyszne, aromatyczne, wilgotne w środku z chrupiącą skórką. Ale motyw pączka także się znajdzie - na jednym ze zdjęć :)
Przepis na muffinki znalazłam na jednym z blogów, nieco go jednak zmodyfikowałam.
Przygotowujemy:
130 g mąki pszennej
120 g jasnego cukru trzcinowego
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
0,5 łyżeczki sody oczyszczonej
1 łyżeczka cynamonu
25 g mielonych migdałów
150 g startej marchewki (jedna średnia)
2 całe jajka
100 ml oleju (dałam rzepakowy)
3 łyżki soku z ananasa (opcjonalnie, jeśli pominiemy, można dodać troszkę więcej oleju, żeby zachować odpowiednią konsystencję)
kawałki ananasa - opcjonalnie
I teraz prosto, jak zwykle w przypadku muffinków. Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni. Suche składniki do jednej miski, mokre do drugiej, marchewka czeka w trzeciej. Mokre (jajka, sok i olej) miksujemy lub bardzo porządnie ubijamy. Ja ubiłam, bo na taką ilość szkoda mi było brudzić blendera :) Mieszamy suche z mokrymi, tyle o ile, żeby się wymieszało. Dodajemy marchewkę. I teraz, papilotki do foremek (lub foremki smarujemy masłem), a ciasto do środka. Można wcisnąć do każdego muffinka po kilka centymetrowych kawałków odsączonego ananasa obtoczonego w mące i posypać z wierzchu kolorową, cukrową posypką. Ciasto nie powinno wypełniać foremek więcej niż do 3/4 wysokości. Tak przygotowane foremki lub blaszkę wkładamy do rozgrzanego piekarnika na mniej więcej 25-30 minut. W każdym razie do pięknego zrumienienia skórki i zdanego testu suchego patyczka.
| Niektóre muffinki rozmnażają się przez pączkowanie :) |
| Rodzinka w komplecie |
Subskrybuj:
Posty (Atom)