U mnie w domu nigdy nie było tradycji przygotowywania paschy na wielkanocny stół. Nie wiem więc, czy pyszność, którą wyprodukowałam, jest kanoniczna, ale wszystko wskazuje na to, że pierwsza próba okazała się idealną! Przepis Pawła Małeckiego z Kuchni Lidla - wybrany ze względu na brak surowych jajek w środku, których jedna członkini mojej rodziny nie toleruje psychicznie :) Do proponowanego przeze mnie deseru używamy żółtek ugotowanych na twardo. Pascha jest obłędnie pyszna - bogactwo bakalii, wanilii i najlepszego na świecie sera białego z bazarku na Kole (pozdrawiam Panią Mleczarkę) :) W tym roku przepis już się nie przyda, ale na przyszłą Wielkanoc polecam z pełnym przekonaniem. Wesołych Świąt!
Przygotowujemy:
1 kg tłustego sera białego
200 g najlepszego masła
6 ugotowanych na twardo żółtek jaj od kur z wolnego wybiegu
200 g cukru pudru
15 g cukru z prawdziwą wanilią (lub 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego)
300 g bakalii (u mnie płatki migdałów, żurawina, daktyle, rodzynki, orzechy włoskie i laskowe, domowa skórka pomarańczowa)
Żółtka najłatwiej jest pozyskać po prostu z jajek ugotowanych na twardo lub ugotować je na sitku na parze.
Ser biały mielimy trzykrotnie. Jest to bardzo ważne dla kremowej konsystencji deseru. Miękkie masło miksujemy z żółtkami, cukrem waniliowym i cukrem pudrem na gęstą, żółtą masę. Dodajemy do zmielonego twarogu i miksujemy do gładkości. Dodajemy posiekane bakalie - rodzynki, żurawinę i daktyle moczyłam wcześniej we wrzątku (można w ulubionym alkoholu, np. rumie). Przekładamy paschę do naczynia z dziurkami w dnie (u mnie doniczki :)) lub na sito. Pascha przyjmie kształt naczynia. Jeśli nie dysponujemy specjalną foremką, można odsączyć paschę na sicie wyłożonym gazą, a potem przełożyć do miski lub foremki, obciążyć i wstawić do lodówki na całą noc.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SERNIKI. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SERNIKI. Pokaż wszystkie posty
5.04.2015
17.01.2015
Sernik z kulkami orzechowymi
Miało być zupełnie inaczej. Sernik miał być z kulkami makowymi, jako inna wersja mojego ulubionego serniko-makowca. Jednak nie wyszło. Przez splot różnych okoliczności zostałam w domu bez maku i bez możliwości pójścia na zakupy. Okazało się, że mam za to całą torbę łuskanych orzechów włoskich. I tak, zainspirowana potrzebą i pomysłami z internetów, upiekłam fantastycznie ciężki, wilgotny sernik z kulkami z orzechów włoskich i polewą czekoladową, mariaż idealny. Przepis na sernik z absolutnie wspaniałej książki "Kawa. Sekrety baristy", oczywiście po modyfikacjach, na kulki - z sieci.
Przygotowujemy:
Spód
150 g drobno posiekanych orzechów włoskich i/lub migdałów
50 g masła
2 łyżki cukru
Sernik
1 kg tłustego mielonego twarogu w temperaturze pokojowej
200 g cukru
3 łyżki mąki
4 duże jajka od kur z wolnego wybiegu
250 ml kwaśnej śmietany
Kulki orzechowe
300 g zmielonych orzechów włoskich
3 łyżki cukru pudru
ok. 1/2 szklanki kwaśnej śmietany (do właściwej konsystencji)
Polewa czekoladowa
1/3 szklanki śmietanki 30%
100 g czekolady mlecznej lub deserowej
Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 160 stopni.
Najpierw mieszamy składniki na spód i wykładamy na prostokątną blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Dociskamy dłonią lub łyżką.
Ser biały miksujemy z cukrem i mąką. Dodajemy jajka po jednym, po każdym miksując. Dodajemy śmietanę i mieszamy.
Przygotowujemy kulki: mieszamy zmielone orzechy z cukrem pudrem i dolewamy tyle śmietany, żeby dało się ulepić kulki. Lepiej jednak jest utoczyć wałki, wtedy kulki pojawią się w każdym kawałku, niezależnie od miejsca przekrojenia. Wykładamy połowę masy serowej na spód. Wałki układamy wzdłuż blachy, kulki w rzędach. Wylewamy na wierzch resztę masy serowej, tak by przykryła kulki / wałki.
Ciasto pieczemy 10 minut, po czym zmniejszamy temperaturę do 120 stopni i pieczemy jeszcze 60 minut.
Polewa: zagotowujemy śmietankę w małym garnku. Odstawiamy z ognia i wkruszamy do niej czekoladę. Mieszamy aż czekolada się rozpuści, a masa będzie gładka i lśniąca.
Wyciągamy ciasto. Po lekkim przestygnięciu polewamy ciasto polewą we wzorki lub po całości. I niestety, jak to z sernikami - z bólem serca czekamy aż ostygnie, po czym wkładamy tę wspaniałość do lodówki najlepiej na całą noc, a co najmniej na kilka godzin. Tak, tak. Dopiero porządnie schłodzony sernik jest ciastem doskonałym.
Przygotowujemy:
Spód
150 g drobno posiekanych orzechów włoskich i/lub migdałów
50 g masła
2 łyżki cukru
Sernik
1 kg tłustego mielonego twarogu w temperaturze pokojowej
200 g cukru
3 łyżki mąki
4 duże jajka od kur z wolnego wybiegu
250 ml kwaśnej śmietany
Kulki orzechowe
300 g zmielonych orzechów włoskich
3 łyżki cukru pudru
ok. 1/2 szklanki kwaśnej śmietany (do właściwej konsystencji)
Polewa czekoladowa
1/3 szklanki śmietanki 30%
100 g czekolady mlecznej lub deserowej
Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 160 stopni.
Najpierw mieszamy składniki na spód i wykładamy na prostokątną blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Dociskamy dłonią lub łyżką.
Ser biały miksujemy z cukrem i mąką. Dodajemy jajka po jednym, po każdym miksując. Dodajemy śmietanę i mieszamy.
Przygotowujemy kulki: mieszamy zmielone orzechy z cukrem pudrem i dolewamy tyle śmietany, żeby dało się ulepić kulki. Lepiej jednak jest utoczyć wałki, wtedy kulki pojawią się w każdym kawałku, niezależnie od miejsca przekrojenia. Wykładamy połowę masy serowej na spód. Wałki układamy wzdłuż blachy, kulki w rzędach. Wylewamy na wierzch resztę masy serowej, tak by przykryła kulki / wałki.
Ciasto pieczemy 10 minut, po czym zmniejszamy temperaturę do 120 stopni i pieczemy jeszcze 60 minut.
Polewa: zagotowujemy śmietankę w małym garnku. Odstawiamy z ognia i wkruszamy do niej czekoladę. Mieszamy aż czekolada się rozpuści, a masa będzie gładka i lśniąca.
Wyciągamy ciasto. Po lekkim przestygnięciu polewamy ciasto polewą we wzorki lub po całości. I niestety, jak to z sernikami - z bólem serca czekamy aż ostygnie, po czym wkładamy tę wspaniałość do lodówki najlepiej na całą noc, a co najmniej na kilka godzin. Tak, tak. Dopiero porządnie schłodzony sernik jest ciastem doskonałym.
24.03.2013
Sernik waniliowy z karmelkową polewą (Butterscotch cheesecake)
Kolejny pyszny sernik do kolekcji. Ten wpadł mi w oko, gdy tylko zaczęłam wertować świeżo nabytą w ulubionym Amazonie książkę The Australian Women's Weekly Cheesecakes baked and chilled. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie nazmieniała. Sernik jest bardzo prosty, bez udziwnień i zbyt wielu składników, a muszę powiedzieć, że jeden z najlepszych, jakie jadłam. Aksamitny, dość ciężki, zwarty i wilgotny. Ze spodem ciasteczkowym i polewą o smaku karmelków jest po prostu wspaniały. Zaraz czeka mnie powtórka, bo wszystko zostało wyjedzone w ciągu dnia. To chyba najlepsza rekomendacja :)
Przygotowujemy:
Spód
220 g herbatników
120 g rozpuszczonego masła
Sernik
750 g sera białego trzykrotnie zmielonego
190 g drobnego cukru
3 jajka
2 łyżeczki pasty waniliowej lub ekstraktu z wanilii
2 łyżki mąki
Polewa
150 g brązowego cukru
80 g masła
2 łyżki śmietany
Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 160 stopni. Pokruszone lub zmielone herbatniki mieszamy z rozpuszczonym masłem i wygniatamy mokrymi okruchami wysmarowaną masłem tortownicę o średnicy 26 cm. W tym czasie mielimy ser biały i miksujemy go z cukrem. Do masy dodajemy (po jednym) jajka, pastę waniliową i na końcu mąkę. Wylewamy masę serową na spód herbatnikowy i wstawiamy tortownicę do piekarnika na 45 minut. Studzimy potem przez pół godziny w uchylonym piekarniku. W tym czasie przygotowujemy polewę. Wszystkie składniki odmierzamy do małego garnka i stawiamy na niewielkim ogniu. Gotujemy do momentu, aż masa zacznie gęstnieć i zrobi się gładziutka. U mnie trwało to około 10 minut. Raczej trzeba stać przy garnku, mieszać od dna, żeby kawałki karmelu nie osiadały na nim. Polewa jest przepyszna i musiałam siłą wydzierać gotową dzieciom, żeby wylać ją na sernik.
Przygotowujemy:
Spód
220 g herbatników
120 g rozpuszczonego masła
Sernik
750 g sera białego trzykrotnie zmielonego
190 g drobnego cukru
3 jajka
2 łyżeczki pasty waniliowej lub ekstraktu z wanilii
2 łyżki mąki
Polewa
150 g brązowego cukru
80 g masła
2 łyżki śmietany
Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 160 stopni. Pokruszone lub zmielone herbatniki mieszamy z rozpuszczonym masłem i wygniatamy mokrymi okruchami wysmarowaną masłem tortownicę o średnicy 26 cm. W tym czasie mielimy ser biały i miksujemy go z cukrem. Do masy dodajemy (po jednym) jajka, pastę waniliową i na końcu mąkę. Wylewamy masę serową na spód herbatnikowy i wstawiamy tortownicę do piekarnika na 45 minut. Studzimy potem przez pół godziny w uchylonym piekarniku. W tym czasie przygotowujemy polewę. Wszystkie składniki odmierzamy do małego garnka i stawiamy na niewielkim ogniu. Gotujemy do momentu, aż masa zacznie gęstnieć i zrobi się gładziutka. U mnie trwało to około 10 minut. Raczej trzeba stać przy garnku, mieszać od dna, żeby kawałki karmelu nie osiadały na nim. Polewa jest przepyszna i musiałam siłą wydzierać gotową dzieciom, żeby wylać ją na sernik.
3.03.2013
Sernikotoffi z malinami. Albo po prostu raj na ziemi.
Eksperymentów z sernikami ciąg dalszy. Już pisałam, że połączenie sernika z kajmakiem jest cudownym przeżyciem dla kubków smakowych. Dołożenie do tego malin to wstęp do raju. Przepis z książki Słodkie. WhitePlate. Co prawda moje ciasto wygląda kompletnie inaczej niż na zdjęciu w książce. Tam były dwie warstwy: toffi na dole, sernikowa na górze, na wierzchu maliny. Cóż, u mnie jak zwykle przygody. Założenie było takie jak w przepisie, ale w czasie pieczenia warstwy zaczęły żyć własnym życiem i toczyć walkę o powierzchnię. Wygrała część toffi na przeważającym obszarze. Ale nie całym. Jednym słowem, nie wiedzieć czemu, zrobił mi się wspaniały, choć niezamierzony marmurek :) Malinki potopiły się w cieście, warstwy lekko przemieszały ze sobą i w przekroju ciasto jest naprawdę interesujące, nie takie tam zwykłe paski poziome. O nie. Niestety nie mogę zgadnąć dlaczego tak się stało, więc jeśli ktoś chciałby powtórzyć mój wyczyn, nie mam dla niego wskazówek poza tą jedną: rób wszystko według przepisu, zamknij oczy i czekaj :) a potem rozkoszuj się tą wspaniałą harmonią smaków, fuzją aromatów, synergią kontrastów karmelowo-kwaśnych. Dla mnie bajka.
Przygotowujemy:
250 g masy krówkowej / kajmaku
200 g masła
400 g białego sera trzykrotnie zmielonego
180 g cukru
4 jajka
60 g mąki
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
maliny (jeśli mrożone, to ich nie rozmrażamy)
Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 170 stopni. Natłuszczamy prostokątną lub kwadratową blaszkę do brownie i wykładamy ją papierem do pieczenia.
Masa toffi: przesiewamy mąkę z proszkiem do pieczenia. Ucieramy miękkie masło, dodajemy 3 jajka, jedno po drugim, a potem po łyżce masy krówkowej i mąki.
Masa serowa: ser miksujemy z cukrem i ostatnim jajkiem.
Na dno przygotowanej blaszki wykładamy masę toffi, na nią masę serową, w którą wtykamy maliny. Wstawiamy do piekarnika i pieczemy ok. 45-55 minut. Ciasto musi być ścięte. Wyłączamy piekarnik, uchylamy drzwiczki i studzimy w piekarniku.
Przygotowujemy:
250 g masy krówkowej / kajmaku
200 g masła
400 g białego sera trzykrotnie zmielonego
180 g cukru
4 jajka
60 g mąki
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
maliny (jeśli mrożone, to ich nie rozmrażamy)
Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 170 stopni. Natłuszczamy prostokątną lub kwadratową blaszkę do brownie i wykładamy ją papierem do pieczenia.
Masa toffi: przesiewamy mąkę z proszkiem do pieczenia. Ucieramy miękkie masło, dodajemy 3 jajka, jedno po drugim, a potem po łyżce masy krówkowej i mąki.
Masa serowa: ser miksujemy z cukrem i ostatnim jajkiem.
Na dno przygotowanej blaszki wykładamy masę toffi, na nią masę serową, w którą wtykamy maliny. Wstawiamy do piekarnika i pieczemy ok. 45-55 minut. Ciasto musi być ścięte. Wyłączamy piekarnik, uchylamy drzwiczki i studzimy w piekarniku.
13.12.2012
Sernik makowy vel serniko-makowiec vel ciasto serowo-makowe Duet
Nazwa naprawdę nie ma znaczenia. Liczy się smak i wygląd. W całej przedświątecznej bieganinie gubi mi się magia Świąt. I tylko pieczenie smakołyków, których zapachy przywodzą mi na myśl Święta z dzieciństwa - mak, ser, przyprawy korzenne, skórka pomarańczowa, bakalie - może ją przywrócić. Chyba już pisałam, że uwielbiam serniki, wszystkie. Ciasta z makiem też, bardzo. A ciasto, które łączy w sobie sernik z makowcem jest po prostu kwintesencją świąt i moich smaków. Trochę zapomniane chyba, bo mało popularne. Udało mi się odkopać na nie przepis w mojej rozpadającej się książce Wypieki Domowe, Biblioteczka Gospodarstwa Domowego w Kraju i na Świecie :) znajduję tam mnóstwo prostych, niegdyś kanonicznych, a teraz nieco zakurzonych przepisów. Takie lubię najbardziej. Ciasto jest proste, a powstało pod wpływem impulsu na widok resztek sera białego oraz mielonego maku. Takie końcówki walały się w lodówce. Miałam też resztkę zagniecionego ciasta kruchego, ale spokojnie można to ciasto zrobić bez spodu - tak zresztą jest też w oryginalnym przepisie. Czy to nie magia, że ze słabo wyglądających resztek można stworzyć takie oto cudo?
Przygotowujemy:
Ciasto serowe
60 dag białego sera, trzykrotnie zmielonego
6 jajek od kur z wolnego wybiegu
1 i 1/2 szklanki cukru pudru lub drobnego do wypieków
15 dag masła roztopionego i przestudzonego
1 łyżka mąki ziemniaczanej lub opakowanie budyniu waniliowego
rodzynki, smażona skórka pomarańczowa - co kto lubi
Ciasto makowe
25 dag maku, sparzonego i zmielonego trzykrotnie
4 jajka od kur z wolnego wybiegu
1 szklanka cukru pudru lub drobnego do wypieków
4 łyżki mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
bakalie - siekane migdały, orzechy, skórka - pełna dowolność
Przygotowujemy formę prostokątną - moja była za mała i ciasto jest dość wysokie, lepiej byłoby, gdyby było niższe. Natłuszczamy ją i wykładamy papierem do pieczenia. Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 170 stopni, grzanie góra i dół.
Robimy ciasto serowe: rozbijamy jajka, żółtka ucieramy z cukrem do białości, dolewamy roztopione masło, dodajemy porcjami ser i mąkę ziemniaczaną/budyń. Dosypujemy skórkę pomarańczową i bakalie. Białka ubijamy na sztywną pianę i powoli dodajemy do masy serowej, lekko mieszając.
Przygotowujemy ciasto makowe: rozbijamy jajka, żółtka ucieramy z cukrem, dodajemy mak, mąkę i proszek do pieczenia oraz bakalie. Ubijamy białka na sztywną pianę i mieszamy z masą makową.
Na przemian wkładamy po 2-3 łyżki obu mas do formy. Od nas zależy jakie wzory chcemy uzyskać. Ja zrobiłam zebrę - wkładałam po dwie łyżki obu mas na przemian, rozpoczynając od środka formy, jedną wlewałam w drugą. Można też zrobić szachownicę dwupoziomową lub po prostu dwa poziomy i marmurkowe zawijaski. Co nam wyobraźnia podpowiada :)
Przekładamy foremkę do nagrzanego piekarnika i pieczemy ciasto 40-60 minut. Ja piekłam 60. Musi być lekko przyrumienione, moje nawet po godzinie wydawało się nie do końca ścięte w środku, ale to pozory. Gdy stygnie, struktura się zmienia na twardszą. Bo potem przekładamy upieczony, przestudzone ciasto do lodówki na całą noc i dopiero wtedy można je kroić, wyjmować, podziwiać, smakować. Całą noc. Ech.
Przygotowujemy:
Ciasto serowe
60 dag białego sera, trzykrotnie zmielonego
6 jajek od kur z wolnego wybiegu
1 i 1/2 szklanki cukru pudru lub drobnego do wypieków
15 dag masła roztopionego i przestudzonego
1 łyżka mąki ziemniaczanej lub opakowanie budyniu waniliowego
rodzynki, smażona skórka pomarańczowa - co kto lubi
Ciasto makowe
25 dag maku, sparzonego i zmielonego trzykrotnie
4 jajka od kur z wolnego wybiegu
1 szklanka cukru pudru lub drobnego do wypieków
4 łyżki mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
bakalie - siekane migdały, orzechy, skórka - pełna dowolność
Przygotowujemy formę prostokątną - moja była za mała i ciasto jest dość wysokie, lepiej byłoby, gdyby było niższe. Natłuszczamy ją i wykładamy papierem do pieczenia. Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 170 stopni, grzanie góra i dół.
Robimy ciasto serowe: rozbijamy jajka, żółtka ucieramy z cukrem do białości, dolewamy roztopione masło, dodajemy porcjami ser i mąkę ziemniaczaną/budyń. Dosypujemy skórkę pomarańczową i bakalie. Białka ubijamy na sztywną pianę i powoli dodajemy do masy serowej, lekko mieszając.
Przygotowujemy ciasto makowe: rozbijamy jajka, żółtka ucieramy z cukrem, dodajemy mak, mąkę i proszek do pieczenia oraz bakalie. Ubijamy białka na sztywną pianę i mieszamy z masą makową.
Na przemian wkładamy po 2-3 łyżki obu mas do formy. Od nas zależy jakie wzory chcemy uzyskać. Ja zrobiłam zebrę - wkładałam po dwie łyżki obu mas na przemian, rozpoczynając od środka formy, jedną wlewałam w drugą. Można też zrobić szachownicę dwupoziomową lub po prostu dwa poziomy i marmurkowe zawijaski. Co nam wyobraźnia podpowiada :)
Przekładamy foremkę do nagrzanego piekarnika i pieczemy ciasto 40-60 minut. Ja piekłam 60. Musi być lekko przyrumienione, moje nawet po godzinie wydawało się nie do końca ścięte w środku, ale to pozory. Gdy stygnie, struktura się zmienia na twardszą. Bo potem przekładamy upieczony, przestudzone ciasto do lodówki na całą noc i dopiero wtedy można je kroić, wyjmować, podziwiać, smakować. Całą noc. Ech.
8.12.2012
Sernik pieczony z kratką
U mnie w domu jest tak, że czasem tradycja natrętnie puka do drzwi i domaga się wpuszczenia. Po miesiącach eksperymentów ciastkarskich, nowości, wszystkich wspaniałości, które upiekłam, domownicy nagle przestępują z nogi na nogę, jedzą nowinki chętnie, ale jakoś tak mniej... a zapytani, o co chodzi, mówią: upiekłabyś coś takiego zwyczajnego. Na przykład sernik z kratką, na zwykłym kruchym spodzie, nie na ciasteczkowym. No to wyzwanie :) Znalazłam taki sernik u WhitePlate, z opisu bardzo obiecujący - tzw. krakowski. Na zdjęciach wyglądał na ciężki, mięsisty, taki jak bardzo lubię. Cóż, mój wyszedł kompletnie inny. Lekki jak puch, żółciutki, z twardszą podstawą z kruchego ciasta. Ten sernik jest naprawdę pyszny, choć nie odważyłabym się go nazwać krakowskim :) Oryginalnie przepis pochodzi bowiem od Pierre'a Herme'a. Nazwałam go zatem sernikiem z kratką i polecam gorąco. Jest pyszny i inny od nowojorskich, które ostatnio pasjami trenowałam i testowałam.
Przygotowujemy:
Ciasto
250 g mąki
125 g cukru pudru
ziarenka z 1 laski wanilii (lub łyżeczka ekstraktu z wanilii)
125 g masła
1 jajko
Masa serowa
1 kg twarogu trzykrotnie mielonego (lub z wiaderka, bez żadnych dodatków)
8 jajek
100 g miękkiego masła+250 g cukru pudru
3 łyżki cukru z prawdziwą wanilią (dałam łyżeczkę pasty waniliowej)
3 łyżki mąki ziemniaczanej (dałam budyń waniliowy)
100 g rodzynek (dałam chilijskie, duże, jasne, mięciutkie)
1 żółtko, roztrzepane do smarowania kratki
Lukier
200 g cukru pudru + mleko
Z podanych składników szybko zagniatamy ciasto. Im krócej, tym lepiej. Moje niestety potwierdza regułę, że zbyt długo miętoszone ciasto po upieczeniu jest twarde. Następnym razem zagniotę na stolnicy, tradycyjnie, mikser robi to dłużej. Zawijamy ciasto w folię i odkładamy do lodówki na pół godziny. Wyciągamy 2/3 ciasta, wałkujemy w prostokąt wielkości blaszki, wykładamy do formy wysmarowanej tłuszczem i wyłożonej papierem do pieczenia, nakłuwamy widelcem i podpiekamy przez 10-15 minut, do zrumienienia.
Przygotowujemy masę serową. Oddzielamy żółtka od białek. Masło ucieramy z 200 gramami (!) cukru i wanilią na puch. Dodajemy po 1 żółtku i po 1 łyżce sera na przemian, wciąż ucierając masę. Dodajemy rodzynki (jeśli są twarde, wcześniej trzeba namoczyć) i budyń. Białka ubijamy na sztywną pianę, dodajemy resztę cukru i ubijamy, aż masa stanie się gładka, sztywna i lśniąca. Przekładamy trochę masy białkowej do sernika i mieszamy energicznie, aż stanie się trochę lżejsza. Wtedy lekko łączymy pozostałą pianę z masą serową i wylewamy ja na podpieczony spód.Z pozostałego ciasta wycinamy paski radełkiem lub nożem i układamy z nich kratkę na masie serowej.
Uwaga: masa jest dość rzadka i bardzo puszysta. Paseczki lekko się zapadają, tworząc raczej żłobienia w serniku niż prawdziwą, wystającą kratkę. Wygląda to uroczo, ale dlatego ponownie nie nazwę tego sernika krakowskim :) Przekładamy blachę do wciąż gorącego piekarnika i pieczemy 50-60 minut. Ja po 35 minutach zmniejszyłam temperaturę do 170 stopni, bo sernik zaczynał się przypiekać zbyt mocno. Wyciągamy, studzimy. Najlepiej w lodówce do następnego dnia. I lukrujemy, kto lubi. Ja uwielbiam :) Wsypujemy cukier puder do miseczki i po łyżce dodajemy tyle mleka (wody, soku z cytryny - co kto lubi), żeby osiągnąć odpowiednią konsystencję. W tym przypadku gęstej śmietany. Żeby lukier porozpływał się kusząco po całej powierzchni. Można udekorować skórką pomarańczową z tego przepisu :)
Przygotowujemy:
Ciasto
250 g mąki
125 g cukru pudru
ziarenka z 1 laski wanilii (lub łyżeczka ekstraktu z wanilii)
125 g masła
1 jajko
Masa serowa
1 kg twarogu trzykrotnie mielonego (lub z wiaderka, bez żadnych dodatków)
8 jajek
100 g miękkiego masła+250 g cukru pudru
3 łyżki cukru z prawdziwą wanilią (dałam łyżeczkę pasty waniliowej)
3 łyżki mąki ziemniaczanej (dałam budyń waniliowy)
100 g rodzynek (dałam chilijskie, duże, jasne, mięciutkie)
1 żółtko, roztrzepane do smarowania kratki
Lukier
200 g cukru pudru + mleko
Z podanych składników szybko zagniatamy ciasto. Im krócej, tym lepiej. Moje niestety potwierdza regułę, że zbyt długo miętoszone ciasto po upieczeniu jest twarde. Następnym razem zagniotę na stolnicy, tradycyjnie, mikser robi to dłużej. Zawijamy ciasto w folię i odkładamy do lodówki na pół godziny. Wyciągamy 2/3 ciasta, wałkujemy w prostokąt wielkości blaszki, wykładamy do formy wysmarowanej tłuszczem i wyłożonej papierem do pieczenia, nakłuwamy widelcem i podpiekamy przez 10-15 minut, do zrumienienia.
Przygotowujemy masę serową. Oddzielamy żółtka od białek. Masło ucieramy z 200 gramami (!) cukru i wanilią na puch. Dodajemy po 1 żółtku i po 1 łyżce sera na przemian, wciąż ucierając masę. Dodajemy rodzynki (jeśli są twarde, wcześniej trzeba namoczyć) i budyń. Białka ubijamy na sztywną pianę, dodajemy resztę cukru i ubijamy, aż masa stanie się gładka, sztywna i lśniąca. Przekładamy trochę masy białkowej do sernika i mieszamy energicznie, aż stanie się trochę lżejsza. Wtedy lekko łączymy pozostałą pianę z masą serową i wylewamy ja na podpieczony spód.Z pozostałego ciasta wycinamy paski radełkiem lub nożem i układamy z nich kratkę na masie serowej.
Uwaga: masa jest dość rzadka i bardzo puszysta. Paseczki lekko się zapadają, tworząc raczej żłobienia w serniku niż prawdziwą, wystającą kratkę. Wygląda to uroczo, ale dlatego ponownie nie nazwę tego sernika krakowskim :) Przekładamy blachę do wciąż gorącego piekarnika i pieczemy 50-60 minut. Ja po 35 minutach zmniejszyłam temperaturę do 170 stopni, bo sernik zaczynał się przypiekać zbyt mocno. Wyciągamy, studzimy. Najlepiej w lodówce do następnego dnia. I lukrujemy, kto lubi. Ja uwielbiam :) Wsypujemy cukier puder do miseczki i po łyżce dodajemy tyle mleka (wody, soku z cytryny - co kto lubi), żeby osiągnąć odpowiednią konsystencję. W tym przypadku gęstej śmietany. Żeby lukier porozpływał się kusząco po całej powierzchni. Można udekorować skórką pomarańczową z tego przepisu :)
20.09.2012
Sernik tygrysi waniliowo-czekoladowy
Kiedyś już wspominałam, że jestem nieopamiętaną kolekcjonerką książek kucharskich, szczególnie tych o wypiekach. Nazwijmy to po imieniu, jestem maniaczką. Książki lądują u mnie na specjalnej półeczce, ale długo nie zagrzewają tam miejsca. Wciąż je wyciągam, kartkuję, czytam przepisy, planuję kolejne słodkości i... jeszcze raz czytam. No kocham to. I tak właśnie kartkowałam sobie książkę The Great British Bake-Off. How to turn everyday bakes into showstoppers. Jest tam mnóstwo wypieków, których raczej nie zrobię (na przykład biszkopt w przekroju jako flaga brytyjska: efektowne, ale jakoś... nie mój styl ;)). A potem... znalazłam przepis na sernik marmurkowy. Opis na całą stronę, ale gdy się już wczytałam - prościzna. To aż niemożliwe, żeby był dobry... Słuchajcie, uwierzcie mi. Jest doskonały. Z tych delikatnych, rozpływających się w ustach. Waniliowo-czekoladowy, z czekoladowym, pełnoziarnistym spodem. Nietłusty. Dla mnie, miłośniczki dobrych serników, kolejne niebo w gębie.
Przygotowujemy:
Spód
175 g ciastek digestive lub herbatników pełnoziarnistych
75 g masła, roztopionego
2 łyżki ciemnego kakao
2 łyżki cukru
Warstwa jasna
500 g sera białego
140 g cukru
2 jajka od kur z wolnego wybiegu
1 i 1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego lub pasty waniliowej
Warstwa ciemna
500 g sera białego
140 g cukru
2 jajka od kur z wolnego wybiegu
1 i 1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego lub pasty waniliowej
150 g gorzkiej czekolady (70%)
3 łyżki wody
1-2 łyżki kakao
Przygotowujemy spód: miksujemy herbatniki z cukrem i kakao, dodajemy stopione masło. Powinniśmy otrzymać konsystencję lepiących okruszków. Wykładamy nimi natłuszczoną tortownicę (dno + boki na wysokość 2 cm) i dociskamy spodem łyżki, wyrównujemy. Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 150 stopni i podpiekamy spód przez 10 minut. Wyciągamy formę, nie wyłączamy piekarnika.
W czasie, gdy piecze się spód, przygotowujemy sernik. W kąpieli wodnej roztapiamy czekoladę z wodą. Mieszamy na jednolitą masę i odstawiamy do ostygnięcia. Warstwa jasna: w blenderze miksujemy ser biały, aż będzie gładki. Dodajemy jajka, cukier i ekstrakt i jeszcze trochę miksujemy. Zbieramy łyżką grudki sera ze ścianek naczynia i ponownie miksujemy. Powinna powstać gładka masa. Przekładamy ją do miseczki. W tym samym pojemniku (nie trzeba go myć), przygotowujemy warstwę ciemną: robimy dokładnie to samo, co w przypadku jasnej, po czym całość miksujemy z roztopioną, przestudzoną do temperatury pokojowej czekoladą. Jeśli chcemy mieć sernik bardziej czekoladowy, dodajemy jeszcze 1-2 łyżki kakao.
I teraz zaczyna się zabawa. Nie trzymałam się instrukcji i moje paseczki tygrysie nie wyszły takie fajne, jak chciałam. Następnym razem podziałam zgodnie z przepisem oryginalnym i zobaczymy. Tam było napisane, że najpierw wylewamy na podpieczony spód 1/3 masy ciemnej, na sam środek. Na masę ciemną wykładamy 1/3 masy jasnej - też w jej środek. Ciasto zacznie się samo rozchodzić równomiernie. Potem znów masa ciemna i jasna (po połowie tego, co zostało), potem znów to samo z resztą obu warstw. Ja przechytrzyłam, chciałam mieć więcej paseczków, więc zrobiłam więcej warstw, ale ze względu na różnicę w gęstości było to trudne i warstwy mi się trochę pozlewały. Na smak oczywiście w żaden sposób to nie wpływa :)
Pieczemy sernik 60-75 minut (ja piekłam równo 75). Wyłączamy piekarnik, gdy sernik jest już lekko ścięty i zostawiamy go tam na godzinę jeszcze. Potem wyjmujemy z pieca, studzimy i wkładamy do lodówki na całą noc najlepiej. To była najtrudniejsza część, bo zapachy były oszałamiające :)
Przygotowujemy:
Spód
175 g ciastek digestive lub herbatników pełnoziarnistych
75 g masła, roztopionego
2 łyżki ciemnego kakao
2 łyżki cukru
Warstwa jasna
500 g sera białego
140 g cukru
2 jajka od kur z wolnego wybiegu
1 i 1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego lub pasty waniliowej
Warstwa ciemna
500 g sera białego
140 g cukru
2 jajka od kur z wolnego wybiegu
1 i 1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego lub pasty waniliowej
150 g gorzkiej czekolady (70%)
3 łyżki wody
1-2 łyżki kakao
Przygotowujemy spód: miksujemy herbatniki z cukrem i kakao, dodajemy stopione masło. Powinniśmy otrzymać konsystencję lepiących okruszków. Wykładamy nimi natłuszczoną tortownicę (dno + boki na wysokość 2 cm) i dociskamy spodem łyżki, wyrównujemy. Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 150 stopni i podpiekamy spód przez 10 minut. Wyciągamy formę, nie wyłączamy piekarnika.
W czasie, gdy piecze się spód, przygotowujemy sernik. W kąpieli wodnej roztapiamy czekoladę z wodą. Mieszamy na jednolitą masę i odstawiamy do ostygnięcia. Warstwa jasna: w blenderze miksujemy ser biały, aż będzie gładki. Dodajemy jajka, cukier i ekstrakt i jeszcze trochę miksujemy. Zbieramy łyżką grudki sera ze ścianek naczynia i ponownie miksujemy. Powinna powstać gładka masa. Przekładamy ją do miseczki. W tym samym pojemniku (nie trzeba go myć), przygotowujemy warstwę ciemną: robimy dokładnie to samo, co w przypadku jasnej, po czym całość miksujemy z roztopioną, przestudzoną do temperatury pokojowej czekoladą. Jeśli chcemy mieć sernik bardziej czekoladowy, dodajemy jeszcze 1-2 łyżki kakao.
I teraz zaczyna się zabawa. Nie trzymałam się instrukcji i moje paseczki tygrysie nie wyszły takie fajne, jak chciałam. Następnym razem podziałam zgodnie z przepisem oryginalnym i zobaczymy. Tam było napisane, że najpierw wylewamy na podpieczony spód 1/3 masy ciemnej, na sam środek. Na masę ciemną wykładamy 1/3 masy jasnej - też w jej środek. Ciasto zacznie się samo rozchodzić równomiernie. Potem znów masa ciemna i jasna (po połowie tego, co zostało), potem znów to samo z resztą obu warstw. Ja przechytrzyłam, chciałam mieć więcej paseczków, więc zrobiłam więcej warstw, ale ze względu na różnicę w gęstości było to trudne i warstwy mi się trochę pozlewały. Na smak oczywiście w żaden sposób to nie wpływa :)
Pieczemy sernik 60-75 minut (ja piekłam równo 75). Wyłączamy piekarnik, gdy sernik jest już lekko ścięty i zostawiamy go tam na godzinę jeszcze. Potem wyjmujemy z pieca, studzimy i wkładamy do lodówki na całą noc najlepiej. To była najtrudniejsza część, bo zapachy były oszałamiające :)
7.04.2012
Sernik z kajmakiem
Uwielbiam połączenie sernika z czekoladą, ale sernik z kajmakiem przebija nawet to. Delikatnie kwaskowaty ser i słodki, lepki aksamit kajmaku. Ten sernik nie mógł nie zagościć na moim świątecznym stole. Przystrojony przez dziewczynki jak mazurek, wygląda i smakuje wybornie. Upieczony na bazie sernika nowojorskiego od White Plate i prawdziwego kajmaku, przygotowanego staroświeckim sposobem. To bardzo czasochłonne, ale według moich dzieci efekty o niebo lepsze niż po gotowaniu zamkniętej puszki słodzonego mleka skondensowanego. A one wiedzą wszystko na temat kajmaku, więc im wierzę.
Przygotowujemy:
Sernik
200 g ciasteczek digestive lub innych ulubionych herbatników
75 g roztopionego masła
800 g mielonego sera białego
170 g cukru pudru
4 jajka
3 żółtka
2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
30 ml soku z cytryny (3 łyżki stołowe)
Kajmak
1 puszka mleka skondensowanego niesłodzonego
3/4 szklanki cukru
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
100 g masła
Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 170 stopni. Tortownicę wykładamy szczelnie folią aluminiową - masa jest dość rzadka. Ciasteczka mielimy na proszek w blenderze razem z roztopionym masłem. Taką ciasteczkową masą wykładamy dno tortownicy. Jajka i żółtka ucieramy z cukrem, dodajemy wanilię i sok z cytryny oraz zmielony na gładko ser (mieliłam dwukrotnie twaróg półtłusty, ale można użyć też gotowego sera na sernik z wiaderka). Miksujemy do idealnego wymieszania masy i wylewamy ją na ciasteczkowy spód. Pieczemy około 60 minut. Studzimy w piekarniku, przy uchylonych drzwiczkach.
Przygotowujemy kajmak. Do garnka wlewamy zawartość puszki mleka skondensowanego niesłodzonego, dosypujemy 3/4 szklanki cukru, 1 łyżeczkę ekstraktu z wanilii i gotujemy na małym ogniu pod przykryciem, okazjonalnie mieszając, aż masa zmieni kolor na brązowy i zacznie gęstnieć. Wtedy już trzeba mieszać częściej, a pod koniec cały czas. Zwykle cały proces zajmuje 1-2 godziny, ale nadzoru wymaga podczas ostatniej. Masa, potocznie zwana krówką, jest gotowa, gdy kropelka po skapnięciu na talerzyk nie zmienia kształtu, tylko błyskawicznie zastyga. Masa musi być wyraźnie gęsta, lekko grudkowata, brązowa. Odstawiamy ją do ostudzenia. W makutrze rozcieramy masło na puch i dodajemy po łyżce chłodnej masy krówkowej. Ucieramy dokładnie całość i polewamy sernik. Można udekorować orzechami, które fantastycznie komponują się z kajmakiem. Sernik odstawiamy na kilka godzin (najlepiej na noc) do lodówki.
Przygotowujemy:
Sernik
200 g ciasteczek digestive lub innych ulubionych herbatników
75 g roztopionego masła
800 g mielonego sera białego
170 g cukru pudru
4 jajka
3 żółtka
2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
30 ml soku z cytryny (3 łyżki stołowe)
Kajmak
1 puszka mleka skondensowanego niesłodzonego
3/4 szklanki cukru
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
100 g masła
Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 170 stopni. Tortownicę wykładamy szczelnie folią aluminiową - masa jest dość rzadka. Ciasteczka mielimy na proszek w blenderze razem z roztopionym masłem. Taką ciasteczkową masą wykładamy dno tortownicy. Jajka i żółtka ucieramy z cukrem, dodajemy wanilię i sok z cytryny oraz zmielony na gładko ser (mieliłam dwukrotnie twaróg półtłusty, ale można użyć też gotowego sera na sernik z wiaderka). Miksujemy do idealnego wymieszania masy i wylewamy ją na ciasteczkowy spód. Pieczemy około 60 minut. Studzimy w piekarniku, przy uchylonych drzwiczkach.
Przygotowujemy kajmak. Do garnka wlewamy zawartość puszki mleka skondensowanego niesłodzonego, dosypujemy 3/4 szklanki cukru, 1 łyżeczkę ekstraktu z wanilii i gotujemy na małym ogniu pod przykryciem, okazjonalnie mieszając, aż masa zmieni kolor na brązowy i zacznie gęstnieć. Wtedy już trzeba mieszać częściej, a pod koniec cały czas. Zwykle cały proces zajmuje 1-2 godziny, ale nadzoru wymaga podczas ostatniej. Masa, potocznie zwana krówką, jest gotowa, gdy kropelka po skapnięciu na talerzyk nie zmienia kształtu, tylko błyskawicznie zastyga. Masa musi być wyraźnie gęsta, lekko grudkowata, brązowa. Odstawiamy ją do ostudzenia. W makutrze rozcieramy masło na puch i dodajemy po łyżce chłodnej masy krówkowej. Ucieramy dokładnie całość i polewamy sernik. Można udekorować orzechami, które fantastycznie komponują się z kajmakiem. Sernik odstawiamy na kilka godzin (najlepiej na noc) do lodówki.
26.02.2012
Serniko-brownie z wiśniami
Nareszcie! Na to ciasto miałam ochotę, od kiedy o nim przeczytałam na blogu Liski. Tylko miałam taki mały, malusieńki problem... te wiśnie :) Zima wszakże... i nagle pojawiły się mrożone w moim najbliższym osiedlowym hipermarkecie :) Długo nie czekałam. Mariaż sernika z czekoladą to już jest rozkosz podniebienia, z kolei z czekoladą najlepiej komponują mi się własnie wiśnie. A wszystko razem... mega uczta dla podniebienia i zmysłów. Wszystko jest aksamitne, rozpływające, smaki przenikają się, słodki z kwaśnym, ciężki aksamit z lekką pianką. Chociaż raz w życiu trzeba tego spróbować. Do dzieła!
Przygotowujemy:
200 g gorzkiej czekolady (ja używam Alpen Gold)
200 g masła (przez pomyłkę dałam 125 g i też było pyszne - wersja ECO :))
400 g cukru pudru (dałam 350 - do podziału między masę czekoladową i serową)
5 jajek (też do podziału)
100 g mąki
500 g sera białego zmielonego (użyłam z wiaderka OSM Radomsko - jest niezły)
1 łyżeczka esktraktu z wanilii
200 g drylowanych wiśni, malin lub jagód (użyłam mrożonych wiśni)
Rozpuszczamy czekoladę i masło razem w kąpieli wodnej i lekko studzimy. Rozgrzewamy piekarnik do 170 stopni. 3 jajka ucieramy z 250 gramami cukru na puch. Dolewamy rozpuszczoną masę czekoladową (przestudzoną do temperatury pokojowej) i dalej ucieramy. Na końcu dodajemy mąkę. 3/4 masy czekoladowej wlewamy do formy kwadratowej lub prostokątnej.
W drugiej misce ucieramy do gładkości ser, resztę cukru, 2 jajka i ekstrakt waniliowy. Masę serową wylewamy na czekoladową w blaszce. Na to wykładamy resztę masy czekoladowej (w ciapki) i układamy owoce, ja leciutko dociskałam. Piec 45-60 minut. Ja piekłam równo 45 minut, ale to dlatego, że u mnie wszyscy kochają wilgotne czekoladowe ciasto i nie wybaczyliby mi, gdyby się całkiem ścięło :)
Przygotowujemy:
200 g gorzkiej czekolady (ja używam Alpen Gold)
200 g masła (przez pomyłkę dałam 125 g i też było pyszne - wersja ECO :))
400 g cukru pudru (dałam 350 - do podziału między masę czekoladową i serową)
5 jajek (też do podziału)
100 g mąki
500 g sera białego zmielonego (użyłam z wiaderka OSM Radomsko - jest niezły)
1 łyżeczka esktraktu z wanilii
200 g drylowanych wiśni, malin lub jagód (użyłam mrożonych wiśni)
Rozpuszczamy czekoladę i masło razem w kąpieli wodnej i lekko studzimy. Rozgrzewamy piekarnik do 170 stopni. 3 jajka ucieramy z 250 gramami cukru na puch. Dolewamy rozpuszczoną masę czekoladową (przestudzoną do temperatury pokojowej) i dalej ucieramy. Na końcu dodajemy mąkę. 3/4 masy czekoladowej wlewamy do formy kwadratowej lub prostokątnej.
W drugiej misce ucieramy do gładkości ser, resztę cukru, 2 jajka i ekstrakt waniliowy. Masę serową wylewamy na czekoladową w blaszce. Na to wykładamy resztę masy czekoladowej (w ciapki) i układamy owoce, ja leciutko dociskałam. Piec 45-60 minut. Ja piekłam równo 45 minut, ale to dlatego, że u mnie wszyscy kochają wilgotne czekoladowe ciasto i nie wybaczyliby mi, gdyby się całkiem ścięło :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)